Duzeka.pl

Wtorek

11 Grudnia 2018 r.  

KSIĄŻKA

WYWIAD: JOANNA TEKIELI

Michalina  Foremska: W sierpniu debiutowała Pani powieścią Pensjonat Leśna Ostoja, jakie emocje wówczas Pani towarzyszyły?

KSIĄŻKA

KONKURS: CESARSKI ZEGARMISTRZ

Szansę na wybawienie odnajduje w niespodziewanej propozycji – sam cesarz Chin prosi go, aby przybył do Zakazanego Miasta i stworzył trzy zegary, jakich j...

KSIĄŻKA

KONKURS: PRIDYNA

Autumn wiedziała, że jest obserwowana i że nie powinna pozwalać Mu aż na tak wiele. Ale nie mogła go powstrzymać.

KSIĄŻKA

KONKURS: CZERWONY WARIANT

Co, jeśli widma „czerwonej” linii przypominają o sobie w każdej tajemnicy i zagadce wszystkich kolejnych lat? To niemożliwe, żeby ktokolwiek mógł ta...

KSIĄŻKA

WARSZAWSKIE TARGI FANTASTYKI 2018 6/7 PAŹDZIERNIKA 2018 - RELACJA

Trochę liczb.Według szacunkowych obliczeń organizatorów ostatnią edycję targów odwiedziło ok. 3770 osób, co - biorąc pod uwagę utrudnienia komunikacyjne ...

KSIĄŻKA

KONKURS: PRZEZNACZENIE BOGÓW

Finał trylogii An Assassins Creed® Series: Last Descendants. Ostatni potomkowie .

Artykuły

Artykuły - książka
Blanka Katarzyna Dżugaj
Wywiad z Kristiną Sabaliauskaite
Kristina Sabaliauskaitė urodzona w 1974 roku, pochodzi z Litwy, ale ma polskie korzenie i mieszka w Londynie. Pisze powieści historyczne, z zawodu jest jednak doktorem historii sztuki. "Silva rerum" wywołuje na Litwie duże kontrowersje, ale również zapewniła autorce sukces. Zapraszamy na wywiad.
Duże Ka: Jakie jest miejsce powieści historycznej we współczesnej literaturze? Czysta rozrywka, lekcja historii, czy jak to pisał Henryk Sienkiewicz, rzecz ku pokrzepieniu serc?

Kristina Sabaliauskaitė: Sądzę, że pokrzepianie serc czy dumy narodowej to już przestarzały koncept, ale miejsce współczesnej powieści historycznej jest bardzo ważne. Wystarczy spojrzeć na zwycięzców Man Booker Prize i National Book Award: Hilary Mantel, Olgę Tokarczuk, czy Susan Sontag. Współczesna powieść historyczna może być bardzo ważna w pokazywaniu nam pewnych dylematów przez pryzmat dystansu do przeszłości. Nie jest to, zresztą, koncept nowy, ponieważ już człowiek renesansu czy baroku tak samo reinterpretował antyk. Człowiek współczesny również odnajduje dla siebie okresy historyczne, które wydają mu się wymowne i które wzbudzają w nim przekonanie, że może się utożsamiać z dylematami tych czasów. I to jest ciekawe. 

Duże Ka: Relacja polsko-litewskie nigdy nie należały do łatwych i zmieniały się wielokrotnie na przestrzeni dziejów. Teraz przeżywany spore napięcie, choćby związane z kwestią nazwisk.... Czy pani powieść może zmienić sposób patrzenia Litwinów na Polaków i przyczynić się do poprawy tych relacji?

Kristina Sabaliauskaitė: Bardzo bym tego chciała. Uważam, że wiele różnorodnych napięć rodzi się, gdy patrzymy na inny naród czy inną kulturę jak na „Obcego”. Natomiast historia Polski i Litwy jest tak wspólna.....Zawsze powtarzam, że nie ma drugiego narodu, który miały tę samą co Litwini czułość i wspólną przeszłość. Musimy po prostu lepiej się nawzajem poznać. Potrzebna jest w tym celu większa liczba tłumaczeń, wspólnych produkcji filmowych czy teatralnych. Nie sądzę, żeby obecnie między Litwinami a Polakami panowała jakaś wrogość czy duże napięcie. 

Duże Ka: A jak tetralogia została przyjęta na Litwie? Czytałam, że dzięki pani powieściom Litwini inaczej spojrzeli na rolę polskiej arystokracji.

Kristina Sabaliauskaitė: Tak, na rolę arystokracji w całym okresie trwania Rzeczpospolitej Obojga Narodów i Wielkiego Księstwa Litewskiego. To nie dziwi, ponieważ polityka divide et impera była stosowana przez carską Rosję wobec Polski i Litwy już od czasów naszych wspólnych powstań, styczniowego i listopadowego. Wtedy na Litwie zaczęły się swego rodzaju czyszczenie wspólnej pamięci narodowej, przedstawiania polskojęzycznej szlachty i arystokracji jako obcych, co z czasem przybrało jeszcze bardziej radykalną formę inżynierii pamięci podczas okupacji sowieckiej. Nie dziwi więc, że wciąż żywe są stereotypy, a wspólna historia nie jest powszechnie znana. Cieszę się więc, że w formie wciągającej powieści, mogłam przekazać coś na temat kultury tamtego okresu. Zostało to bardzo ciepło przyjęte i wznowiło zainteresowanie historią wielonarodowego Wilna i dziejami Wielkiego Księstwa Litewskiego. Problem polegał bowiem na tym, że w ciągu trzydziestu lat niepodległości w sferze akademickiej robione były ważne badania na wysokim poziomie i niezaangażowane ideologicznie, ta wiedza nie przenikała jednak do masowej świadomości. Powieści historyczne bardzo więc w tym pomagają. 

Duże Ka: Wielka historia jest, oczywiście, obecna w Silva rerum, natomiast bardzo dużo miejsca poświęca Pani czemuś, co nazywam małą historią....

Kristina Sabaliauskaitė: Mikrohistoria, to jest oficjalna nazwa. 

Duże Ka: Czyli byłam całkiem blisko. Mam na myśli historię codzienności.... Która z nich jest, według Pani, ważniejsza? Czy można w ogóle dokonywać takiej gradacji ważności?

Kristina Sabaliauskaitė: Jedna i druga, przy czym ta wielka historia zawsze podlegała większym manipulacjom ideologicznym, stanowi bowiem oficjalną narrację państwa czy narodu. Natomiast mikrohistoria pozwala zobaczyć, jak sytuacja przedstawiała się naprawdę: jaka była tożsamość ludzi w danych czasach, jak oni się czuli.... Ta żywa pamięć w postaci listów i pamiętników osób mniej znanych często pozwala znaleźć odpowiedź na wiele istotnych pytań. Ja oddałam głos nie tylko średniej szlachcie, ale także grupom społecznym zazwyczaj pozostającym poza obrębem wielkiej historii, a więc kobietom, dzieciom, mieszczanom, żydom.

Duże Ka: Wielka historia została dobrze opisana, skąd natomiast czerpać wiedzę na temat dawnej codzienności? Np. życia kobiet, które wówczas nie znajdowały się w centrum uwagi? Wiem, że jest Pani historykiem...

Kristina Sabaliauskaitė: Jestem historykiem sztuki, więc informacje czerpałam z różnych źródeł, oczywiście tak bezpośrednich jak opracowania naukowe, listy, pamiętniki, nawet księgi sądowe bardzo pomogły mi odkryć całą panoramę grzechów ludzkich. Człowieka baroku zazwyczaj wyobrażamy sobie, jako bardzo pobożnego, stale kontemplującego swoją śmiertelność, natomiast księgi sądowe pokazują, że byli to ludzie grzeszni, z krwi i kości, żyjący pełnią życia i popełniający grzechy itd. Bardzo dużo korzystałam także ze źródeł wizualnych, które dla mnie, jako historyka sztuki, są bardzo wymowne i pomagają odkryć wiele ciekawych rzeczy np. intymną historię tej epoki, świat emocjonalny żyjących wówczas ludzi. Ci ludzie byli skromni, nie wszystko notowali w listach, otwarcie erotyczna korespondencja Jana Sobieskiego i Marysieńki stanowi raczej wyjątek, podobnie jak poezja Morsztyna. Ludzie nie opisywali tego rodzaju przeżyć w tak otwarty sposób, co nie świadczy że nie mieli podobnych odczuć. Np. czasami obrazy, które eksponowali w swoich alkowach, mogą sporo powiedzieć nam, o czym marzyli ich właściciele, co ich podniecało. Żeby mieć pełny obraz tej epoki wiedzę czerpałam z bardzo wielu, różnorodnych źródeł. 

Duże Ka: To gigantyczna praca....

Kristina Sabaliauskaitė: Tak, każda książka jest jak dysertacja naukowa. Czasami musiałam zgłębiać dziedziny nie związane z historią sztuki np. medycynę. Akcja drugiej części tetralogii toczy się podczas wielkiej wojny północnej i epidemii dżumy, musiałam więc sięgać do historii medycyny. 

Duże Ka: Pani powieść nie jest jednak powieścią stricte historyczną, jest w niej bowiem dużo realizmu magicznego. Skąd pomysł na połączenie historii i realizmu magicznego?

Kristina Sabaliauskaitė: Reakcje irracjonalne czy jakieś zjawiska, których nie da się wyjaśnić naukowo zawsze były obecne w ludzkim życiu. Sądzę, że i w dzisiejszych czasach objawia się nam czasami pewna magia codzienności. 

Duże Ka: Posiada Pani niesamowity talent do kreowania pełnokrwistych postaci, choćby Jana Macieja czy jego żony. Skąd czerpie Pani inspiracje w tej kwestii?

Kristina Sabaliauskaitė: Wielu z moich bohaterów to postacie historyczne, zwłaszcza w trzeciej i czwartej części – tam zdecydowana większość to postaci faktycznie żyjące. W takich sytuacjach zadaniem pisarza jest dodanie realnej postaci z podręczników czy pamiętników jakiejś prawdziwości z ludzkiej egzystencji. Ale kiedy dużo pracuje się ze źródłami, te postacie po prostu ożywają w wyobraźni. Jest w tym pewna magia. Np. gdy pisałam czwartą część Silva rerum i śledziłam trajektorie losów dwójki bohaterów, zaczęłam podejrzewać, że mogli mieć niemożliwy w tamtych czasach romans. Pod koniec pracy nad powieścią, przypadkowo odkryłam pamiętnik jednego z nich, który udowodnił, że moje przypuszczenia były słuszne. 

Duże Ka: A czy łatwiej jest kreować nowe postacie od samego początku czy właśnie nadawać drugie życie postaciom historycznym?

Kristina Sabaliauskaitė: Opisując swoich bohaterów czy sytuacje, w których się znaleźli, unikałam opisywania czegoś, co nie mogłoby się zdarzyć w tamtej epoce. Gdy czytamy w mojej powieści jak wuj atakuje klasztor, aby zabrać stamtąd bogatą nowicjuszkę, to znaczy, że trafiłam na tai opis w kronikach klasztornych. 

Duże Ka: Bardzo przybliżyła Pani współczesnemu czytelnikowi postacie, które żyły kilkaset lat temu. Przykładem może być choćby żona Jana Macieja, która przeżywa kryzys wieku średniego...

Kristina Sabaliauskaitė: Kiedy pracuje się ze źródłami ci dawni ludzie zaczynają stawać się bliscy. Wspomniała Pani o menopauzie czy kryzysie wieku średniego, w innych kronikach znalazłam opis depresji kobiecej w nieszczęśliwym związku. To wszystko było, tyle że wówczas mówiło się, że kobieta zachorowała na melancholię. Ale cóż to znaczy, gdy mąż pisze do brata żony, że jego siostra zachorowała na melancholię, lekarz powiedział, że jest zdrowa, ale nie wstaje z łóżka, nie ma na nic ochoty, a z czasem sięga po alkohol. To wszystko było. Pewnych uczuć lub zachowań ludzie nie mogli wówczas okazywać, wiele źródeł świadczy jednak o tym, że natura ludzka nie zmieniła się tak bardzo. 

Duże Ka: Czyli emocje i odczucia pozostają te same, tylko kostium historyczny się zmienia?

Kristina Sabaliauskaitė: Tak, dokładnie. Od połowy XVIII wieku zaczęły się bardziej aktywne próby emancypacji kobiet, próby wyrażenia ich preferencji kulturalnych, wystarczy wspomnieć Urszulę Franciszką Radziwiłłówą, Elżbietę Magdalenę Puzyniną, Izabelę Czartoryską czy Stowarzyszenie Niebieskich Pończoch w Anglii. Autor powieści historycznej nie może retrospektywnie aplikować idei i koncepcji, które w dawnych czasach nie istniały np. nie można pisać o XVIII wieku pod kątem feminizmu kobiet, bo on wtedy nie istniał. Pojawiały się jednak zalążki przyszłej walki o niezależność kobiet i ich prawo do swobodnego wyrażania siebie. To jest ciekawy proces. 

Duże Ka: W stosunku do Jana użyła Pani ciekawego wyrażenia: ćwiczył się w ars moriendi, czyli sztuce umierania. Cała jego rodzina prześladowana jest przez lęk przed śmiercią. Czy jest to zjawisko kulturowe, czy człowiek ma ten strach po prostu wpisany w geny?

Kristina Sabaliauskaitė: Sądzę, że jest to typowe dla natury ludzkiej, jest jednak ogromna różnica między tamtą epoką a czasami współczesnymi. Dziś śmierć i wszystko, co jest z nią związane mamy wysanityzowane z naszej kultury. Natomiast, w czasach, które opisuję w Silva rerum człowiek był bardziej świadomy swojej śmiertelności. Zawsze daję taki przykład: obecnie, gdy kobieta zachodzi w ciążę, to zaczyna kupować ładne ubranka i akcesoria dla niemowlęcia, dawniej natomiast po prostu spisywała testament, bo mogła nie przeżyć porodu. Narodziny i śmierć – to wszystko było kiedyś bliżej człowieka, bardziej przez niego odczuwane i rytualizowane. Wiele rytuałów powstało właśnie ze względu na ludzką śmiertelność. Teraz natomiast raczej to ukrywamy. 

Duże Ka: Ludzie odchodzą obecnie od religii. Czy Pani zdaniem jest to kwestia postępu medycznego, dzięki któremu możemy zredukować lęk przed śmiercią? 

Kristina Sabaliauskaitė: Sądzę, że ten lęk nie zniknął, mamy jednak zupełnie inne formy obrony przed nim. Udawanie, że coś nie istnieje, to również mechanizm obronny i świadectwo lęku.

Duże Ka: Mówiłyśmy już sporo na temat pisania ludzi z dawnych czasów. Silva rerum można uznać za rodzaj prekursora pamiętnika czy jeszcze bardziej współcześnie: bloga osobistego. Czy ludzie mają i zawsze mieli potrzebę, czy też skłonność, do pisania o sobie?

Kristina Sabaliauskaitė: Sądzę, że auto dokumentacja jest bardzo ciekawą dziedziną. To, co w przypadku Silva rerum zawsze mnie zachwycało, to fakt, że jest to bardzo intymny i spontanicznie tworzony dokument, będący portretem jego autora. Silvy, których wspaniały zbiór znajduje się w Bibliotece Wróblewskich w Wilnie, mogą być bardzo cienkie, albo posiadać tysiąc stron. Przed otwarciem każdej silvy, nigdy nie wie się, co się w niej znajdzie, bo zapisywano w nich to, co dany człowiek uznał za warte udokumentowania dla wewnętrznej pamięci rodziny. Bywają w nich pamflety, paszkwile, poezja, obserwacje filozoficzne, przypisy, dzienniki podróży np. słynny dziennik Samuela Szemiota, w którym opisywał podróż z Wilna do Krakowa, momentami opatrzone nawet rysunkami. To jest bardzo ciekawe, nie ma jednak porównania do tego, co współczesny człowiek pozostawia na Facebooku. Autorzy Silva rerum nie mieli możliwości tak błyskawicznego notowania, dzięki czemu mieli czas na pomyślenie co zanotować. 

Duże Ka: Czyli w ludziach baroku nie było aż takiego ekshibicjonizmu emocjonalnego, jak dziś?

Kristina Sabaliauskaitė: Dziś pisze się bardzo szybko, czasem ludzie dokumentują rzeczy szkodliwe dla ich samych. Ale pod koniec XVIII wieku mania pisania memuarów czy prowadzenia diariuszów była ogromna, i jak widzę, gdy dziś ktoś fotografuje talerz w restauracji i wrzuca na Facebooka, to odnajduję podobieństwa w diariuszach... np. pewna księżna pisała, że dziś zjadła prosiaczka mlecznego po turecku, jedna księżna z Radziwiłłów zanotowała natomiast informację o magicznych właściwościach hiacyntów – minerały te miały mieć moc chronienia od nieczystości. Wszystko tam było, i astrologia, i zabobony...

Duże Ka: A skoro jesteśmy przy języku. W dobie kultury obrazkowej i tempa przekazu rodem z MTV, Pani napisała powieść niemalże pozbawioną dialogów,  składającą się z wielokrotnie złożonych zdań ciągnących się przez pół strony. To odważne posunięcie. 

Kristina Sabaliauskaitė: Powiedzmy tak: szanuję ludzi i nie uważam ich za idiotów, którym wystarcza obrazkowa Biblia pauperum. Życie pokazało, że czytelnicy ten mój szacunek potwierdzili. Nigdy nie zakładam, że czytelnik jest ode mnie głupszy, uważam go za mądrzejszego, dlatego jestem wściekła na współczesne strategie marketingowe i współczesną kulturę, które bardzo często po prostu debilizują odbiorcę, zakładają, że czytelnik nie zrozumie i trzeba przekazać mu wszelkie treści w obrazkach. I mówię to jako historyk sztuki, który bardzo dobrze zna język obrazów – znaczna część kultury baroku, emocje i odczucia tej epoki wyrażały się przecież poprzez wizualizację. Idąc jednak całkowicie w tę stronę odbieramy sobie zdolność czytania, konceptualizacji, oraz pole dla wyobraźni. 

Duże Ka: A jak szukała Pani równowagi między stylizowaniem języka na dawny a jego dostępnością dla współczesnego czytelnika?

Kristina Sabaliauskaitė: Nie chciałam imitować dawnego języka. Czasem krytycy twierdzą, że Silva rerum to powieść barokowa, a to nie jest prawda. Powieść barokowa ma swoje żelazne zasady i konkretną strukturę. Ja chciałam wykreować iluzję barokowości, a zrobiłam to rezygnując z dialogów. Moja powieść to saga rodzinna, chciałam więc, żeby brzmiała jak opowieść rodzinna przekazywana z ust do ust przez utalentowanego gawędziarza

Duże Ka: Tak samo sytuacja przedstawia się w warstwie historycznej. Widać Pani doskonałe przygotowanie merytoryczne, a jednocześnie nie ma w niej wrażenia przytłoczenia czytelnika nadmiarem szczegółów. Musiała się Pani czasami powstrzymywać, żeby czegoś nie opisać?

Kristina Sabaliauskaitė: Tak, jestem bezlitosnym auto redaktorem. Zawsze zwracam uwagę, gdy autor powieści historycznej idzie za daleko w ten gatunek, odkrywa zbyt dużo szczegółów, za bardzo fascynuje się każdym szczegółem, ponieważ to zanadto obciąża powieść. Ja zawsze odrzucam wszystko, co jest zbędne, pozostawiając tylko to, co ważne dla narracji. Czasami jakieś detale mogą nie mieć sensu na początku, ale nabierać znaczenie w kolejnych częściach powieści – niektóre detale podróżują z jednej powieści do drugiej, trzeciej i czwartej, bo rzeczy trwają dłużej niż ludzie. Jest to też rodzaj kontemplacji śmiertelności. Ale wracając do detali, tak – dużo trzeba odrzucać, ponieważ dobre dzieło sztuki, dobry utwór literacki musi być jak balet: lekkie, eleganckie skoki na scenie, i nikt nie musi wiedzieć, że stopy w pointach są we krwi. 

Duże Ka: Pokazała Pani Wilno jako miasto kosmopolityczne (żydzi mieszają się z Polakami, Francuzami i Litwinami), taka była Rzeczpospolita Obojga Narodów, co się stało, że teraz tak bardzo zamykamy się na obcych? Jak wygląda pod tym względem sytuacja na Litwie?

Kristina Sabaliauskaitė: Sądzę, że narodowości, które od wieków mieszkały na naszych terenach, to są już swoi. Czy są to Karaimi, Tatarzy muzułmanie, czy żydzi – oni są już nasi. Teraz jednak mamy przybyszów z innych kultur i, oczywiście, wielu ludzi ma z tym problem i rodzi się wrogość. Moim zdaniem, w takich przypadkach niezbędny jest kompromis po obu stronach. Jest takie słynne powiedzenie Św. Ambrożego, które bardzo lubię: kiedy jesteś w Rzymie, zachowuj się jak Rzymianin. Musimy tolerować różnorodność, inne kultury, ale też przedstawiciele innych  kultur muszą szanować kraj do którego przybyli i jego obyczaje.

Duże Ka: W jednym z wywiadów powiedziała Pani, że jest dość nieciekawą postacią. Jak na nieciekawą postać osiągnęła pani niesamowity sukces.....skąd taka skromność?

Kristina Sabaliauskaitė: Cóż, nie jestem celebrytką, która lubi skandale, bywanie na czerwonym dywanie, i potrzebuje stale być widoczna. Sukcesy, sława przemijają; dzisiaj na szczycie, jutro możesz być nikomu już nieciekawy. Liczą się inne rzeczy w życiu.

Duże Ka: Książka Silva rerum została przetłumaczona na kilka języków. Historia Litwy, tak jak i Polski, nie jest znana zbyt mocno w zachodniej Europie. Nie bała się Pani, że powieść nie będzie zrozumiała dla tego odbiorcy?

Kristina Sabaliauskaitė: Tak, zgadzam się, że brakuje zainteresowania naszą częścią świata, a przecież nasza historia jest bardzo ciekawa. Tylko, że nie zawsze my sami opowiadając ją umiemy zaintrygować odbiorców. Np. bardzo ciekawy jest fakt, że kiedyś byliśmy, jako Rzeczpospolita Obojga Narodów, tak dużym imperium europejskim, a potem nastąpiły lata klęsk i strat, co z literackiego punktu widzenia może dostarczyć interesujących wątków. Trzeba tylko ciekawie opowiadać o tym, co przeżyliśmy, możemy bowiem wiele interesującego powiedzieć światu o naszych błędach i doświadczeniach, a czasem nawet poradzić jak uniknąć pewnych błędów. 

Duże Ka: W takim razie co teraz? Jakie ma Pani plany?

Kristina Sabaliauskaitė: Jestem pod tym względem bardzo przesądna i nigdy nie zdradzam planów. Nawet, gdy pisałam Silva rerum wydawca wiedział, że będzie to tetralogia, nigdy jednak nie zapowiadaliśmy kolejnych części. Dopiero po zakończeniu powiedzieliśmy, że piątej nie będzie. Wielu czytelników stwierdziło, zresztą, po przeczytaniu całości, że od początku było jasne, że będą tylko cztery części, bo są pewne wzmianki w tekście. 

Duże Ka: Rozumiem, jestem tak samo przesądna. W każdym razie, życzę powodzenia, niezależnie jakie ma Pani plany. 


fot. Rokas Darulis - i zdjęci okładek


Komentarze

  • Artykuły
  • Wywiady
  • Inne

Amal Clooney wreszcie jest w ciąży?

Zmiana kształtów żony George'a Clooneya może wskazywać na to, że na... »

Wyprasowana twarz Madonny na okładce

59-letnia Madonna mimo upływu czasu nie rezygnuje z wizerunku młodziutk... »

Oficjalna sesja laureatów Złotych Globów!

W niedzielny wieczór, w hotelu Beverly Hilton w Beverly Hills po raz 74.... »

Nasze     Patronaty

Biega
    na blogach

McClellan Brian ? Jesienna Republika. Trylogia magów prochowych t.3
Trzeci i ostatni tom trylogii Magów prochowych doczekał się wreszcie swojej kolejki do czytania.  Po lekturze tomu drugiego zastanawiałam się, czy autor zdoła mnie
Królestwo Książek
Darmowe książki dla Blogerek! (i Blogerów)
Cześć! Wiem, że może to zabrzmieć jak kiczowata reklama, ale akcja z pewnością taka nie jest.Dzielę się wiadomością ze wszystkimi Blogerkami
Kobietnik
"Taki kot pomaluje każdy płot" - zwierzęcy bohaterowie podbijają nasze serca!:)
Sympatyczny zwierzak na okładce nie tylko fizjonomię ma uroczą - jest też istotką o złotym sercu, niezwykle empatyczną, pomysłową, działającą
Książkowa mania
BOOK TOUR: "Co mnie zmieniło na zawsze" - Amber Smith
Cześć, dziś kolejna książka, przeczytana w ramach Book Tour. Organizatorką jest autorka bloga "Wyznania uzależnionej od..książek"     Eden j
Mercy In Your eyes
Doodle Fusion: Planeta Bazgrołów
Stres to niestety nieodłączny element naszego życia. Towarzyszy nam niemal każdego dnia czy to w pracy, szkole, czy w domu. Można sobie z nim radzić na wiele ró
Elle Kennedy: Podbój
Autor: Elle KennedyTytuł: PodbójSeria: Off-Campus #3Stron: 448Wydawca: Zysk i S-kaBeztroska swoboda studencka powoli dobiega końca. Bohaterowie serii Off-Campus stopniowo docieraj
Zwiedzam wszechświat
Zapowiedzi marcowe [2017]
Luty minął jak z bicza strzelił, przyszła pora na marcowe zapowiedzi wydawnicze.Również i tym razem nie powala ilość nowości, które mnie w jaki
Redaktor na tropie
Mariusz Czubaj ?Martwe popołudnie?
Myślcie, a będzie Wam dane Żyjemy w czasach świętej trójcy. Ta trójca to media, biznes i polityka. Zacznę od sprostowania. I czepiania się. Choć
Kobietnik
"Tajemnicze kolorowanki" - kolorowanie i "wartości dodane";)
Pani naszej pierwszoklasistki stara się urozmaicać lekcje na wszelkie sposoby - wiadomo, że niesztampowe zadania przykuwają uwagę, wciągają, intrygują. Gdy zada
Angus Watson "Czas żelaza"
Zazwyczaj dzielę książki na trzy kategorie. Pierwszą stanowią dzieła, które przywracają czytelnikom wiarę w istnienie dobrej literatury. W szeregi drugie
Redaktor na tropie
Marcin Ciszewski ?Wiatr?
Nasza zima zła To miał być sylwester inny niż wszystkie, spędzony w surowych warunkach w schronisku na Kasprowym Wierchu, będącym mekką wszystkich szanują
Fascynacja książką
"Piąta pora roku" Nora K. Jemisin
Kiedy "Piąta pora roku" trafiła w moje ręce, od razu miałam ochotę ją przeczytać. W zależności od nastroju lubię sięgać po różne
Nałogowy Książkoholik
FELIETON: Wcale nas nie znacie!
źródłoPrzeglądając różnego rodzaju strony internetowe i czytając komentarze co poniektórych osób i nie ukrywajmy, że chodzi mi tu gł
Kobietnik
"Taki kot pomaluje każdy płot" - zwierzęcy bohaterowie podbijają nasze serca!:)
Sympatyczny zwierzak na okładce nie tylko fizjonomię ma uroczą - jest też istotką o złotym sercu, niezwykle empatyczną, pomysłową, działającą
Po drugiej stronie... książki
"Harry Potter i Kamień Filozoficzny", wersja ilustrowana
Dziś recenzja trochę nietypowa, bo zdjęciowa. Jestem pewna, że wielu z Was, tak jak i ja z niecierpliwością wyczekiwało tej daty: 21//22 października, premiera
Zwiedzam wszechświat
"Mnich"
Autor: Matthew Gregory LewisTytuł: "Mnich"Wydawnictwo: Vesper, 2016Ilość stron: 457Okładka: miękka ze skrzydełkamiW II połowie XVIII wieku ludzką wyobraźni
Przedpremierowo: Co mnie zmieniło na zawsze [patronat]
Agresja. Brutalność. Przemoc na tle seksualnym.  GWAŁT. Niewiele jest książek młodzieżowych, które  podejmowałyby się próby przedst
Fascynacja książką
"Brama piekieł" Bill Schutt, J.R. Finch
Rozpoczął się listopad. Miesiąc raczej smutny, szary, ponury. Mniej więcej taką atmosferę daje się wyczuć podczas lektury "Bramy piekieł", chociaż
Kobietnik
"Królestwo Liter" - takie pisanie jest miłe niesłychanie:)
O dziwo Starsza jest najpilniejszą uczennicą, mimo że jeszcze w przedszkolu deklarowała ze łzami w oczach: "Ja nie chcę do sioły, nigdy nie pójdę do sio&
Zostań najbogatszym Ojcem Chrzestnym - recenzja gry Kasa i Spluwy
Gry imprezowe goszczą u nas często. Bardzo cenimy sobie tytuły w których może zasiąść więcej niż  osób, gdyż mamy wielu znajomych l
facebook