II miejsce: Jeż i Wiewiórka

II miejsce: Czarownica i znaleziony smok Bolek

II miejsce: Przefarbowani

II miejsce: Rajfurka

II miejsce: Bajka o Trefliku

II miejsce: Bajka o Smoku Obiboku

II miejsce - Spacer po paczki

II miejsce - Bajka o Smoku, który został smakoszem

II miejsce - Opowieść o Gustawie

I miejsce - Jasne strony

Laureaci 3. edycji Bazgroła!

Okładka Papierowego Psa na 2. Targach Książki dla Dzieci w Krakowie

VIP-y fundują nagrody w Bazgrole!

Bazgrołowy komunikat

Gotowiec: Diana Karpowicz

Gotowiec: Elżbieta Kidacka

Gotowiec: Emilia Dziubak

Gotowiec: Karina Znamirowska

Gotowiec: Marta Ignerska

Gotowiec: Beata Zdęba

Gotowiec: Katarzyna Bajerowicz

Gotowiec: Jan Siwmir

Gotowiec: Anna Błaszczyk

Gotowiec: Graham Masterton

Gotowiec: Elżbieta Jędrzejewska

Gotowiec: Jakub Porada

Gotowce dla samotników

Sportowcy też czytają bajki

Historia Bazgroła

Z kim, czyli patroni, partnerzy, sponsorzy...

Gra bazgrołowa

Co zrobić?

Jury konkursu

Regulamin

REDNAcz
II miejsce: Przefarbowani
Dziś prezentujemy Wam bajkę stworzoną prze duet siostrzany - Karolinę (14 lat) i Agnieszkę (18 lat) Turek z Gdańska.
Tygrys Rao i Tygrysica Juli żyli razem w ogrodzie zoologicznym "Zwierzątkowo". Bardzo się kochali. Całe dnie spędzali na radosnym harcowaniu w klatce i byli główną atrakcją zoo. Ich popisy potrafiły rozweselić każde dziecko. Para przyjaźniła się z Zebrą Zuzą, która razem ze swoimi kopytnymi braćmi i siostrami mieszkała tuż nieopodal tygrysów.

Niestety, któregoś dnia Dyrektor Zwierzątkowa postanowił przenieść Juli do ZOO "Paskowo". Rao był niepocieszony. Rozpaczał, że już nigdy więcej nie ujrzy swojej ukochanej. Ba! - nawet nie będzie mieć o niej żadnych wieści! Inne tygrysy chodziły po klatce osowiałe. Jeszcze nigdy w zoo nie było takiej tragedii. Nawet Zuza nie potrafiła pocieszyć przyjaciela. Tygrys płakał całymi dniami i nocami.
- Nie martw się - powtarzała mu Zebra - Na pewno coś wymyślimy. Ułożymy jakiś plan, żebyście razem z Juli mogli znów być razem.

Minęło zaledwie kilka dni, kiedy po Zwierzątkowie rozeszła się nowina, że niebawem ma się odbyć transport żyraf do Paskowa. Zuza, kiedy usłyszała tę plotkę od innych zebr, od razu pobiegła do Tygrysa.
- Mam rewelacyjne wieści! Jutro o świcie, jeszcze przed przybyciem zwiedzających, będą przewozić żyrafy do Paskowa! Możesz zabrać się z nimi!
- Hurrra!!! - zaryczał szczęśliwy Rao.
- Jest tylko jeden problem - powiedziała Zuza po chwili wahania. - Żyrafy są trochę niemądre, dumne i bardzo tchórzliwe. Nie zgodzą się na to, żeby tygrys jechał z nimi w samochodzie. Od razu zrobią awanturę i wszystko się wyda.
Tygrys, który do tej pory tańczył z radości, aż przysiadł na tylnych łapkach i spuścił głowę. Od razu posmutniał.
- Nie da się ich jakoś przekonać? Przecież ich nie pogryzę... - jęknął zmartwiony. - Co ja teraz zrobię?
- Mam plan! - wykrzyknęła Zuza. - Przemalujemy cię na... zebrę! Pojedziesz jako zebra! Zrobisz zamieszanie, ludzie wyprowadzą cię z klatki, a ty im uciekniesz i dostaniesz się do samochodu!
- Ale jak? - spytał Rao, zdezorientowany trajkotaniem przyjaciółki.
- Wyjdziesz boczną bramą!
- Przecież jest zawsze zamknięta! - zaprotestował.
- To zdobędziesz klucz z biura Dozorcy! Dasz radę! Ja też wydostanę się z wybiegu. Po prostu przeskoczę nad ogrodzeniem... i ci pomogę!
Nagle Zuza poczuła na sobie gorący podmuch powietrza. To stado zebr stało za nią z rozgniewanymi pyszczkami i dyszało jej w kark.
- Zwariowałaś? - krzyknęła jedna z nich. - Jak tylko opuścisz wybieg, on na ciebie napadnie i cię zje! Nie pozwolimy ci wyskoczyć! Nie puścimy cię!
Zebry odgoniły Zuzę od klatki tygrysów. Dopiero w nocy, kiedy wszyscy spali, dzielna Zebra szybko podbiegła pod klatkę Rao.
- W takim razie ty przemalujesz się na zebrę, a ja na tygrysa! Przyjdę do ciebie o świcie!
Tygrys tylko otworzył jedno oko i znów zasnął. Wciąż nie rozumiał, jaki plan ma Zebra, ale w jego sercu już pojawił się promyk nadziei na to, że może jednak jeszcze zobaczy swoją Juli.

O świcie Zuza obudziła Rao. Przyniosła ze sobą pędzle i trzy kubły z farbą - białą, czarną i pomarańczową.
- Bierzmy się do roboty, zanim wszyscy się obudzą! Do odjazdu żyraf pozostało niewiele czasu! - powiedziała, podając mu pędzel.
Kilka chwil później Tygrys czarne paski miał na białym futrze, a Zebra - na pomarańczowej sierści! Zamienili się kolorami!
- Dobra! Teraz narób hałasu, żeby cię stąd wypuścili. Kiedy tylko wyjdziesz, ja wyskoczę przez płot. Zebry mnie nie powstrzymają, bo będą myślały, że jestem prawdziwym tygrysem. Wtedy ja zwrócę na siebie uwagę i wszyscy ludzie pobiegną za mną! Ty spokojnie pójdziesz po klucz do biura Dozorcy. Tylko nie wychodź beze mnie! Chcę się pożegnać.
- To co? Zaczynamy? - spytał Tygrys, ostatni raz spoglądając na swe nowe ubarwienie.
- Zaczynamy! - wykrzyknęła Zuza.
I Rao zaczął przeraźliwie ryczeć, wołając o pomoc. Szybko zbiegł się liczny tłum pracowników zoo. Ujrzeli oni zebrę w klatce tygrysów i postanowili natychmiast ją stamtąd wyciągnąć. Nikt nie miał bladego pojęcia, jak mogła tam się znaleźć. Również wybudzone ze snu tygrysy rozglądały się zdezorientowane. Ludzie wtargnęli do klatki i szybko wyprowadzili z niej Rao. Wtedy ponad płotem przeskoczyła Zuza. Pracownicy zoo stanęli osłupiali. Teraz już zupełnie nie wiedzieli, co się dzieje i jak należy zareagować. Dopiero, kiedy Zuza zaczęła uciekać alejką w głąb ogrodu, ludzie krzyknęli "Łapać tygrysa!" i rzucili się za nią w pogoń, zostawiając Rao tam, gdzie stał. Plan Zebry był precyzyjnie realizowany.

Tygrys szybko pobiegł pod biuro Dozorcy. Dyskretnie zajrzał przez okno, żeby sprawdzić, co też ten człowiek porabia. Dozorca spał w swoim ulubionym fotelu na biegunach i chrapał donośnie. Nad jego głową wisiał wielki, gruby klucz, który niewątpliwie musiał otwierać boczną bramę. Rao wślizgnął się do biura przez drzwi i, cicho stąpając na swoich miękkich łapach, zakradł się pod fotel Dozorcy. Już sięgał po klucz, kiedy niechcący nadepnął na stopę śpiącego. Dozorca drgnął i nieco podniósł powieki. Przerażony Tygrys błyskawicznie zgarnął klucz ogonem i zaczął poruszać biegunami fotela, wprawiając go w ruch kołyski. Wówczas Dozorca przytulił się do Tygrysa jak do pluszowego kotka i usnął. Rao, zlany potem ze strachu, odczekał chwilę, po czym w najwyższym skupieniu wyślizgnął się z ludzkich objęć i czym prędzej wyskoczył z biura.

W tym czasie Zuza biegła alejkami, ścigana przez  pracowników ZOO. Jej genialny plan nie obejmował tego punktu! Nie wiedziała co robić! Ludzie tak donośnie krzyczeli, że obudzili już połowę zwierząt. Niektóre z zainteresowaniem obserwowały pogoń i zastanawiały się, który to tygrys urządza sobie takie zabawy o świcie i dlaczego tak głośno stuka łapami. Zebra, wykończona ucieczką, dobiegła do wybiegu antylop, które mieszkały tuż obok słoni.
- Błagam, wpuście mnie do siebie! - dysząc, krzyknęła Zuza, ale, przerażone widokiem tygrysa, antylopy stanęły przy płocie z wystawionymi do ataku rogami, aby udaremnić mu przedostanie się na wybieg.
- Jestem zebrą! Pomalowałam się tylko! Zebrą jestem! - z trudem łapiąc oddech, na próżno próbowała przekonać niemądre antylopy.
- Hej, mała! Pogoń się zbliża - Słoń podszedł do muru, ziewając. - Chcesz zwiać? To warcz na nich, mała! To ich odstraszy.
- Nie potrafię! - krzyknęła przerażona Zuza. - Jestem zebrą!
I - na dowód - zastukała kopytkami. Słoń (który wiele w swym życiu widział i nie dziwił się już widokiem byle pomarańczowej zebry ściganej przez tłum pracowników zoo) nabrał w trąbę wody ze swojej sadzawki, po czym wypuścił silny strumień, który oblał i ludzi, i Zuzę. Dopiero wtedy antylopy zobaczyły, że Zebra nie stanowi dla nich zagrożenia i wpuściły ją na swój teren. Ich wybieg znajdował się tuż obok bocznej bramy, więc Zuza błyskawicznie dotarła do Rao czekającego pod murem.

Tygrys już z daleka machał zdobytym kluczem. Przy pomocy Zebry otworzył kłódkę. Wybiegli przez bramę z takim impetem, że ta... zatrzasnęła się za nimi. Ale nie było czasu do namysłu. Samochód z żyrafami już wjeżdżał na ulicę.
- Ja ich zatrzymam, a ty wskakuj pod plandekę! - krzyknęła Zuza, po czym wybiegła na jezdnię.
Samochód zatrzymał się z piskiem opon. Tygrys wskoczył do samochodu.
- Co się dzieje? Kim ty jesteś? Co to za zebra? - pytały zaskoczone żyrafy.
Zuza podbiegła z tyłu samochodu.
- Czy któraś z pań mogłaby wystawić głowę? - spytała rozpaczliwie, pamiętając jednak, że do niemądrych, ale dumnych żyraf zawsze należy odnosić się z należytym szacunkiem. - Błagam! Niech któraś z miłych pań będzie tak uprzejma i przerzuci mnie z powrotem do zoo! Brama się zatrzasnęła, a ja nie chcę żyć na ulicy!
Żyrafy były zupełnie zdezorientowane. Jedna zebra wskoczyła im do samochodu, druga bełkotała coś o zatrzaśniętej bramie. Dla świętego spokoju najsilniejsza z żyraf wystawiła głowę i chwyciła Zuzę za grzywę. Jednym wprawnym ruchem długiej szyi wyrzuciła Zebrę w powietrze tak, że zakreśliła szeroki łuk, po czym znalazła się po drugiej stronie muru.
- Pozdrów ode mnie Juli. Żegnaj, Raaaooo! - zdążyła jeszcze krzyknąć Zuza.

I tak, dzięki przyjacielskiej pomocy inteligentnej Zebry, Tygrysy znów mogły mieszkać razem. Bo gdy samochód z żyrafami wjechał do Paskowa, tamtejszy Dyrektor nie mógł nie przyjąć odważnego tygrysa, który, przemalowany na zebrę, przedostał się przez klatki, drzwi, bramy i mury, aby tylko być ze swoją ukochaną.