Fantastyczny Świat

eBuka 2012 - finałowa dzisiątka

Książki Warte Przeczytania

Medium Sweet Books

Kroniki Nomady

Force Books

Zaginiony Almanach

Kącik z Książką

Living Among The Books

Książki Moimi Oczami

Oczami Jenny

BOOKS-SILENCE

Książki Zbójeckie

Niebiańskie Pióro

Filmowe Refleksje

Papierowy Azyl

Druga edycja eBuki!

Tydzień dla Twojego bloga!

Marek Generowicz
Zaginiony Almanach
Po krókiej przerwie znowu wracamy, tym razem z ofertą bloga o tematyce typowo fantastycznej. Mowa tu o...
...Zaginionym Almanachu prowadzonego przez Fenrira. Bloger skupia się na szeroko pojętej fantastyce, ale jak sam przyznaje - tej "z drugiej półki", nie tyle, co na siłę promowane w sklepach. No cóż, czy przyznajecie rację, czy też nie, może zainteresuje was wywiad z blogerem: 

Szczerze mówiąc, jesteś pierwszym chłopakiem, którego blog został wytypowany do "Tygodnia dla Bloga". To faktycznie tak jest, że częściej blogują dziewczyny?
Jakoś tak się przyjęło, że faceci stanowią nikły procent blogosfery zajmującej się literaturą szeroko pojętą. Pewnie wynika to z faktu, że statystycznie więcej czytelników znajdzie się w sferze przedstawicielek płci pięknej, które - nie oszukujmy się - stawiają raczej na bardziej "statyczne" rozrywki. A tworzenie bloga to także nie jest zajęcie na kilka godzin, jeśli chce się osiągnąć efekty. Zapewne to właśnie ta schematyczność odstrasza facetów od pisania, nawet jeśli czytają. Co ciekawe, tendencja jest raczej odwrotna w serwisach fantastycznych, a nawet jeśli nie, to występuje równowaga. Nie tyczy się to oczywiście portali zajmujących się odłamem literatury stricte kobiecej fantastyki (paranormale etc.).

Myślisz, że większość ludzi uważa, że czytanie to obciach?
Spotykam się dość często z takim poglądem - obecnie stawia się raczej na dynamiczność rozrywki (o czym napisałem w poprzednim pytaniu), a czytanie książek wymaga czasu i skupienia, wiele osób uważa, że nie da się tego przekuć na dobrą zabawę. No i to widać chociażby po dzisiejszych średnich nakładach - w czterdziestomilionowym kraju sprzedanie dwóch - trzech tysięcy egzemplarzy książki jest wynikiem nawet bardzo dobrym...

Ale na blogosferze znajdzie się mnóstwo ludzi propagujących dobrą literaturę, prawda?
Zależy, co rozumiemy pod pojęciem "dobrej literatury" - bo są blogi, które takową faktycznie propagują, ale są też blogi, które stawiają raczej na książki adresowane do szerokiej masy ludzi, "masówki" pisanej dla zarobku.

Ty sam zachęcasz ludzi do sięgania po fantastykę. Przybliż naszym czytelnikom, co to jest, z czym to się je...
Na pewno wkurzają mnie wszelakie opinie, że fantastyka sprowadza się do smoków i lotów w kosmos. Tezy te wysnuwają ludzie, których znajomość tematu kończy się na pobieżnej znajomości filmowej adaptacji "Władcy pierścieni". A tak naprawdę fantastyka jako gatunek to chyba najobszerniejszy gatunek literacki, jaki istnieje - tutaj można stosować tylko wyobraźnię i odciąć się od ograniczeń narzucanych przez rzeczywistość. Szczególnie dobrze to widać w starszych tekstach science fiction - wtedy większy nacisk kładziono na "fiction", "science" było zaś raczej dodatkiem (obecnie proporcje te są raczej całkowicie odwrotne). Może fantasy nie daje twórcom zbyt wielu możliwości (przyjęło się, że najczęściej ten podgatunek osadzany jest w świecie wzorowanym na średniowiecze), ale w samym science fiction powstały dziesiątki, jeśli nie setki różnych wizji na sam temat chociażby zasiedlania nowych planet.
 
Jaki jest główny argument, dzięi któremu fantastyka góruje nad innymi gatunkami?
Nieokreśloność, poczucie obcowania z czymś abstrakcyjnym, wręcz odmiennym - w fantastyce ogranicza nas jedynie wyobraźnia twórcy (o ile zdecydował się na odważniejsze eksperymenty), w innych gatunkach, na przykład kryminale, ograniczeni jesteśmy przez naszą rzeczywistość. Tutaj widać różnice - w fantastyce możemy kierować się nie tylko fabułą, ale i jej tłem, w innych gatunkach tło znamy raczej bardzo dobrze i nie ma większego sensu zajmowania się nim. Bo co nam po setnym obrazie pustych, szarych ulic?

"Zaginiony Almanach" to nazwa twojego bloga. Co to, właściwie, jest Almanach?
Nazwa ta ogółem powstała pod wpływem impulsu. "Zaginiony" odnosił się w zabawny sposób do mojego blogowego debiutu (który także był efektem impulsu, a konkretniej chęcią uzyskania niezależności w kwestii publikowania swoich tekstów) jako bloga "odnalezionego", "Almanach" to zaś nic innego jak pozycja (w tym wypadku blog) zawierający wszystkie dane na temat, którego dotyczy. Oczywiście trudno opisać całą fantastykę jako taką - na to nie starczyłoby życia pewnie trzem moim pokoleniom wprzód, ale zawsze można skatalogować chociażby ten ułamek.

Jesteś chyba jedną z nielicznych osób krytykujących trylogię "Igrzysk Śmierci". Nie padłeś jej urokowi?
Czytam bardzo dużo (średnio nawet po dwieście tytułów rocznie) i wraz z owym czytaniem potrafię też powiedzieć, jakie elementy w książce sprawiają, że czyta mi się ją gorzej niż inne jej podobne tytuły. A jeśli o trylogię chodzi, to jestem koszmarem marketingowców - reklamy nie działają na mnie w żaden sposób, po prostu widząc takową od razu wiem, że jej celem nie jest poinformowanie mnie o wspaniałości danego produktu, tylko wciśnięcie go za wszelką cenę. "Igrzyska śmierci" czytałem z ciekawości, jednak ich popularność w żaden sposób nie wpłynęła na moją ocenę - oceniłem je tak, jak oceniam inne książki.

Ile tak mniej więcej zrecenzowałeś już pozycji?
Będzie tego dość sporo, chociaż recenzuję od jakichś dwóch lat. Na blogu obecnie mam ponad trzysta recenzji, łącznie będzie ich koło trzystu pięćdziesięciu, ale nie więcej niż czterysta.

Nadal ci się to nie nudzi?
Czasami są chwile zwątpienia, szczególnie gdy trafiam na kilka gorszych lektur pod rząd, ale szybko trafia się porządna książka, której recenzowanie jest przyjemnością.
 
Więc co jest takim głównym bodźcem, który wciąż trzyma cię przy blogowaniu?
Kiedyś zwykła niezależność i idea swojego "miejsca" w sieci, obecnie zaś chęć pokazania innym blogerom, że istnieją tytuły lepsze i bardziej dopracowane, niż te głośno promowane w sieci.

Bloger działa już od dawna, a doświadczenie widać na każdym kroku. Recenzje są dopracowane, pisane językiem typowym dla tego rodzaju form. Fenrir zna się na tym, o czym pisze - to prawdziwy fan fantastyki! "Zaginiony Almanach" jest estetyczny, trudno rzec, że przemawia przerost formy nad treścią. Tu czytelnik jest najważniejszy, a raczej wskazanie mu odpowiedniej lektury. Więc jeśli macie problem, co czytać w danym momencie - blog Fenrira to doskonały przewodnik po literaturze fantastycznej!

Fragment recenzji "Pieśni Ziemi" Elspeth Cooper":
"Książce nie pomaga prawie całkowity brak oryginalności. Jak wiele dzieł debiutantów, "Pieśni Ziemi" to wręcz klasyczne "kilkanaście w jednym", wraz z podręcznikową fabułą i światem do złudzenia przypominającym nasze średniowieczne realia."
 
Fragment recenzji "Czerwona Piramida" Ricka Riordana":
"Ale już bogowie egipscy są naprawdę ciekawi, a kocia bogini to majstersztyk sam w sobie. Cóż, w ludzkiej postaci przejawia nad wyraz duże zainteresowanie kocią karmą."

Fragment recenzji "Kostka Śmierci" Kennetha B. Andersena:
"Prawda jest dość mocno zaskakująca, jednakże główny wątek mógłby być bardziej 
emocjonujący ? paradoksalnie, to właśnie wątki poboczne są zdecydowanie 
najlepszym elementem książki, chociaż kilku rzeczy autor w ogóle nie wyjaśnia, 
dając czytelnikowi tylko mgliste domysły."