Duzeka.pl

Wtorek

23 Października 2018 r.  

KSIĄŻKA

WARSZAWSKIE TARGI FANTASTYKI 2018 6/7 PAŹDZIERNIKA 2018 - RELACJA

Trochę liczb.Według szacunkowych obliczeń organizatorów ostatnią edycję targów odwiedziło ok. 3770 osób, co - biorąc pod uwagę utrudnienia komunikacyjne ...

KSIĄŻKA

KONKURS: PRZEZNACZENIE BOGÓW

Finał trylogii An Assassins Creed® Series: Last Descendants. Ostatni potomkowie .

KSIĄŻKA

KONKURS: MAŁŻEŃSKA GRA

Kiedy Diana postanawia rozwieść się z mężem, mężczyzna proponuje jej nietypowy układ. Zabierze ją na trzydzieści dni do domku na odludziu, a ona będzie m...

KSIĄŻKA

KONKURS: SŁONECZNE JUTRO

Anna jednak się nie poddaje. Bywa, że w Barcelonie nie zawsze świeci słońce, mimo to bohaterka w Katalonii odnajduje promień nadziei.

KSIĄŻKA

WYWIAD Z KRISTINĄ SABALIAUSKAITE

Duże Ka: Jakie jest miejsce powieści historycznej we współczesnej literaturze? Czysta rozrywka, lekcja historii, czy jak to pisał Henryk Sienkie

KSIĄŻKA

WARSZAWSKIE TARGI FANTASTYKI 2018 6/7 PAŹDZIERNIKA 2018

Swoją obecność zapowiedziało wielu Fantastycznych Wystawców, twórców, artystów, rzemieślników, którzy wzbogacą Twój świat, dom, życie i Ciebie. Na T...

Artykuły

Artykuły - książka
Irena Bujak
Fragment: "Niedoskonali" Danielle L. Jensen
Zapraszamy na fragment najnowszej książki Danielle L. Jensen - "Niedoskonali".
Prolog
Marc

Czerń spowiła miasto, a wraz z nią nadeszła cisza, wydawało się, że tłum gapiów zgodnie wstrzymał oddech, kiedy w jedynym otworze w skalnym sklepieniu jaskini pojawiła się krawędź księżyca. Srebrna tarcza przesuwała się powoli, a jej promienie przeniknęły mgiełkę i padły na parę stojącą na marmurowym podwyższeniu pośrodku rzeki. Na ich twarzach malował się niepokój, kiedy czekali, aż magia nimi zawładnie i powstanie więź łącząca ich serca i umysły, nieprzerwana aż do chwili, kiedy jedno z nich…
 –I oto mamy dwie kolejne ofiary Płynnych Kajdan.
Głos Tristana wyrwał mnie z zamyślenia. Spojrzałem na kuzyna, który stał obok mnie i przyglądał się ceremonii.
 –Jesteś cynikiem – mruknąłem pod nosem.
 –Jestem realistą. – Uniósł ręce, by zaklaskać razem z pozostałymi uczestnikami uroczystości. – Trudno mi sobie wyobrazić coś gorszego od życia z uczuciami drugiej osoby wypełniającymi moją głowę przez resztę moich dni.
 –Bo ona nie mogłaby udawać, że bawią ją twoje żarty? – zasugerowałem.
Odwróciłem się, by nie widzieć ponurego spojrzenia, które posyłała nam ciotka Sylvie, zrośnięta z królową jej bliźniaczka.
Złączenie było najbardziej uświęconą z ceremonii, tym bardziej że w miarę upadku i zmniejszania się liczebności ­naszej uwięzionej rasy rytuał ten odbywał się coraz rzadziej.
 –A dlaczego miałaby udawać? Wszyscy wiedzą, że jestem mistrzem dowcipu.
Tristan uśmiechnął się szeroko, obrócił się na pięcie i ruszył przez tłum, a arystokraci i pospólstwo rozstępowali się przed swoim następcą tronu.
Podążyłem za nim, ale nie mogłem się powstrzymać przed spojrzeniem na grupę trolli stojących po przeciwnej stronie rzeki niż król i królowa. Szukałem wśród nich jednej szczególnej osoby. Pénélope stała obok młodszej siostry Anaïs, ich głowy niemal się stykały, obie śmiały się z jakiegoś żartu, którego nie rozumiał nikt z otaczających je arystokratów. Ale nawet jeśli mężczyźni wokół nich nie doceniali ich poczucia humoru, wszyscy spoglądali na nie pożądliwie.
I nie bez powodu.
Obie były piękne, miały wysokie kości policzkowe, pełne wargi i oczy jak sadzawki stopionego srebra, ale o ich atrakcyjności  nie przesądzał ich wygląd. Ani też to, że były córkami księcia d’Angoulême’a, uważanego za drugiego po królu najbardziej wpływowego arystokratę w Trollus.
Pénélope i Anaïs były nietknięte.
Niemal wszystkie trolle czystej krwi zostały w jakiś sposób skażone przez żelazo, które związało nas z tym światem, trujący metal, który odebrał naszym przodkom nieśmiertelność, a później rozpoczął powolny proces zatruwania i odmieniania wszystkich, którzy narodzili się od tamtej pory. Szaleństwo, choroby, zniekształcenia… Z naszego pokolenia jedynie te dwie dziewczyny i Tristan pozostali całkowicie nietknięci.
Ja nie miałem tyle szczęścia.
Jakby wyczuwając moje uważne spojrzenie, Pénélope odwróciła się w moją stronę, a ja uniosłem dłoń, zaraz jednak opuściłem ją gwałtownie, gdy zorientowałem się, że jej ojciec wpatruje się we mnie nad jej głową.
W przeciwieństwie do mnie, Tristana nie speszyło to spojrzenie. Uniósł rękę i pomachał w stronę księcia, a jego szyderstwo przyciągnęło uwagę wielu zebranych wokół nas, którzy zaczęli kręcić się niepewnie. Rywalizacja między rodami Montignych i Angoulême’ów była stara jak świat i nikt nie chciał nawet przypadkiem znaleźć się między nimi. Ani Tristan, ani książę nie mogli sobie pozwolić na wymianę ciosów z połową góry wiszącą niepewnie nad naszymi głowami, ale obie rodziny miały sporo doświadczenia w odbieraniu tego, co się im należało, nawet bez użycia magii.
Sprzedałem Tristanowi kuksańca.
 –Nie powinieneś go prowokować.
Kuzyn jedynie wzruszył ramionami.
 –Niech mnie uważa za rozpuszczonego królewskiego bachora, to lepsze niż alternatywa.
Alternatywa. Sympatyk. Rewolucjonista. Zdrajca. Z trudem powstrzymywałem się przed stworzeniem magicznej tarczy, by zagłuszyć naszą rozmowę – wtedy jednak mogłoby się komuś zdawać, że mamy coś do ukrycia. Książę przewodził stronnictwu, którego misją było wykorzenienie i zniszczenie trolli sympatyzujących z udręczonymi mieszańcami, a jego głównym celem było poznanie tożsamości przywódców rewolucji. Ogromnie zależało nam na tym, by nie odkrył, że to my jesteśmy tymi przywódcami.
Ruszyliśmy w stronę bram pałacu, podczas gdy iluminatorzy pospiesznie napełniali blaskiem kryształowe kinkiety, zgaszone na czas ceremonii. Światła rozjaśniały fragmenty białych murów, ale resztę olbrzymiego budynku skrywały cienie. Jak większość Trollus. Tak jak i mnie.
Przyjęcie odbywało się na jednym z większych dziedzińców, gdzie ponad fontannami wyrzucającymi w powietrze strumienie wody rozwieszono ozdoby ze srebrnego drutu i rozświetlonego szkła. Służący mieszanej krwi odziani w barwy rodu Montignych już krążyli wokół, roznosząc tace z musującym winem i smakołykami importowanymi wielkim kosztem zza bariery klątwy. Ze świata ludzi.
Tristan sięgnął pasmem magii i gwałtownie podniósł dwa kieliszki z tacy, którą mijaliśmy. Roześmiał się, kiedy służąca straciła równowagę i rozpaczliwie próbowała powstrzymać zawartość tacy przed wylaniem się na ziemię. Pochwyciła magią zsuwające się szkło, ale przypadkiem roztrzaskała jeden z kieliszków.
Wino zalało płaszcz Tristana i wsiąkło w drogą tkaninę. Książę przestał się śmiać.
Służąca stała z przerażoną miną, kiedy na dziedzińcu zapanowała cisza, nawet muzycy przestali grać.
 –Tak mi przykro, wasza wysokość.
 –Przykro?
Głos Tristana brzmiał lodowato, a choć wiedziałem, że mój kuzyn udaje, poczułem ściskanie w żołądku, bo dziewczyna była tego nieświadoma. Jej strach był realny.
 –Tristanie. – Też miałem swoją rolę do odegrania w tym teatrzyku. – Daj spokój.
Jeśli nawet mnie usłyszał, nie pokazał tego po sobie, a powietrze wypełniła magia, niewidzialna, lecz namacalna. Niebezpieczna.
Służąca cofnęła się o krok. Później drugi. Ale nawet gdyby uciekła, nie zaszłaby daleko.
Nagle odłamki stłuczonego szkła podniosły się z ziemi i zmieniły w niekształtne bryły, które unosiły się w powietrzu między nami a dziewczyną. Powoli zbierały się razem, kłębiły i zestalały, aż powstał nowy kieliszek. Wino wypłynęło z rękawa Tristana i spadało, kropla po kropli, do naczynia, a po dotknięciu rozgrzanego szkła zmieniało się w mgiełkę.
 –Proszę. – Głos Pénélope był miękki i melodyjny. Smukłymi palcami ujęła nóżkę kieliszka, już zimną. – Nic się nie stało.
Dziedziniec wciąż wypełniało napięcie, wszyscy nas obserwowali. Czekali. I wtedy Tristan klasnął w dłonie.
 –Niezła sztuczka, Pénélope.
Znów rozbrzmiała muzyka, a po chwili Anaïs dołączyła do siostry.
 –Za bardzo lubisz teatralne gesty, Tristanie.
 –To lepsze, niż bycie nudnym – odparował książę, wziął ją pod rękę i odprowadził na bok. Oboje się śmiali.
Wszyscy mężczyźni w Trollus mogli gapić się na Anaïs, jak długo chcieli, ale każdy wiedział również, że to mój kuzyn zdobył serce dziedziczki Angoulême’a. Jedyne pytanie brzmiało, czy Tristan się z nią złączy, ostentacyjnie ignorując rywalizację między swoim ojcem a księciem.
Ja przestałem się już interesować Tristanem i Anaïs.
Stałem, jakby nogi wrosły mi w ziemię, i nie mogłem oderwać oczu od Pénélope. Ani wpaść na żadną inteligentną uwagę, pomyślałem, zastanawiając się, od jak dawna w jej obecności nie mogłem wykrztusić słowa. Mimo konfliktu między jej rodem i rodem Tristana przyjaźniliśmy się od dzieciństwa, ale niedawno ta swobodna bliskość zniknęła, zastąpiona czymś zupełnie innym.
 –Oglądałeś złączenie? – spytała.
Światło odbijało się w jej tęczówkach, kiedy przeniosła wzrok na młodą parę, a później znów na mnie. Tęsknota w jej głosie sprawiła, że poczułem ściskanie w żołądku, ale udało mi się przytaknąć.
 –Było piękne.
Ty jesteś piękna. I cieszyłem się, że cień rzucany przez mój kaptur pozwala mi otwarcie się w nią wpatrywać, bo nigdy nie widziałem śliczniejszej dziewczyny. Czarne jak atrament włosy miała splecione w wiele warkoczyków, upiętych obsydianowymi szpilkami. Fryzura ta odsłaniała jej długą, wdzięczną szyję i delikatne obojczyki. Elfia natura sprawiała, że trudno nas było skrzywdzić, ale Pénélope czasami wydawała mi się równie krucha, jak szklane kwiaty w naszych ogrodach. A gdybym kiedykolwiek miał przywilej jej dotknąć, zrobiłbym to z równą ostrożnością.
 –Owszem – wykrztusiłem.
 –Zastanawiałeś się kiedyś, jakie to uczucie?
Wzruszyłem ramionami i zaszurałem butem o ziemię. Magia płynąca w moich żyłach nie pozwoliłaby mi na większe kłamstwo, gdyż tak naprawdę myślałem o tym przez cały czas. A dokładniej, zastanawiałem się nad tym, jakie by to było uczucie, złączyć się z nią.
 –Chciałabym…
Ucichła, a ja otworzyłem usta, by spytać ją, o co chodziło. Desperacko pragnąłem zdobyć kawałek niej, nawet jeśli chodziło o coś tak drobnego, jak ukryta tęsknota. Nim jednak zdążyłem cokolwiek powiedzieć, poczułem z tyłu nacisk mocy i usłyszałem ostry głos księcia.
 –Chodź, Pénélope. Są tu inni, którzy pragną, byś poświęciła im trochę czasu.
W jej oczach pojawił się ślad irytacji.
 –Ojcze, jestem…
 –Już.
Wzdrygnęła się, a ja odwróciłem się w stronę księcia, by powiedzieć mu, żeby zostawił córkę w spokoju, jednak jego lodowate spojrzenie mnie uciszyło. Zmierzył mnie wzrokiem, wyginając z niesmakiem wargi, i wyciągnął rękę do Pénélope. Nim jednak zdążył ją przedstawić tym, z którymi pragnął nawiązać sojusz, tłum gości naparł na nas, uniemożliwiając księciu odejście.
Pośrodku dziedzińca powstała wolna przestrzeń, gdzie stali Tristan i Anaïs z mieczami w dłoniach, a na ich twarzach malowało się rozbawienie.
 –Pojedynek – zawołał ktoś, a po chwili ciotka Sylvie zaczęła przyjmować zakłady.
 –Obstawiajcie – krzyknęła, po czym wycelowała palec w księcia. – Ty jak zawsze, Édouardzie? A może zbyt zajmuje cię wtrącanie się?
Angoulême spochmurniał i machnął ręką w stronę Sylvie, jakby chciał ją odpędzić.
 –Tak, tak. Tysiąc na Anaïs.
 –Przyjęte!
Goście cisnęli się coraz bardziej, a ja znalazłem się tuż obok Pénélope. Jej spódnica ocierała się o moją nogę, a ja wstrzymałem oddech. Nie zwracałem większej uwagi na to, jak Tristan i Anaïs ganiają się po dziedzińcu przy akompaniamencie pełnego aprobaty ryku arystokracji. Spuściłem wzrok. Głęboki dekolt purpurowej sukni odsłaniał miękkie krągłości jej piersi, a lamówka z czarnej koronki kontrastowała z bladą skórą.
Rozległ się brzęk metalu uderzającego o metal, a ja podniosłem głowę i patrzyłem, jak Anaïs rzuca się na bruk, uciekając przed ostrzem Tristana, i ociera policzek. Poderwała się błyskawicznie, na twarzy miała ślady krwi, ale jej magia już uleczyła ranę i po chwili skóra wyglądała na nietkniętą. Rzuciła się na Tristana, który się zatoczył, a tłum krzyknął, kiedy trafiła go w nadgarstek. Kość pękła z trzaskiem słyszalnym mimo zgiełku tłumu. Książę zaklął, przerzucił broń do lewej ręki i bronił się, wykorzystując raczej brutalną siłę niż umiejętności. Z trudem powstrzymywał Anaïs, kiedy kości jego nadgarstka się leczyły.
 –Dalej, Anaïs – mruknęła Pénélope.
Podekscytowana, balansowała na czubkach palców, a jej dłonie muskały moje. Zamknąłem oczy, delektując się niestosownymi myślami, które wypełniały mój umysł, jednocześnie próbując je odpędzić. Jaki sens w takich myślach, w myśleniu o niej, skoro jej ojciec nigdy by nie pozwolił, byśmy byli razem?
Miecze znów się zderzyły, lecz zamiast ostrego brzęku rozległ się odgłos pękającej stali. Przeniosłem wzrok na Anaïs, która wpatrywała się z ponurą miną na zniszczone ostrze, a ziemię wokół niej otaczały odłamki stali. Cichy krzyk bólu sprawił jednak, że znów skupiłem się na najbliższym otoczeniu.
Ale Pénélope nie było już obok mnie.
Odwróciłem się i patrzyłem, jak Angoulême ciągnie ją przez tłum z milczącą determinacją, a nikt nie zwraca na nich najmniejszej uwagi. Wyraźnie widziałem jednak, że coś jest nie tak. Że coś się stało.
Trąciłem stojących obok, by się odsunęli, a kiedy to nie zadziałało, zacząłem się przepychać za Pénélope i jej ojcem.
I wtedy rozległ się donośny głos.
 –Stać.
Zamarłem instynktownie, podobnie jak wszyscy zebrani na dziedzińcu, nikt nie ważył się narazić na gniew króla. Powoli odwróciwszy głowę, zobaczyłem, że Tristan i Anaïs stoją nieruchomo z opuszczoną bronią, ale słowa króla nie były skierowane do nich.
Podniósłszy się z fotela, z którego oglądał pojedynek, Thibault ruszył powoli w stronę Angoulême’a, a tłum rozpierzchał się przed nim jak wody odpływu.
 –Tak szybko wychodzisz, wasza łaskawość? Tak pewien jesteś wyniku, a może masz pilniejsze sprawy do załatwienia?
Angoulême puścił rękę Pénélope i obrócił się na pięcie w stronę króla. Twarz miał spokojną.
 –Postawiłem na Anaïs. Wątpię, bym musiał z jej powodu rozstać się z pieniędzmi.
Król się roześmiał.
 –Skłonny jestem się zgodzić. Ale co z tobą, lady Pénélope? Nie chcesz oglądać triumfu siostry? A może masz już dość tego, że zawsze cię przyćmiewa?
Pénélope milczała, wciąż odwrócona plecami do króla, a ja poczułem, że serce podchodzi mi do gardła. Dlaczego nie odpowiedziała? Dlaczego się nie odwróciła? Co mogło ją skłonić do narażania się na królewską złość?
 –Patrz na mnie, kiedy do ciebie mówię.
Głos króla brzmiał spokojnie. Złowrogo. Przesunąłem się ostrożnie w ich stronę, choć nie wiedziałem, co mógłbym zrobić, gdyby skrzywdził Pénélope. Próba powstrzymania go byłaby bezowocna, ale nie mogłem tak po prostu stać z boku i nie reagować.
 –Odwróć się!
Król wykrzyknął ten rozkaz, ale nie był wściekły – wtedy by się tak nie uśmiechał.
Pénélope spojrzała na ojca. Nigdy wcześniej nie widziałem, by książę miał tak ponurą minę, ale skinął głową.
 –Wypełnij polecenie. Już po wszystkim.
Pénélope opuściła ramiona.
 –Chodziło mi jedynie o dobro mojej siostry – powiedziała i się odwróciła.
Przyciskała dłoń do rany, nie mogła jednak ukryć szkarłatnych strużek krwi płynących po jej bladej skórze. Rzuciłem się do przodu, ale Anaïs mnie minęła, głośno wykrzykując imię siostry.
Nie dotarła daleko.
Anaïs zatrzymała się z nagłym szarpnięciem, zaplątana w niewidzialne pasma magii króla, a jej głowa gwałtownie poleciała do przodu. Anaïs upadłaby na ziemię, gdyby Tristan jej nie złapał. Głowa dziewczyny osunęła się bezwładnie na bok, a ciało było sparaliżowane do chwili, aż jej magia uleczy złamany kark.
 –Pomóż jej – błagała. – Pomóż jej, Tristanie. Proszę!
Pobladły Tristan ostrożnie opuścił Anaïs na ziemię.
 –O co chodzi, ojcze? Nie mnie oceniać, co cię bawi, ale stanie i patrzenie, jak dama krwawi, wydaje mi się poniżej twojej godności. – Przecisnął się obok mnie, podszedł do Pénélope, wyjął z kieszeni chusteczkę i sięgnął do jej dłoni, którą zasłoniła ranę. – Musiał ją trafić odłamek pękniętej klingi. Cóż za pech, ale się za…
I więcej nie powiedział nic, gdyż wtedy właśnie ujrzał ranę Pénélope.
Z jej ciała wystawał malutki odłamek stali, a z rany sączyła się krew. Tym jednak, co sprawiło, że poczułem ściskanie w żołądku, były czarne linie żelaznej gangreny pełznące wokół rany. Tristan błyskawicznie wyrwał odłamek i przycisnął chusteczkę do uszkodzonej skóry, ale było za późno. Wszyscy to zobaczyli.
I wszyscy wiedzieli.
 –Tragedia. – Król obejrzał się przez ramię na Anaïs, która właśnie z trudem się podnosiła. – Cóż za tragedia. – Znów odwrócił się do księcia. – Prawda zawsze wychodzi na jaw, wasza łaskawość. A kiedy do tego dojdzie, wszyscy musimy ponieść konsekwencje.


Komentarze

  • Artykuły
  • Wywiady
  • Inne

Amal Clooney wreszcie jest w ciąży?

Zmiana kształtów żony George'a Clooneya może wskazywać na to, że na... »

Wyprasowana twarz Madonny na okładce

59-letnia Madonna mimo upływu czasu nie rezygnuje z wizerunku młodziutk... »

Oficjalna sesja laureatów Złotych Globów!

W niedzielny wieczór, w hotelu Beverly Hilton w Beverly Hills po raz 74.... »

Nasze     Patronaty

Biega
    na blogach

McClellan Brian ? Jesienna Republika. Trylogia magów prochowych t.3
Trzeci i ostatni tom trylogii Magów prochowych doczekał się wreszcie swojej kolejki do czytania.  Po lekturze tomu drugiego zastanawiałam się, czy autor zdoła mnie
Królestwo Książek
Darmowe książki dla Blogerek! (i Blogerów)
Cześć! Wiem, że może to zabrzmieć jak kiczowata reklama, ale akcja z pewnością taka nie jest.Dzielę się wiadomością ze wszystkimi Blogerkami
Kobietnik
"Taki kot pomaluje każdy płot" - zwierzęcy bohaterowie podbijają nasze serca!:)
Sympatyczny zwierzak na okładce nie tylko fizjonomię ma uroczą - jest też istotką o złotym sercu, niezwykle empatyczną, pomysłową, działającą
Książkowa mania
BOOK TOUR: "Co mnie zmieniło na zawsze" - Amber Smith
Cześć, dziś kolejna książka, przeczytana w ramach Book Tour. Organizatorką jest autorka bloga "Wyznania uzależnionej od..książek"     Eden j
Mercy In Your eyes
Doodle Fusion: Planeta Bazgrołów
Stres to niestety nieodłączny element naszego życia. Towarzyszy nam niemal każdego dnia czy to w pracy, szkole, czy w domu. Można sobie z nim radzić na wiele ró
Elle Kennedy: Podbój
Autor: Elle KennedyTytuł: PodbójSeria: Off-Campus #3Stron: 448Wydawca: Zysk i S-kaBeztroska swoboda studencka powoli dobiega końca. Bohaterowie serii Off-Campus stopniowo docieraj
Zwiedzam wszechświat
Zapowiedzi marcowe [2017]
Luty minął jak z bicza strzelił, przyszła pora na marcowe zapowiedzi wydawnicze.Również i tym razem nie powala ilość nowości, które mnie w jaki
Redaktor na tropie
Mariusz Czubaj ?Martwe popołudnie?
Myślcie, a będzie Wam dane Żyjemy w czasach świętej trójcy. Ta trójca to media, biznes i polityka. Zacznę od sprostowania. I czepiania się. Choć
Kobietnik
"Tajemnicze kolorowanki" - kolorowanie i "wartości dodane";)
Pani naszej pierwszoklasistki stara się urozmaicać lekcje na wszelkie sposoby - wiadomo, że niesztampowe zadania przykuwają uwagę, wciągają, intrygują. Gdy zada
Angus Watson "Czas żelaza"
Zazwyczaj dzielę książki na trzy kategorie. Pierwszą stanowią dzieła, które przywracają czytelnikom wiarę w istnienie dobrej literatury. W szeregi drugie
Redaktor na tropie
Marcin Ciszewski ?Wiatr?
Nasza zima zła To miał być sylwester inny niż wszystkie, spędzony w surowych warunkach w schronisku na Kasprowym Wierchu, będącym mekką wszystkich szanują
Fascynacja książką
"Piąta pora roku" Nora K. Jemisin
Kiedy "Piąta pora roku" trafiła w moje ręce, od razu miałam ochotę ją przeczytać. W zależności od nastroju lubię sięgać po różne
Nałogowy Książkoholik
FELIETON: Wcale nas nie znacie!
źródłoPrzeglądając różnego rodzaju strony internetowe i czytając komentarze co poniektórych osób i nie ukrywajmy, że chodzi mi tu gł
Kobietnik
"Taki kot pomaluje każdy płot" - zwierzęcy bohaterowie podbijają nasze serca!:)
Sympatyczny zwierzak na okładce nie tylko fizjonomię ma uroczą - jest też istotką o złotym sercu, niezwykle empatyczną, pomysłową, działającą
Po drugiej stronie... książki
"Harry Potter i Kamień Filozoficzny", wersja ilustrowana
Dziś recenzja trochę nietypowa, bo zdjęciowa. Jestem pewna, że wielu z Was, tak jak i ja z niecierpliwością wyczekiwało tej daty: 21//22 października, premiera
Zwiedzam wszechświat
"Mnich"
Autor: Matthew Gregory LewisTytuł: "Mnich"Wydawnictwo: Vesper, 2016Ilość stron: 457Okładka: miękka ze skrzydełkamiW II połowie XVIII wieku ludzką wyobraźni
Przedpremierowo: Co mnie zmieniło na zawsze [patronat]
Agresja. Brutalność. Przemoc na tle seksualnym.  GWAŁT. Niewiele jest książek młodzieżowych, które  podejmowałyby się próby przedst
Fascynacja książką
"Brama piekieł" Bill Schutt, J.R. Finch
Rozpoczął się listopad. Miesiąc raczej smutny, szary, ponury. Mniej więcej taką atmosferę daje się wyczuć podczas lektury "Bramy piekieł", chociaż
Kobietnik
"Królestwo Liter" - takie pisanie jest miłe niesłychanie:)
O dziwo Starsza jest najpilniejszą uczennicą, mimo że jeszcze w przedszkolu deklarowała ze łzami w oczach: "Ja nie chcę do sioły, nigdy nie pójdę do sio&
Zostań najbogatszym Ojcem Chrzestnym - recenzja gry Kasa i Spluwy
Gry imprezowe goszczą u nas często. Bardzo cenimy sobie tytuły w których może zasiąść więcej niż  osób, gdyż mamy wielu znajomych l
facebook