Duzeka.pl

Katalog

Film A-Z

OPIS PRODUKTU

15.02.2017, 17:10
  • Tytuł Boska Florence
  • Tytuł oryginalny Florence Foster Jenkins
  • Reżyser Stephen Frears
  • Dystrybutor Monolith
  • Obsada Meryl Streep, Hugh Grant, Rebecca Ferguson, Simon Helberg
  • Data premiery 2016-08-19

OCENA

Boska Florence

Meryl Streep - zdobywczyni trzech Oscarów, jedna z największych aktorek naszych czasów w roli Florence Jenkins zwanej "najgorszą śpiewaczką świata". W roli jej partnera i menedżera jak zwykle czarujący Hugh Grant.  

Niezwykle zabawna prawdziwa historia kobiety, która mimo braku talentu podbiła sceny operowe świata budząc śmiech zamiast zachwytów.  

Historia Florence Foster Jenkins stała się kanwą komedii "Boska!", która również w Polsce zdobyła serca publiczności.  

Florence Foster Jenkins kochała muzykę ponad życie. Niestety bez wzajemności. Natura obdarzyła ją słuchem i głosem, które nawet głuchego doprowadziłyby do rozpaczy. Florence jednak pragnęła śpiewem podbić świat i w pewnym sensie jej się to udało. Jako dziedziczka sporej fortuny i narzeczona St. Clair Bayfielda - brytyjskiego aktora arystokraty, posiadała atuty, przy których jej brak talentu wydawał się nieistotną przeszkodą. Dzięki heroicznym staraniom ukochanego udawało się jej występować na Broadwayu i nagrywać płyty, a przede wszystkim wciąż wierzyć w swój dar. Jednak gdy zapragnęła ukoronować swój tryumf koncertem w słynnym Carnagie Hall nawet Bayfield wpadł w panikę. Ale czegóż nie robi się dla ukochanej.



RECENZJA

Zaledwie wczoraj miałam okazję zobaczyć "La La Land", uroczą historię, która - w absurdalnie skondensowanym skrócie ? opowiada o spełnianiu marzeń. Droga do celu, jak to zwykle bywa, nie jest jednak prosta (ani dla bohaterów tego filmu, ani w życiu). Wątpliwości sypią się jak asy z rękawa wprawnego szulera. I gdy Mia w "La La Land"zaczęła się zastanawiać, czy aby nie należy do grona niespełnionych marzycieli; tych, którzy mimo prób i walki nie dobiegają do swojej mety, przed oczami stanęła mi postać Florence Foster Jenkins, protagonistki "Boskiej Florence", plasującej się gdzieś pośrodku w kategorii życiowych osiągnięć - mimo okrzyknięcia najgorszą piosenkarką świata.


"Ludzie mogą powiedzieć, że nie umiałam śpiewać, ale nikt nie powie, że nie śpiewałam" - mówi o sobie w pewnym momencie Jenkins (Meryl Streep) i jest to zdanie, które doskonale streszcza niemal dwugodzinną produkcję w reżyserii Stephena Frearsa. Lata 40., świat wciąż pogrążony jest w wojennym chaosie, a tymczasem podstarzała filantropka i wielbicielka muzyki stara się zreperować wady rzeczywistości szerząc kulturę. Sęk w tym, że choć chęci ma szczere, a serce gołębie, to fałszywe nuty dudnią w jej ariach tak boleśnie, że i na pobliskich cmentarzach zmarłym zgrzytają zęby. Słuchać jej zawodzenia bez wybuchu śmiechu, są w stanie wyłącznie: oddany partner i menadżer - St Clair Bayfield (Hugh Grant) oraz armia interesownych pochlebców. Wkrótce, zupełnie nieświadoma swoich braków Foster, daje koncert w Carnagie Hall.


Ach, ileż już świat widział historii z serii "od zera do bohatera"! Ileż opowieści o miernotach, które za sprawą ciężkiej pracy i poświęcenia dochodziły do punktu, w którym onieśmielały świat wybitnym talentem; ileż nieprawdopodobnych fabuł o gwiazdach-naturszczykach zagarniających najważniejsze nagrody. "Boska Florence" to nie jedna z takich bajek. To realna opowieść o prawdziwej postaci, która pomimo wielu krzywd wyrządzonych jej przez ludzi i los, nigdy się nie poddała. O kobiecie, kochającej muzykę tak dalece, że gotowej zrezygnować dlań ze spadku po arystokratycznej rodzinie. O piosenkarce, artystce i absolutnym beztalenciu. O akceptacji i oddaniu, o prawdziwej miłości i ukrywanym smutku, o życiu i umieraniu, o spełnieniu i cichym cierpieniu.


Jest coś magicznego w postaci Florence i wydaje się, że to coś więcej niż "tylko" niezaprzeczalny talent wcielającej się nią Meryl Streep. Początkowo budząca przede wszystkim litość bohaterka, która nawet w najbardziej tolerancyjnych i współczujących jednostkach wzbudzała prześmiewczą wesołość, z czasem zjednuje sobie nie tylko poznających jej skomplikowaną historię filmowych widzów, ale również bohaterów produkcji. Czar Jenkins, jej bezpretensjonalność i szczerość sprawiały, że nawet najbardziej uprzedzone osoby, w którymś momencie deklarowały do niej szczere uczucie ? bez znaczenia czy chodziło tu o grupę ociekającej jadem bohemy czy towarzyszącego artystce, młodego pianistę Cosmé McMoona (Simon Helberg). Dziwaczna magia Florence - podoba do tej, która sprawia, że z zaangażowaniem oglądamy takie produkcje, jak "Atak tyrolskich zombie" - sączy się z ekranu od samego początku filmu tak, że z czasem nikt nie chce już przymykać oczu z zażenowania, a woli raczej raźnie skandować "go, girl!".


Jednak "Boska Florence" to nie tylko przyjemna opowieść o tym, że "śpiewać każdy może" i nie ma, czego się wstydzić (nawet dając koncert dla kilku tysięcy osób, kiedy nie umie się pociągnąć choćby jednej nuty bez rozdzierającego fałszu). Postać Florence, jakkolwiek ostatecznie zachęca do kibicowania, wzbudza słodko-gorzkie emocje. A w tej mieszance gorycz oznacza rozdzierający serce smutek. Chorująca od lat młodzieńczych Florence żyje w przeświadczeniu o rychłej śmierci. Kilka lat, które dają jej lekarze, zmienia się w kilkadziesiąt, ale diagnoza pozostaje niezmienna - nie znasz dnia, ani godziny. Jenkins nie ma więc nic do stracenia i żyje tak, jakby jutra miało nie być. W niemal każdym aspekcie.


Niemal, bowiem w relacjach damsko-męskich pozostaje na poziomie wrażliwości nastolatki. Pamiętając traumę związaną ze stosunkiem z pierwszym mężem, nie pozwala by Bayfield nazbyt się do niej - fizycznie - zbliżył. Oczywistym następstwem tejże sytuacji jest nietypowy układ, w jakim przychodzi im funkcjonować. Publicznie St Clair spełnia obowiązki męża ? wspiera Florence, organizuje jej występy i dba o to, by ich odbiór okazał się wymierny w stosunku do talentu żony (tutaj należy wspomnieć, że nigdy nie mówi o niej inaczej niż o prawdziwej artystce, której wokal przeznaczony jest jedynie dla najczulszych koneserów) ­- jednak w sferze prywatnej, kontakt partnerów okazuje się bardzo ograniczony. Po utuleniu ukochanej do snu recytacją poezji, St Clair żegna się z służbą i... wraca do drugiego domu, gdzie czeka na niego druga towarzyszka życia.


Ta sytuacja i stosunkowo lekkie doń podejście Florence podkreślają tylko infantylność głównej bohaterki, która ma w sobie jednocześnie coś z rozkapryszonego, choć uroczego, dziecka i rozczulającej starszej pani. Pełne przepychu pokoje jej apartamentów wyglądają jak wcielone w życie marzenia małej dziewczynki o pałacu, a kolorowe, strojne suknie i kostiumy wydają się wyjęte z dziecięcego snu o królewskiej elegancji. Wyraźnie widać, że Florence pogodziła się z widmem czyhającej na nią śmierci poprzez brak rozwoju. Zatrzymała się w pewnym punkcie, rezygnując z dojrzałości na rzecz bańki bezpieczeństwa, w której czas zatrzymał się jeszcze przed pierwszym współżyciem i jego konsekwencjami.


Poza tym, postać Florence jest żywą reprezentacją figury postaci żyjącej muzyką. Te często powtarzane przez, mniej lub bardziej utalentowanych muzyków, słowa są aktualnie najczęściej pustym frazesem, ale w przypadku Jenkins trudno o trafniejsze określenie. Każdy występ pozbawiał ją bowiem sił na wiele dni, każde potknięcie odbierało chęci do wstawania z łóżka, każda krytyka zostawiała rysę na i tak już wątłej konstrukcji jej codziennej egzystencji. Wydaje się - zwłaszcza w obliczu finału "Boskiej Florence" - że protagonistka tej historii faktycznie przeżyła tyle lat mimo choroby, wyłącznie dzięki marzeniom o występowaniu na wielkiej scenie i umilaniu życia innym swoim głosem.


Nie bez znaczenia jest zapewne również wsparcie Bayfielda, który chociaż ­- jak już wspomniałam - wiedzie podwójne życie, to w momencie wyboru zawsze opowiada się po stronie Florence. Nie mam wątpliwości, że chociaż uczucie tych dwojga nie mieściło się w partnerskich standardach, to stanowiło rzadką egzemplifikację miłości romantycznej, stawiającej duchowe pojednanie ponad spełnieniem cielesnym. Warto tutaj również wspomnieć, że chociaż Florence - a więc Meryl Streep - stanowi postać tytułową produkcji, to nie mniej miejsca w scenariuszu otrzymał jej partner. Hugh Grant po długiej przerwie od sukcesów artystycznych wreszcie zaprezentował coś więcej niż tylko aparycję uroczego kochanka (zwłaszcza, że z aktualnym wyglądem nie mógłby już kontynuować podobnej strategii). Zarówno od psychologicznej strony postaci, jak i po prostu pewnego pokazu aktorskich umiejętności, St Clair przykuwa uwagę i skłania do refleksji nad własnym zachowaniem w podobnej sytuacji. Z pewnej perspektywy jest to nawet bohater nie mniej tragiczny od doświadczonej przez życie Jenkins.


Ciekawej historii dopełnia zadowalający poziom realizacji obrazu. Na pochwały zasługują starannie przemyślane i dopracowane kostiumy oraz wnętrza, które łączą w sobie stereotypową wizję elegancji z kiczem i swoistym marzycielstwem. "Boska Florence" zyskuje również sporo dzięki rolom drugoplanowym, zaczynając od Simona Helberga, który miejscami wydaje się nawet bardziej kabaretowy niż zawodząca z pełną powagą Streep, a kończąc na Ninie Arianda (w filmie Agnes Stark), doskonale przełamującej pompatyczną, pełną pochlebstw arystokratyczną klikę prostotą swoich wywodów, niestosownym zachowaniem oraz niespodziewaną - choć jak zwykle nieco zbyt bezpośrednią ­- wiernością "swoim".


Tak, jak kontrastowe wrażenia budzi postać Florence, tak i ze skrajnie różnych powodów warto film Stephena Frearsa zobaczyć. Z jednej strony może on stać się motywacją do podążania za głosem serca i upragnioną samorealizacją, z drugiej zaś stanowi doskonałą przestrogę przed angażowaniem się w coś, do czego zwyczajnie nie posiada się talentu. Może czasami lepiej po prostu poszukać innej drogi życiowej? Poza tym "Boska Florence" to po prostu film przyjemny - ciepły, ale i nieco smutny; rozbudzający nadzieję, ale także budzący współczucie. Niespieszna narracja, piękne zdjęcia i intrygujące postaci przekonująco oddane przez aktorską śmietankę, to więcej niż minimum argumentów przemawiających za seansem tego, czy jakiegokolwiek innego filmu. Poza tym z pewnością warto dowiedzieć się, dlaczego i w tym roku Streep nominowano do Oscara oraz ocenić jej szansę w zmaganiach z innymi nominowanymi.


Alicja Górska

FILM

Komentarze

Ostatnie     recenzje

Nowości

FILM
KSIĄŻKA
MUZYKA
GRY

Konkursy










Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej niż inni? Tylko w naszym Newsletterze dowiesz się wszystkiego z pierwszej ręki!
ekspres do biura warszawa
automaty vendingowe

  • Artykuły
  • Wywiady
  • Inne

Amal Clooney wreszcie jest w ciąży?

Zmiana kształtów żony George'a Clooneya może wskazywać na to, że na... »

Wyprasowana twarz Madonny na okładce

59-letnia Madonna mimo upływu czasu nie rezygnuje z wizerunku młodziutk... »

Oficjalna sesja laureatów Złotych Globów!

W niedzielny wieczór, w hotelu Beverly Hilton w Beverly Hills po raz 74.... »

Nasze     Patronaty

Dzieje Tristana i Izoldy
Najpiękniejszy i najgłębszy poemat miłości, jaki ludzkość kiedykolwiek stworzyła.

Biega
    na blogach

McClellan Brian ? Jesienna Republika. Trylogia magów prochowych t.3
Trzeci i ostatni tom trylogii Magów prochowych doczekał się wreszcie swojej kolejki do czytania.  Po lekturze tomu drugiego zastanawiałam się, czy autor zdoła mnie
Królestwo Książek
Darmowe książki dla Blogerek! (i Blogerów)
Cześć! Wiem, że może to zabrzmieć jak kiczowata reklama, ale akcja z pewnością taka nie jest.Dzielę się wiadomością ze wszystkimi Blogerkami
Kobietnik
"Taki kot pomaluje każdy płot" - zwierzęcy bohaterowie podbijają nasze serca!:)
Sympatyczny zwierzak na okładce nie tylko fizjonomię ma uroczą - jest też istotką o złotym sercu, niezwykle empatyczną, pomysłową, działającą
Książkowa mania
BOOK TOUR: "Co mnie zmieniło na zawsze" - Amber Smith
Cześć, dziś kolejna książka, przeczytana w ramach Book Tour. Organizatorką jest autorka bloga "Wyznania uzależnionej od..książek"     Eden j
Mercy In Your eyes
Doodle Fusion: Planeta Bazgrołów
Stres to niestety nieodłączny element naszego życia. Towarzyszy nam niemal każdego dnia czy to w pracy, szkole, czy w domu. Można sobie z nim radzić na wiele ró
Elle Kennedy: Podbój
Autor: Elle KennedyTytuł: PodbójSeria: Off-Campus #3Stron: 448Wydawca: Zysk i S-kaBeztroska swoboda studencka powoli dobiega końca. Bohaterowie serii Off-Campus stopniowo docieraj
Zwiedzam wszechświat
Zapowiedzi marcowe [2017]
Luty minął jak z bicza strzelił, przyszła pora na marcowe zapowiedzi wydawnicze.Również i tym razem nie powala ilość nowości, które mnie w jaki
Redaktor na tropie
Mariusz Czubaj ?Martwe popołudnie?
Myślcie, a będzie Wam dane Żyjemy w czasach świętej trójcy. Ta trójca to media, biznes i polityka. Zacznę od sprostowania. I czepiania się. Choć
Kobietnik
"Tajemnicze kolorowanki" - kolorowanie i "wartości dodane";)
Pani naszej pierwszoklasistki stara się urozmaicać lekcje na wszelkie sposoby - wiadomo, że niesztampowe zadania przykuwają uwagę, wciągają, intrygują. Gdy zada
Angus Watson "Czas żelaza"
Zazwyczaj dzielę książki na trzy kategorie. Pierwszą stanowią dzieła, które przywracają czytelnikom wiarę w istnienie dobrej literatury. W szeregi drugie
Redaktor na tropie
Marcin Ciszewski ?Wiatr?
Nasza zima zła To miał być sylwester inny niż wszystkie, spędzony w surowych warunkach w schronisku na Kasprowym Wierchu, będącym mekką wszystkich szanują
Fascynacja książką
"Piąta pora roku" Nora K. Jemisin
Kiedy "Piąta pora roku" trafiła w moje ręce, od razu miałam ochotę ją przeczytać. W zależności od nastroju lubię sięgać po różne
Nałogowy Książkoholik
FELIETON: Wcale nas nie znacie!
źródłoPrzeglądając różnego rodzaju strony internetowe i czytając komentarze co poniektórych osób i nie ukrywajmy, że chodzi mi tu gł
Kobietnik
"Taki kot pomaluje każdy płot" - zwierzęcy bohaterowie podbijają nasze serca!:)
Sympatyczny zwierzak na okładce nie tylko fizjonomię ma uroczą - jest też istotką o złotym sercu, niezwykle empatyczną, pomysłową, działającą
Po drugiej stronie... książki
"Harry Potter i Kamień Filozoficzny", wersja ilustrowana
Dziś recenzja trochę nietypowa, bo zdjęciowa. Jestem pewna, że wielu z Was, tak jak i ja z niecierpliwością wyczekiwało tej daty: 21//22 października, premiera
Zwiedzam wszechświat
"Mnich"
Autor: Matthew Gregory LewisTytuł: "Mnich"Wydawnictwo: Vesper, 2016Ilość stron: 457Okładka: miękka ze skrzydełkamiW II połowie XVIII wieku ludzką wyobraźni
Przedpremierowo: Co mnie zmieniło na zawsze [patronat]
Agresja. Brutalność. Przemoc na tle seksualnym.  GWAŁT. Niewiele jest książek młodzieżowych, które  podejmowałyby się próby przedst
Fascynacja książką
"Brama piekieł" Bill Schutt, J.R. Finch
Rozpoczął się listopad. Miesiąc raczej smutny, szary, ponury. Mniej więcej taką atmosferę daje się wyczuć podczas lektury "Bramy piekieł", chociaż
Kobietnik
"Królestwo Liter" - takie pisanie jest miłe niesłychanie:)
O dziwo Starsza jest najpilniejszą uczennicą, mimo że jeszcze w przedszkolu deklarowała ze łzami w oczach: "Ja nie chcę do sioły, nigdy nie pójdę do sio&
Zostań najbogatszym Ojcem Chrzestnym - recenzja gry Kasa i Spluwy
Gry imprezowe goszczą u nas często. Bardzo cenimy sobie tytuły w których może zasiąść więcej niż  osób, gdyż mamy wielu znajomych l
facebook