II miejsce: Jeż i Wiewiórka

II miejsce: Czarownica i znaleziony smok Bolek

II miejsce: Przefarbowani

II miejsce: Rajfurka

II miejsce: Bajka o Trefliku

II miejsce: Bajka o Smoku Obiboku

II miejsce - Spacer po paczki

II miejsce - Bajka o Smoku, który został smakoszem

II miejsce - Opowieść o Gustawie

I miejsce - Jasne strony

Laureaci 3. edycji Bazgroła!

Okładka Papierowego Psa na 2. Targach Książki dla Dzieci w Krakowie

VIP-y fundują nagrody w Bazgrole!

Bazgrołowy komunikat

Gotowiec: Diana Karpowicz

Gotowiec: Elżbieta Kidacka

Gotowiec: Emilia Dziubak

Gotowiec: Karina Znamirowska

Gotowiec: Marta Ignerska

Gotowiec: Beata Zdęba

Gotowiec: Katarzyna Bajerowicz

Gotowiec: Jan Siwmir

Gotowiec: Anna Błaszczyk

Gotowiec: Graham Masterton

Gotowiec: Elżbieta Jędrzejewska

Gotowiec: Jakub Porada

Gotowce dla samotników

Sportowcy też czytają bajki

Historia Bazgroła

Z kim, czyli patroni, partnerzy, sponsorzy...

Gra bazgrołowa

Co zrobić?

Jury konkursu

Regulamin

REDnacz
II miejsce: Czarownica i znaleziony smok Bolek
W dniu dzisiejszym przedstawiamy bajkę ilustrowaną autorstwa dwóch sympatycznych dziewczynek z Drzonkowa: Martusi Dutczak (lat 7,5) i Rozalki Dutczak (lat 5,5), którą spisała ich mama Joanna Legierska- Dutczak.
Na ulicy Czarodziejskiej mieszkała mała czarownica Karolinka. Miała pieska Bąbla, kotkę Tusię i sowę zwaną Onufry oraz magiczną księgę.
---
Kotka Tusia była leniwą czyścioszką. Jak sobie leżała to jej piękne oczy błyszczały. Często czarownice mają czarne koty. Ale Tusia była szara jak myszka. Lubiła też gonić myszy.
---
Pies Bąbel lubił podgryzać kapcia czarownicy Karolinki. Natomiast sowa Onufry była bardzo zdolna i uczyła Karolinkę dobrych zaklęć.
Często mawiała: - Czuję, że będą kłopoty!
Zwłaszcza, gdy Karolinka pomyliła zaklęcie.
---
Pewnego razu Bąbel ukradł Karolince kapcia. Wszyscy zaczęli go gonić. Biegła Karolinka. Biegła kotka Tusia i wspięła się na drzewo. Patrzyła, gdzie pies ucieka z czerwonym kapciem. Przekazywała informacje Karolince. W pogoni pomagała też sowa Onufry. - Czuję, że będą kłopoty! - krzyknęła z góry.
---
Bąbel biegł tak szybko, że trafił już do lasu. Schował się za zieloną górą. To znaczy, nie za miastem Zielona Góra, gdzie jeździły do przedszkola autorki tej książki, tylko za wielką zieloną górą na polanie.

Karolinka, kotka Tusia i Onufry, zauważyli, że Bąbel nagle znikł. Zaczęły go szukać.

Kotka Tusia zauważyła zieloną górę. Wpadła na świetny pomysł. Wskoczyła na górę 
i rozejrzała się wokół. 
---
Stamtąd zauważyła Bąbla, podgryzającego czerwonego kapcia Karolinki. Tusia miauknęła z całych sił. - Widzę go!
Nagle góra poruszyła się. Karolinka i sowa przerażone zobaczyły to. - Tusiu, uwaga! Ta góra się trzęsie! - krzyknęły.
---
Góra wstała. Powolutku, jakby budziła się z drzemki. Kotka Tusia sturlała się na ziemię prosto pod nogi Karolinki. 

Wszyscy rzucili się do ucieczki. Po pierwszym kroku Karolince spadła czarodziejska czapka, ta w gwiazdki, jak z okładki. Bała się zawrócić po szpiczastą czapeczkę, bo zielony stwór zbliżał się w jej stronę. Już się nad nią pochylił...

Niespodziewanie stwór uśmiechnął się i powiedział:
Czy możemy się zaprzyjaźnić? Jestem bardzo miłym smokiem.
----
Coś takiego? A jak się nazywasz? - zapytała zdumiona Karolinka.
Co to znaczy nazywasz? - zapytał się smok.
To znaczy jak masz na imię.
Ja nie mam imienia.
To może Cię nazwiemy ? Bolek!
B-O-L-E-K?
---
A wy? Macie imię: Olek, Lolek, Ole?
Tak, jasne, że mamy imiona, ale inne, swoje!To jest kotka Tusia, za tobą pies Bąbel, a na drzewie siedzi sowa Onufry. Ja mam na imię Karolinka.
---
Gdy tak sobie rozmawiali, pies Bąbel zobaczył z tyłu, że Bolek ma na ogonie czapkę Karolinki. Ale zanim zdążył ją złapać, smok 
z radości zamerdał ogonem, tak jak robią to psy. Wtedy czapka wskoczyła mu prosto na głowę.
---
Sowa Onufry zaczęła zadawać dociekliwe pytania, czyli takie, jaki stawia każdy badacz i naukowiec.
- Ile masz lat?
Ile metrów wzrostu?
Co jadasz na śniadanie?
Jak długi jest twój ogon?
I skąd się tu znalazłeś?

Tyle pytań. Nie wiem. To wy mnie znaleźliście. Przed wami ZNALEZIONY BOLEK! 
I smok ściągnął z głowy szpiczaste nakrycie, ukłonił się jak na powitanie i oddał czapkę Karolince.
Po czym uśmiechnął się największym uśmiechem na świecie.
---
Zapraszam wszystkich na podwieczorek!- zawołała Karolinka. Pomaszerowali za Karolinką do domu. 
Sowa Onufry poleciała najszybciej jak potrafiła. W swoim pokoju 
na strychu zaraz sprawdziła w księgach i w Internecie, co smoki jadają na deser.

Okazało się, że uwielbiają lody pistacjowe. Bo są przecież zielone. Wszyscy dostali, aż po trzy gałki pysznych pistacjowych lodów.