II miejsce: Jeż i Wiewiórka

II miejsce: Czarownica i znaleziony smok Bolek

II miejsce: Przefarbowani

II miejsce: Rajfurka

II miejsce: Bajka o Trefliku

II miejsce: Bajka o Smoku Obiboku

II miejsce - Spacer po paczki

II miejsce - Bajka o Smoku, który został smakoszem

II miejsce - Opowieść o Gustawie

I miejsce - Jasne strony

Laureaci 3. edycji Bazgroła!

Okładka Papierowego Psa na 2. Targach Książki dla Dzieci w Krakowie

VIP-y fundują nagrody w Bazgrole!

Bazgrołowy komunikat

Gotowiec: Diana Karpowicz

Gotowiec: Elżbieta Kidacka

Gotowiec: Emilia Dziubak

Gotowiec: Karina Znamirowska

Gotowiec: Marta Ignerska

Gotowiec: Beata Zdęba

Gotowiec: Katarzyna Bajerowicz

Gotowiec: Jan Siwmir

Gotowiec: Anna Błaszczyk

Gotowiec: Graham Masterton

Gotowiec: Elżbieta Jędrzejewska

Gotowiec: Jakub Porada

Gotowce dla samotników

Sportowcy też czytają bajki

Historia Bazgroła

Z kim, czyli patroni, partnerzy, sponsorzy...

Gra bazgrołowa

Co zrobić?

Jury konkursu

Regulamin

REDnacz
I miejsce - Jasne strony
Zgodnie z obietnicą, rozpoczynamy prezentację prac laureatów 3. edycji konkursu literacko - plastycznego Bazgroł 2012. Oczywiście pierwszą jest zdobywczyni I miejsca, czyli "Jasne strony" autorstwa Mateusza Króla, ucznia V klasy SOSW dla Dzieci i Młodzieży Słabo Widzącej w Lublinie. Ilustracje wykonała nauczycielka Bożena Kazanowska, a opiekunem literackim była Renata Łęczyńska.
Nie za górami i nie za lasami, do tego całkiem niedaleko, w odrapanej kamienicy Starego Miasta żył mały Mateusz.
Chłopiec nie chodził do przedszkola, za to często lubił siedzieć na schodkach swojego domu i patrzeć prosto w słońce. 
Inne dzieci, gdy tylko było ciepło na podwórku, biegały, budowały zamki z piasku lub wspinały się na drabinki. Mateusz nie biegał, nie budował, nie wspinał się. Uwielbiał słuchać. Najchętniej słuchał baśni, a te opowiadała mu babcia.
Pewnego dnia na podwórku pojawił się nowy sąsiad - Daniel, który z dumą oznajmił Mateuszowi, że już potrafi sam czytać i to w dodatku historie o smokach i księżniczkach .
- Kiedyś Mateuszu, gdy nauczysz się czytać, też poznasz wiele opowieści - zapewniał sąsiad.
- Baśnie mają też piękne ilustracje. To wielka przygoda poznać ten kolorowy świat.
Od tej pory jedynym marzeniem Mateusza było nauczenie się liter, by wreszcie móc przeczytać baśnie z całego świata, nawet te, których nie opowiadała mu babcia.
Chłopczyk poszedł do szkoły i tam rzeczywiście nauczył się czytać, a nawet pisać.
- Dziś jest szczęśliwy dzień- powiedział chłopiec do kolegów. Idę do biblioteki. Wybiorę baśń z ilustracjami i sam ją przeczytam.
Biblioteka mieściła się nieopodal, w  starym domu, równie Starego Miasta.
Pani Ula-bibliotekarka była czarodziejką czasem przypominającą Wróżkę - "Dzwoneczka", a czasem "Matkę Chrzestną" Kopciuszka. Podobna do małego, drobniutkiego Elfa - pomocnika Świętego Mikołaja, mogła mieć10 lub 100 lat, a zamiast słodyczy dawała dzieciom książki.
Mateusz też dostał tę, o którą poprosił - "Zbiór najpiękniejszych baśni".
Z niecierpliwością przeglądał kolejne kartki i z chwili na chwilę jego twarz wyrażała coraz większe rozczarowanie.
- Ta książka jest pusta! Nic tu nie ma, ani baśni, ani obrazków!- powiedział cicho, prawie szlochając. Mateusz wreszcie odłożył puste kartki i krzyknął:
- o oszukaństwo! Tylko baśnie mojej babci istnieją naprawdę! Nie odnalazłem tu żadnej historii, żadnego obrazka!
Pani Ula, przypominająca w tej chwili Elfa, któremu skończyły się cukierki, zrozumiała już wszystko.
Chłopiec był niewidomy i w książce szukał wypukłych liter brajla...
- Teraz już wiem czego pragniesz- westchnęła pani Ula.
Zaprowadzę cię do "Bosi" - Królowej Baśniowych Wróżek, ona da ci Twoją Książkę...

- Dotknij baśni - powiedziała Bosia i serce Mateusza poznało w tej chwili wszystkie kolory świata.
Jego ręce czytały o górach i lasach, za którymi żyły w zamkach księżniczki, a w jaskiniach ogniem z szeleszczącej folii zionęły smoki. 
Dotykał wypukłych ilustracji z tekturowymi domkami jak z pierników, a kareta z dyni mknęła przez koralikową drogę.
Piankowa chmurka płynęła na nitce, by za chwilę zasłonić sztruksowe słońce.
Futerko kota w butach, który wygrzewał się na płocie z patyczków po lodach, było miękkie - bo aksamitne. Zapałkowe igły jeżyka niosącego jabłko, kuły naprawdę, aż strach, a wstążkowe kwiaty, jakie zrywał Czerwony Kapturek pachniały kwiatowym pyłkiem...
Kochane Dzieci! Dotykowe książki naprawdę istnieją! Czekają na wasze dłonie, czy okulary, zasnute mgiełką wzruszenia. Zapytajcie Mateusza....

Baśń o Ogólnopolskiej Wypożyczalni Książek Dotykowych w Lublinie 
- www ksiazkidotykowe.pl