Duzeka.pl

Katalog

Gry A-Z

OPIS PRODUKTU

  • Strategiczna (RTS)
  • Producent EA Games
  • Wydawca Electronic Arts Inc
  • Wydawca PL Electronic Arts Polska
  • Wymagania sprzętowe Core 2 Duo 2 GHz, 1 GB RAM, karta grafiki 256 MB (GeForce 6800 lub lepsza), 10 GB HDD, Windows XP/Vista/7 + dodatkowo
  • 2010.03.19

LINKI

OCENA

Command & Conquer 4: Tyberyjski Zmierzch
Command & Conquer 4 to kolejna odsłona jednej z najbardziej znanych strategii czasu rzeczywistego. Za następną część serii odpowiada studio EA Los Angeles. Firma w przeszłości wyprodukowała kilka innych odsłon sagi, czyli Command & Conquer: Generals - Zero Hour, Command & Conquer 3: Tiberium Wars, Command & Conquer 3: Kane's Wrath, Command & Conquer: Red Alert 3 (wraz z dodatkiem Uprising).

Czwarta część Command & Conquer kontynuuje wątki poprzednich odsłon, przedstawiając także konkluzję dla całej historii obracającej się wokół Tiberium. Opowieść rozgrywa się po wydarzeniach znanych z Command & Conquer 3: Tiberium Wars. Jest rok 2062 i ludzkość znajduje się w obliczu wymarcia. W ciągu sześciu lat krystaliczny surowiec Tiberium spowoduje całkowite wyjałowienie planety. Dwie frakcje - Global Defense Initiative oraz Brotherhood of Nod - desperacko walczą o powstrzymanie tego procesu. Żeby ocalić własną skórę być może trzeba będzie dokonać rzeczy, które jeszcze niedawno były całkiem nie do pomyślenia.
Gra jest przedstawicielem gatunku RTS. Całość została podzielona na dwie kampanie - każda z nich opowiada historię jednej strony konfliktu. Podobnie jak w Command & Conquer: Red Alert 3, misje możemy przechodzić zarówno w pojedynkę, jak i w kooperacji z drugim graczem. Sama zabawa wygląda teraz nieco inaczej niż w poprzednich odsłonach serii. Rozpoczynając misję wybieramy jedną z trzech maszyn kroczących (tzw. Crawlerów), która jest zawsze podstawą wszystkich naszych działań na polu bitwy. Jeżeli wybierzemy machinę ofensywną, będziemy mogli produkować jednostki naziemne. Pojazd defensywny pozwala wznosić struktury obronne, zaś maszyna pełniąca rolę wsparcia udostępnia nam siły powietrzne i dodatkowe moce, np. ataki obszarowe. Zbieranie surowców również zostało zmodyfikowane - w Tyberyjskim Zmierzchu nie musimy gromadzić Tyberium w celach produkcyjnych. Jednostki możemy swobodnie produkować do pewnego narzuconego z góry limitu.
Command & Conquer 4 to oczywiście szereg innowacji wpływających na szybką i płynną rozgrywkę. Twórcy zachowali najważniejsze elementy serii, chociaż wprowadzili również podział na klasy, mobilne bazy oraz statystyki gracza, które można rozwijać w poszczególnych trybach zabawy. W grze pojawiają się również osiągnięcia, czyli specjalne zadania, które gracz może wykonywać zarówno w trybie kampanii jak i podczas rozgrywki wieloosobowej.
Ważnym aspektem Command & Conquer 4 jest także rozgrywka sieciowa, w której liczy się przede wszystkim zaliczanie wytyczonych celów. W pojedynkach może zmierzyć się nawet do dziesięciu zawodników (5v5). Drogą do sukcesu jest gra drużynowa i kooperacja pomiędzy graczami.


RECENZJA
W 1995 roku na komputery osobiste trafiła gra Command & Conquer stworzona przez Westwood Studios. Wówczas jeszcze nikt nie przypuszczał, że właśnie światło dzienne ujrzała produkcja przełomowa i gra przecierająca szlaki w gatunku RTS.  Chyba nikomu, kto posiada komputer, nie trzeba wyjaśnić z czym to się je. Gra opisuje konflikt między dobrymi GDI pod przywództwem ONZ i bractwem NOD, pod przywództwem Kane'a, o dostęp do Tyberium - minerału, który na ziemię przybył z kosmosu. Przez te wszystkie lata gracze budując bazę i wydobywając wspomniany wcześniej surowiec wystawiali kolejne budowle, by szkolić nieograniczone ilości wojska niezbędne do zniszczenia bazy przeciwnika. Tylko nieliczne misje, których osobiście nie lubiłem, polegały na przeprowadzeniu ograniczonego oddziału z punktu A do B. W następnych latach powstały trzy kolejne części gry, które opierały się właśnie o ten schemat i zabierały gracza w dobrze ułożoną i wciągającą fabułę, tworzoną przez wysokiej klasy, klimatyczne przerywniki filmowe. W między czasie marka przeszła w ręce EA. Nowy właściciel zapowiedział, że czwarta część zakończy całą serię i w marcu 2010 roku na rynek trafił Command & Conquer 4: Tyberyjski Zmierzch. Po szumnych zapowiedziach twórców o epickim finale, gra po prostu nie mogła się nie udać. Sam tytuł w połączeniu z utartymi i sprawdzonymi schematami gwarantuje sukces i wielkie pieniądze. Ale czy wszystko poszło zgodnie z planem?

Jestem człowiekiem, który uwielbia stare, dobre i sprawdzone rzeczy, nie inaczej jest w grach. Uruchamiając Tygeryjski Zmierzch przeżyłem szok. Mechanika gry uległa całkowitej zmianie. Już nie budujemy bazy, nie stawiamy budynków i, co najważniejsze, nie zbieramy okolicznych kryształów tyberium. Nasza baza ogranicza się do mobilnego centrum produkcji i kilku typów wieżyczek obronnych.  Przed misją wybieramy jeden z trzech typów MCV teraz zwanego pełzaczem. Decydując się na któryś mamy do dyspozycji określone jednostki. I tak pełzacz ofensywny pozwala budować jednostki pancerne a defensywny nastawiony jest głównie na piechotę i wieżyczki obronne. Natomiast pełzacz wsparcia opiera się o lotnictwo i wyspecjalizowane jednostki. Pomysł ciekawy i jeśli w misji okaże się, że nasz wybór był niezbyt fortunny, to nie ma się co martwić, bo w każdej chwili możemy zmienić decyzję i przywołać nowego pełzacza, ale tylko w wybrane miejsce na mapie. W grze mamy praktycznie nieograniczone fundusze i naszą armię trzyma w ryzach jedynie czas budowania i limit populacji ? irytująco niski limit! Nasza armia może liczyć co najwyżej kilkunastu piechurów lub parę sztuk wojsk pancernych. Kroczący za naszymi frontowymi jednostkami pełzacz, co i rusz wypluwa z siebie nowe jednostki, na bieżąco uzupełniając straty. Takie podejście znacznie podnosi dynamizm rozgrywki, ale możemy zapomnieć o jakichkolwiek próbach taktyki. Sama walka rozwiązana jest na zasadzie kamień, papier i nożyczki. Każda jednostka ma swojego śmiertelnego wroga. Drogą do zwycięstwa jest wystawienie jednostek niszczących te, które aktualnie posiada przeciwnik. Grupy w trakcie walki zdobywają doświadczenie i awansują. Poprawę statystyk naszej armii wywołuje również zbieranie porozrzucanych po mapie kryształów. O ile w kampanii solowej możemy dopieszczać swoje wojska, to w rozgrywce multi przemiał jednostek jest tak duży, że nawet nie zdążymy się do nich przyzwyczaić. Na dynamizm walki zarówno w kampanii jak i z żywym przeciwnikiem wpływa rozmiar map. Są one niemal klaustrofobiczne. Stosunkowo duże przybliżenie i powolne tempo poruszania się jednostek jest zabiegiem twórców, mającym na celu sztuczne powiększenie map. Ponieważ jednostek jest bardzo mało to cała zabawa polega na przerzucaniu ich z jednej strony mapy na drugą, by odeprzeć atak lub wykonać cel misji. Każda z tych cech sprawia, że samą grę można by zaliczyć do bardzo dobrych, nie jednak wówczas, gdy jest ona końcem kultowej serii C&C. Twórcy dodatkowo chcieli wydłużyć czas, jaki gracz spędzi z grą, przez osiągnięcia, odblokowujące lepsze jednostki i ulepszenia. Tu trzeba zauważyć, że punkty zbieramy osobno dla każdej z nacji.
Kampanie można rozgrywać samotnie lub w kooperacji. Misje są raczej trudne i nie wynika to z ich złożoności, ale z przede wszystkim z przewagi liczebnej, jaką posiada wróg. Przeciwnik ma przynajmniej dwa pełzacze i trzeba się naprawdę napocić, aby opanować wszystko swoimi skromnymi siłami. Skończenie kampanii wymaga kilku godzin, tak więc jak na ostatnie chwilę trwającego kilkadziesiąt lat konfliktu, to trochę mało. Przerywniki filmowe wprowadzające do misji i prezentujące fabułę gry nie mają już klimatu wyczuwalnego w poprzednich częściach, przez co rzuca się w oczy wygląd nisko budżetowego filmu. Ciągle te same wnętrza i sztywna gra aktorów. Sama akcja jest raczej przewidywalna i momentami to, co dzieje się na ekranie, wywołuje mimowolne ziewanie, zamiast ekscytacji z powodu zbliżającego się końca. Filmy ratuje grający całą duszą i sercem Joseph D. Kucan.
Oprawa audiowizualna stanowi dość mocny punkt gry. Apokaliptyczna muzyka poważna buduje klimat w grze. Grafika natomiast, mimo komiksowego charakteru, jest bardzo ładna. Jednak kolorowe i bardzo szczegółowe modele pojazdów w połączeniu z widowiskowymi i kolorowymi efektami jakoś nie wspomagają w tworzeniu mrocznego klimatu.
Command & Conquer 4: Tyberyjski Zmierzch, jest grą pełną dobrych pomysłów, ale niezbyt dobrze wykonanych. W całej grze widać brak funduszy i/lub czasu. Gdyby to wszystko, co oferuje czwarta odsłona serii znalazło się w jakiejś innej grze RTS, to zapewne by się sprawdziło i gra byłaby co najmniej dobra. Natomiast tu, w grze, która jest zakończeniem jednej z najbardziej przełomowych i znanych cykli gier, to po prostu nie działa. Ostatnia faza konfliktu między walczącymi kilkadziesiąt lat stronami, powinna zakończyć się spektakularnie z udziałem setek jednostek bojowych, a nie tak. O losach świata decydują pojedyncze jednostki, a nie olbrzymie zgrupowania. Być może te ograniczenia ilościowe wynikają z kończących się surowców czy zasobów ludzkich, ale ja w chwilach krytycznych, o jakich jest mowa w grze, stawiałby wszystko na jedną kartę, wykorzystując całą dostępną armię. Tak więc podsumowując, niestety komuś się spieszyło z zakończeniem serii - nawet wielki finał fabularny rozczarowuje. Tyberyjski Zmierzch nie udźwignął ciążącego na nim brzemienia i nie wykorzystał danego mu potencjału. EA wprowadziło tak wiele zmian, że praktycznie zmienili grę nie od poznania, a te zmiany mi się po prostu nie podobają. Tyberium i seria Command & Conquer, dość niefortunnie żegna się z graczami, ale kto wie, może to, co w niej zobaczyliśmy będzie stanowiło przełomowe osiągnięcia w grach strategicznych czasu rzeczywistego a ja się po prostu nie znam?
Artur Borowski

FILM

Komentarze

  • Artykuły
  • Wywiady
  • Inne

Urodzinowa impreza Gutek Film w barStudio!

25-lecie Gutek Film w barStudio już 7 grudnia. Za konsoletą Roman Gutek... »

Boskie Targi Bożonarodzeniowe

Zapraszamy na kolejne, 29. Targi Bożonarodzeniowe do Państwowego Muzeum... »

Dni Nagrody Lux

29 listopada – 1 grudnia zapraszamy miłośników kina na bezpłatne po... »

Nasze     Patronaty

Biega
    na blogach

McClellan Brian ? Jesienna Republika. Trylogia magów prochowych t.3
Trzeci i ostatni tom trylogii Magów prochowych doczekał się wreszcie swojej kolejki do czytania.  Po lekturze tomu drugiego zastanawiałam się, czy autor zdoła mnie
Królestwo Książek
Darmowe książki dla Blogerek! (i Blogerów)
Cześć! Wiem, że może to zabrzmieć jak kiczowata reklama, ale akcja z pewnością taka nie jest.Dzielę się wiadomością ze wszystkimi Blogerkami
Kobietnik
"Taki kot pomaluje każdy płot" - zwierzęcy bohaterowie podbijają nasze serca!:)
Sympatyczny zwierzak na okładce nie tylko fizjonomię ma uroczą - jest też istotką o złotym sercu, niezwykle empatyczną, pomysłową, działającą
Książkowa mania
BOOK TOUR: "Co mnie zmieniło na zawsze" - Amber Smith
Cześć, dziś kolejna książka, przeczytana w ramach Book Tour. Organizatorką jest autorka bloga "Wyznania uzależnionej od..książek"     Eden j
Mercy In Your eyes
Doodle Fusion: Planeta Bazgrołów
Stres to niestety nieodłączny element naszego życia. Towarzyszy nam niemal każdego dnia czy to w pracy, szkole, czy w domu. Można sobie z nim radzić na wiele ró
Elle Kennedy: Podbój
Autor: Elle KennedyTytuł: PodbójSeria: Off-Campus #3Stron: 448Wydawca: Zysk i S-kaBeztroska swoboda studencka powoli dobiega końca. Bohaterowie serii Off-Campus stopniowo docieraj
Zwiedzam wszechświat
Zapowiedzi marcowe [2017]
Luty minął jak z bicza strzelił, przyszła pora na marcowe zapowiedzi wydawnicze.Również i tym razem nie powala ilość nowości, które mnie w jaki
Redaktor na tropie
Mariusz Czubaj ?Martwe popołudnie?
Myślcie, a będzie Wam dane Żyjemy w czasach świętej trójcy. Ta trójca to media, biznes i polityka. Zacznę od sprostowania. I czepiania się. Choć
Kobietnik
"Tajemnicze kolorowanki" - kolorowanie i "wartości dodane";)
Pani naszej pierwszoklasistki stara się urozmaicać lekcje na wszelkie sposoby - wiadomo, że niesztampowe zadania przykuwają uwagę, wciągają, intrygują. Gdy zada
Angus Watson "Czas żelaza"
Zazwyczaj dzielę książki na trzy kategorie. Pierwszą stanowią dzieła, które przywracają czytelnikom wiarę w istnienie dobrej literatury. W szeregi drugie
Redaktor na tropie
Marcin Ciszewski ?Wiatr?
Nasza zima zła To miał być sylwester inny niż wszystkie, spędzony w surowych warunkach w schronisku na Kasprowym Wierchu, będącym mekką wszystkich szanują
Fascynacja książką
"Piąta pora roku" Nora K. Jemisin
Kiedy "Piąta pora roku" trafiła w moje ręce, od razu miałam ochotę ją przeczytać. W zależności od nastroju lubię sięgać po różne
Nałogowy Książkoholik
FELIETON: Wcale nas nie znacie!
źródłoPrzeglądając różnego rodzaju strony internetowe i czytając komentarze co poniektórych osób i nie ukrywajmy, że chodzi mi tu gł
Kobietnik
"Taki kot pomaluje każdy płot" - zwierzęcy bohaterowie podbijają nasze serca!:)
Sympatyczny zwierzak na okładce nie tylko fizjonomię ma uroczą - jest też istotką o złotym sercu, niezwykle empatyczną, pomysłową, działającą
Po drugiej stronie... książki
"Harry Potter i Kamień Filozoficzny", wersja ilustrowana
Dziś recenzja trochę nietypowa, bo zdjęciowa. Jestem pewna, że wielu z Was, tak jak i ja z niecierpliwością wyczekiwało tej daty: 21//22 października, premiera
Zwiedzam wszechświat
"Mnich"
Autor: Matthew Gregory LewisTytuł: "Mnich"Wydawnictwo: Vesper, 2016Ilość stron: 457Okładka: miękka ze skrzydełkamiW II połowie XVIII wieku ludzką wyobraźni
Przedpremierowo: Co mnie zmieniło na zawsze [patronat]
Agresja. Brutalność. Przemoc na tle seksualnym.  GWAŁT. Niewiele jest książek młodzieżowych, które  podejmowałyby się próby przedst
Fascynacja książką
"Brama piekieł" Bill Schutt, J.R. Finch
Rozpoczął się listopad. Miesiąc raczej smutny, szary, ponury. Mniej więcej taką atmosferę daje się wyczuć podczas lektury "Bramy piekieł", chociaż
Kobietnik
"Królestwo Liter" - takie pisanie jest miłe niesłychanie:)
O dziwo Starsza jest najpilniejszą uczennicą, mimo że jeszcze w przedszkolu deklarowała ze łzami w oczach: "Ja nie chcę do sioły, nigdy nie pójdę do sio&
Zostań najbogatszym Ojcem Chrzestnym - recenzja gry Kasa i Spluwy
Gry imprezowe goszczą u nas często. Bardzo cenimy sobie tytuły w których może zasiąść więcej niż  osób, gdyż mamy wielu znajomych l
facebook