II miejsce: Jeż i Wiewiórka

II miejsce: Czarownica i znaleziony smok Bolek

II miejsce: Przefarbowani

II miejsce: Rajfurka

II miejsce: Bajka o Trefliku

II miejsce: Bajka o Smoku Obiboku

II miejsce - Spacer po paczki

II miejsce - Bajka o Smoku, który został smakoszem

II miejsce - Opowieść o Gustawie

I miejsce - Jasne strony

Laureaci 3. edycji Bazgroła!

Okładka Papierowego Psa na 2. Targach Książki dla Dzieci w Krakowie

VIP-y fundują nagrody w Bazgrole!

Bazgrołowy komunikat

Gotowiec: Diana Karpowicz

Gotowiec: Elżbieta Kidacka

Gotowiec: Emilia Dziubak

Gotowiec: Karina Znamirowska

Gotowiec: Marta Ignerska

Gotowiec: Beata Zdęba

Gotowiec: Katarzyna Bajerowicz

Gotowiec: Jan Siwmir

Gotowiec: Anna Błaszczyk

Gotowiec: Graham Masterton

Gotowiec: Elżbieta Jędrzejewska

Gotowiec: Jakub Porada

Gotowce dla samotników

Sportowcy też czytają bajki

Historia Bazgroła

Z kim, czyli patroni, partnerzy, sponsorzy...

Gra bazgrołowa

Co zrobić?

Jury konkursu

Regulamin

REDnacz
II miejsce - Spacer po paczki
Pora na kolejną bajkę nadesłaną na nasz konkurs. Tym razem prezentujemy pracę "Spacer po paczki" przygotowaną przez zespoł pod nazwą KOBZAteam, w skład któego wchodzą Renata Chołuj (lat 40), Hania Kobza (lat 4), Zosia Kobza (lat 3). Wszystkie panie mieszkają w Warszawie.
- Mamo, chodźmy na spacer - powiedziała  Hania do swojej mamy.
- Dobrze - zgodziła się mama i poszła przygotować ciepłe ubrania.
- Ja też chcę iść na spacer! - wrzasnęła Zosia, siostra Hani i zaraz pobiegła po swoją czapkę i szalik.
Mama przytuliła Zośkę i powiedziała:
- Przykro mi Zosiu, ale dzisiaj nie możesz iść na spacer, bo jesteś przeziębiona. Zostaniesz w domu z tatą.
Wcale nie je... je... jestem prze... przeziębiona - rozszlochała się Zosia, a z jej noska wyskoczyły ogromne, zielone gluciory, które sięgały aż do brody.
- Chodź, wytrzemy nochal - powiedział tata, który właśnie przyniósł chusteczki.
- Nie, nie chcę wytrzeć noska, - odpowiedziała Zosia - chcę iść na spacer!!!
- Tata wziął na ręce swoją córeczkę Zośkę i powiedział:
- Zosieńko, jesteś trochę chora, przeziębione dzieci nie mogą chodzić na spacer.
- A Hania może? - zapytała smutno Zosia.
- Tak, bo Hania jest zdrowa - wyjaśnił tata.
Wtedy Zosia nic już nie powiedziała, ale z jej oczu popłynęły łzy, a z noska wyskoczyły następne gluty.
- Chodź, zbudujemy z klocków wspaniały zamek. - zaproponował tata.
- Nie chcę! - zachlipała Zosia i obtarła nos rękawem swojej bluzeczki.
- To może narysujecie coś niezwykłego? - zapytała mama z nadzieją w głosie, bo wiedziała, że jej mała córeczka bardzo lubi rysować.
Zosia tylko pokręciła głową i wtuliła się w ramiona taty.
- Zagrajmy więc w grę o kolorach. - powiedział tata, włączył komputer i uśmiechnął się pod nosem.
Zosia spojrzała na niego zapłakanymi oczami i szepnęła cichutko:
- Nie.
- Nie chcesz grać na kom-pu-te-rze? - powtórzyli jednocześnie mama i tata, a ich oczy były szeroko otwarte ze zdumienia.
Nastała pełna napięcia cisza, ponieważ wtedy wszyscy zrozumieli, że sytuacja jest bardzo poważna. Nikt nie wiedział jak pocieszyć Zosię. Aż nagle Hania wykrzyknęła:
- Zosiu, nie płacz! Mam wspaniały pomysł. Pójdę z mamą do cukierni i kupię ci naaaajwiększego pączka w całej cukierni.
- Największego? Naprawdę? - rozpromieniła się Zosia.
- No pewnie! - odpowiedziała Hania i aż podskoczyła z radości na widok uśmiechniętej siostry. Mama i tata też byli bardzo zadowoleni, ale nie podskoczyli, bo jak wiadomo, dorośli nie rozumieją wielu rzeczy, na przykład tego, że podskakiwanie z radości jest bardzo fajne.

* * *

Mama i Hania bardzo szybko wyszły na dwór.
- Chodźmy prosto do cukierni! - powiedziała Hania i razem z mamą pomaszerowała żwawo w kierunku Placu Wilsona. 
Po chwili były już na miejscu.
- Są pączki?! - spytała zdyszana Hania.
- Są. - odpowiedziała pani ekspedientka - Mamy dziś pyszne świeże pączki z marmoladą.
- Poprosimy cztery. - powiedziała mama.
- Ale dla Zosi, mojej siostry, musi być największy! - bardzo poważnie stwierdziła Hania.
- Ojej! - zdziwiła się miła pani ekspedientka - właśnie zauważyłam, że mam w sklepie DWA ogromne pączki - zaraz je dla ciebie zapakuję. - powiedziała pani sprzedawczyni i włożyła do papierowej torby dwa ogromne pączki dla Hani i Zosi i dwa zwykłe pączki dla mamy i taty.

* * *

- Zosiu, Zosiu, zobacz co dla ciebie mam! - już od progu wołała Hania do swojej siostry.
- Hura! Hura! Są pączki! Tato, zobacz, Hania przyniosła nam pączki! - rozradowała się Zosia i podskoczyła z radości.
- ... ale najpierw idziemy myć łapy! - zarządziła mama. I wszyscy poszli do łazienki.
A potem dwie duże dziewczynki zjadły dwa duże pączki. I wypiły dwa kubki mleka.
- Czuję się już lepiej. - powiedziała Zosia do Hani i pocałowała ją w policzek.
Upaćkałaś mnie lukrem! - zawołała Hania - Ja też cię zaraz upaćkam! Będziesz cała upaćkana, strasznie cię upaćkam...
Nie, to ja cię bardziej upaćkam! Najbardziej na świecie cię upaćkam! - huknęła Zosia.

I tak dwie duże dziewczynki zaczęły się ganiać po całym mieszkaniu, kłócić, przekrzykiwać, psocić i wywracać dom do góry nogami. Czyli dalej toczył się normalny dzień w rodzinie ............*.

KONIEC

* tu należy wpisać nazwisko rodziny