Duzeka.pl

Katalog

Książka A-Z

OPIS PRODUKTU

16.11.2017, 22:02
  • Autor Lyons Dan
  • Tłumaczenie Skowron Monika
  • Wydawnictwo Znak
  • Język wydania polski
  • Język oryginału angielski
  • Numer wydania I
  • Data premiery 2017-08-30

OCENA

Fakap. Moja przygoda z korpoświatem
Na co dzień czelendżujesz kejsy? Zrób sobie brejka i przeczytaj tru story. Będzie fan.

Korposzczur płakał, jak czelendżował. Witaj w świecie asapów i dedlajnów. 

Dan Lyons to pięćdziesięcioletni dziennikarz "Newsweeka", poczytny bloger i poważny ojciec rodziny. Nagle, z dnia na dzień, traci pracę i przypadkowo zatrudnia się w dynamicznie rozwijającej się firmie startupowej. Szybko okazuje się, że jego wieloletnie doświadczenie zawodowe nie pomoże mu realizować kolejnych czelendżów. Największym okazuje się odgadnięcie, co ci wszyscy zapracowani ludzie właściwie tu robią. 

Autor z przewrotnym poczuciem humoru pokazuje od wewnątrz świat firm Doliny Krzemowej, w których absurd stał się codziennością. Zamiast na fotelach siedzi się tu na wielkich, gumowych piłkach, a pracownicy znikający z firmy w niejasnych okolicznościach określani są przez szefostwo mianem absolwentów.

Książkę Dana Lyonsa próbowano zablokować jeszcze przed wydaniem. Wywołała tak duże kontrowersje, że firma HubSpot postanowiła wydać własną odpowiedź na Fakap.


RECENZJA
W tym roku nie udało mi się dostać stypendium naukowego, więc zaczęłam rozglądać się za pracą (jeżeli masz jakąś propozycję - napisz). Zanim przyznałam sama przed sobą, że nie jestem w stanie zatrudnić się w pierwszym lepszym miejscu, poszłam na kilka rozmów kwalifikacyjnych. Pierwsze telefony otrzymałam od osób z call center. Ledwie jednak przekraczałam próg korpo, do moich uszu docierały zlepki dziwny wyrazów, a oczy atakowały arkusze z motywacyjnymi hasłami. Bałam się. Czułam się przytłoczona. Zapewne nie mniej niż Dan Lyons, gdy zaczął pracę w HubSpocie, której jednak pokłosiem stał się "Fakap. Moja przygoda z korpoświatem".


Jarzący się jaskrawą żółcią na błękitnym tle tytuł nie jest w stanie odwieść wzroku potencjalnego czytelnika od obecności na okładce jednorożca. W dodatku jednorożca zasiadającego przed komputerem, ubranego w bluzę z kapturem. Jak ma się to do zawartości książki? Jeszcze przed lekturą powiedziałabym, że nijak. Po lekturze jednak mogę już wyjaśnić zainteresowanym, iż elementy te stanowią nawiązanie do aktualnych trendów rodem z Doliny Krzemowej. Po sukcesie Marka Zuckerberga (kolesia w bluzie z kapturem, a nie jakiegoś elegancika w garniaku) branża technologiczna przeżywa ogromne zainteresowanie. Start-upy rosną, jak grzyby po deszczu, a inwestorzy biorą wszystko jak leci, bojąc się przegapić kolejny hit. I słusznie. Każdego roku powstaje kilkanaście jednorożców, czyli firm technologicznych, które w krótkim czasie zyskują wartość ponad 1 miliarda (sic!) dolarów. Zarobki na ich akcjach
 wielokrotnie przekraczają wartość początkowych inwestycji. 

Właśnie ten bum postanowił wykorzystać Dan Lyons. Gdy jako ponad 50-letni facet zostaje nagle zwolniony z pracy w "Newsweeku", decyduje się spróbować swoich sił w czymś nowym. Znajomi doradzają mu zaczepienie się w start-upie. Praca w młodej firmie może początkowo nie niesie za sobą wyjątkowych korzyści finansowych, ale z czasem... Deal wygląda następująco: pracownik na wstępie otrzymuje marną pensję i pakiet akcji (po przepracowaniu roku). Od IPO, czyli tak naprawdę wejścia firmy na giełdę, zależy, ile te pracownicze akcje okażą się warte. W jednej chwili można wzbogacić się o kwotę wysokości od kilku tysięcy do kilku milionów. Lysonsowi wydaje się, że zahaczając się w start-upie o nazwie HubSpot łapie Pana Boga za nogi. Wszystko wskazuje bowiem na to, iż HubSpot to przyszły jednorożec. Bardzo szybko okazuje się jednak, że nieprzywykły do zasad korpowświata autor może mieć problemy z wytrwaniem w firmie wymaganego do przypisania akcji roku.

Jestem dość sceptyczna, jeżeli chodzi o magię korpo. Nie wierzę w motywujące gadki, a wciskanie ludziom kitu przez telefon i zalewanie ich skrzynek e-mailowych tonami spamu uważam po prostu za obrzydliwe. Gardzę wyścigiem szczurów, a korpomowa naprawdę mnie bawi. Nie znoszę poczucia wyższości, które bije od szklano-metalowych budynków ich hipernowoczesnych wnętrz. Jasne, nęci mnie to trochę, hipnotyzuje. Pewnie sama chętnie postawiłabym sobie biurko na szczycie takiego wieżowca. Z wielką przyjemnością wybrałabym się tam na wycieczkę. Ale praca? Praca to, co innego. Napawa mnie lękiem, dusi samą potencjalnością zatrudnienia. Wiem, że nie potrafiłabym się tam odnaleźć. A może jednak? Może, gdyby tak spróbować. Może po prostu nie wiem, że jestem do tego stworzona (przecież pisałam, że kusi)? Zapewne właśnie z powodu mojego rozdwojenia osobowości mam z "Fakapem" pewien problem. Z jednej strony, bowiem rozumiem i podzielam obserwacje Lyonsa, z drugiej zaś widzę, że autor miał zwyczajnie problemy z przystosowaniem się do nowej sytuacji.

Dziennikarz w swojej książce zrównuje z błotem niemal każdy ze start-upowych pomysłów. Krytykuje nieformalne stroje, otwarte przestrzenie, nowoczesne meble, sale zaplanowane z myślą o relaksie, zebrania, poznawanie współpracowników, poczucie wspólnoty i zespołowości, obrazujące problem proste analogie, specyficzny język czy odchodzące od schematów idee. Wiele z przykładów przywoływanych przez autora w kontekście HubSpotu faktycznie wydaje się zasługiwać na jego gorzkie słowa. Szczególnie rażą dysproporcje zatrudnienia w kontekście koloru skóry, wieku i płci oraz niesłowność i brak zaangażowania ze strony kadry zarządzającej. Te elementy nie powinny mieć miejsca bez względu na typ przedsiębiorstwa i jego staż. Inaczej rzecz ma się z wieloma innymi obiektami zarzutów Lyonsa. Kwestie wyposażenia korporacji czy polityka ubierania się - o ile to drugie nie nosi znamion seksizmu - to kwestie, do których z natury podchodzi się bardzo subiektywnie. Miejscami żale wylewane przez Lyonsa wydają się więc nie tylko nietrafione, nie tylko potwierdzają część zarzutów jego otoczenia i pracodawców, ale przede wszystkim odbierają lekturze wiarygodność. Innymi słowy: chwilami miałam wrażenie, że to jakaś prywatna wendeta przeciwko HubSpotowi. Nie tłumaczy to oczywiście samej firmy, która swoje ma za uszami, ale jednocześnie momentami miałam ochotę opowiedzieć się po jej stronie. Nie z jakiegoś konkretnego powodu. Ot, tak, żeby nie opowiadać się po stronie agresywnego i złośliwego Lyonsa.

Najlepsze rozdziały "'Fakapu", to te rozdziały, w których autor odrywa się na chwilę od traumatyzującego go przedsiębiorstwa i ogólnie opisuje mechanikę działania współczesnego rynku, giełdy oraz marketingu. Dzięki jego uwagom miałam szansę uporządkować sobie chaotycznie gromadzoną wiedzę na ten temat i ostatecznie ustosunkować się do zjawiska jednorożców. Z wielkim zaciekawieniem chłonęłam fragmenty o największych graczach na rynku, szarych eminencjach czy historiach gigantycznych transakcji giełdowych. 

Z pewnym niesmakiem za to czytałam o tęsknocie za żartami dziennikarskich środowisk o "suchych cipkach". Zwłaszcza, gdy autor próbował dystansować nimi - jako gorszy - świat korporacji i ich dwudziestoletnich pracowników. Naprawdę? "Suche cipki" mają być wyznacznikiem poczucia humoru? Ja tam się nie dziwię, że pracownicy HubSpotu spoglądali na Lyonsa krzywo, gdy tak rzucał w nich niewybrednym humorem. Na pewien rodzaj dowcipu powinno się decydować tylko w sprawdzonym gronie. 

Mimo całkiem licznych "fabularnych" grzeszków "Fakap" czyta się jednak wyśmienicie. To napisany z humorem i bardzo dynamiczny tekst, który potraktowany z dystansem może przynieść odbiorcy całe mnóstwo pozytywnych wrażeń. W wielu momentach pozwalałam sobie nawet na głośny śmiech. Autor wyraźnie zna się na rzeczy i starał się podejść do tematu profesjonalnie, choć to akurat ? jak już wspomniałam - niekoniecznie udało mu się osiągnąć w pełnym wymiarze. Jeżeli jednak umiecie odsiewać wartościowe ziarno od plew złośliwości i obrazy majestatu, koniecznie przeczytajcie.

Alicja Górska

Komentarze

Ostatnie     recenzje

Nowości

FILM
KSIĄŻKA
MUZYKA
GRY

Konkursy

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej niż inni? Tylko w naszym Newsletterze dowiesz się wszystkiego z pierwszej ręki!
ekspres do biura warszawa
automaty vendingowe

  • Artykuły
  • Wywiady
  • Inne

Urodzinowa impreza Gutek Film w barStudio!

25-lecie Gutek Film w barStudio już 7 grudnia. Za konsoletą Roman Gutek... »

Boskie Targi Bożonarodzeniowe

Zapraszamy na kolejne, 29. Targi Bożonarodzeniowe do Państwowego Muzeum... »

Dni Nagrody Lux

29 listopada – 1 grudnia zapraszamy miłośników kina na bezpłatne po... »

Nasze     Patronaty

Biega
    na blogach

McClellan Brian ? Jesienna Republika. Trylogia magów prochowych t.3
Trzeci i ostatni tom trylogii Magów prochowych doczekał się wreszcie swojej kolejki do czytania.  Po lekturze tomu drugiego zastanawiałam się, czy autor zdoła mnie
Królestwo Książek
Darmowe książki dla Blogerek! (i Blogerów)
Cześć! Wiem, że może to zabrzmieć jak kiczowata reklama, ale akcja z pewnością taka nie jest.Dzielę się wiadomością ze wszystkimi Blogerkami
Kobietnik
"Taki kot pomaluje każdy płot" - zwierzęcy bohaterowie podbijają nasze serca!:)
Sympatyczny zwierzak na okładce nie tylko fizjonomię ma uroczą - jest też istotką o złotym sercu, niezwykle empatyczną, pomysłową, działającą
Książkowa mania
BOOK TOUR: "Co mnie zmieniło na zawsze" - Amber Smith
Cześć, dziś kolejna książka, przeczytana w ramach Book Tour. Organizatorką jest autorka bloga "Wyznania uzależnionej od..książek"     Eden j
Mercy In Your eyes
Doodle Fusion: Planeta Bazgrołów
Stres to niestety nieodłączny element naszego życia. Towarzyszy nam niemal każdego dnia czy to w pracy, szkole, czy w domu. Można sobie z nim radzić na wiele ró
Elle Kennedy: Podbój
Autor: Elle KennedyTytuł: PodbójSeria: Off-Campus #3Stron: 448Wydawca: Zysk i S-kaBeztroska swoboda studencka powoli dobiega końca. Bohaterowie serii Off-Campus stopniowo docieraj
Zwiedzam wszechświat
Zapowiedzi marcowe [2017]
Luty minął jak z bicza strzelił, przyszła pora na marcowe zapowiedzi wydawnicze.Również i tym razem nie powala ilość nowości, które mnie w jaki
Redaktor na tropie
Mariusz Czubaj ?Martwe popołudnie?
Myślcie, a będzie Wam dane Żyjemy w czasach świętej trójcy. Ta trójca to media, biznes i polityka. Zacznę od sprostowania. I czepiania się. Choć
Kobietnik
"Tajemnicze kolorowanki" - kolorowanie i "wartości dodane";)
Pani naszej pierwszoklasistki stara się urozmaicać lekcje na wszelkie sposoby - wiadomo, że niesztampowe zadania przykuwają uwagę, wciągają, intrygują. Gdy zada
Angus Watson "Czas żelaza"
Zazwyczaj dzielę książki na trzy kategorie. Pierwszą stanowią dzieła, które przywracają czytelnikom wiarę w istnienie dobrej literatury. W szeregi drugie
Redaktor na tropie
Marcin Ciszewski ?Wiatr?
Nasza zima zła To miał być sylwester inny niż wszystkie, spędzony w surowych warunkach w schronisku na Kasprowym Wierchu, będącym mekką wszystkich szanują
Fascynacja książką
"Piąta pora roku" Nora K. Jemisin
Kiedy "Piąta pora roku" trafiła w moje ręce, od razu miałam ochotę ją przeczytać. W zależności od nastroju lubię sięgać po różne
Nałogowy Książkoholik
FELIETON: Wcale nas nie znacie!
źródłoPrzeglądając różnego rodzaju strony internetowe i czytając komentarze co poniektórych osób i nie ukrywajmy, że chodzi mi tu gł
Kobietnik
"Taki kot pomaluje każdy płot" - zwierzęcy bohaterowie podbijają nasze serca!:)
Sympatyczny zwierzak na okładce nie tylko fizjonomię ma uroczą - jest też istotką o złotym sercu, niezwykle empatyczną, pomysłową, działającą
Po drugiej stronie... książki
"Harry Potter i Kamień Filozoficzny", wersja ilustrowana
Dziś recenzja trochę nietypowa, bo zdjęciowa. Jestem pewna, że wielu z Was, tak jak i ja z niecierpliwością wyczekiwało tej daty: 21//22 października, premiera
Zwiedzam wszechświat
"Mnich"
Autor: Matthew Gregory LewisTytuł: "Mnich"Wydawnictwo: Vesper, 2016Ilość stron: 457Okładka: miękka ze skrzydełkamiW II połowie XVIII wieku ludzką wyobraźni
Przedpremierowo: Co mnie zmieniło na zawsze [patronat]
Agresja. Brutalność. Przemoc na tle seksualnym.  GWAŁT. Niewiele jest książek młodzieżowych, które  podejmowałyby się próby przedst
Fascynacja książką
"Brama piekieł" Bill Schutt, J.R. Finch
Rozpoczął się listopad. Miesiąc raczej smutny, szary, ponury. Mniej więcej taką atmosferę daje się wyczuć podczas lektury "Bramy piekieł", chociaż
Kobietnik
"Królestwo Liter" - takie pisanie jest miłe niesłychanie:)
O dziwo Starsza jest najpilniejszą uczennicą, mimo że jeszcze w przedszkolu deklarowała ze łzami w oczach: "Ja nie chcę do sioły, nigdy nie pójdę do sio&
Zostań najbogatszym Ojcem Chrzestnym - recenzja gry Kasa i Spluwy
Gry imprezowe goszczą u nas często. Bardzo cenimy sobie tytuły w których może zasiąść więcej niż  osób, gdyż mamy wielu znajomych l
facebook