Uwielbiam japońską literaturę. Tak bardzo różni się ona od zachodniej. Tym razem przyjrzymy się problemom ze starzeniem się oraz chorobami wieku starczego w powieści Genki Kawamury pt. „Do kwiatów”.
W domu głównej bohaterki, Yuriko, nigdy nie brakowało jednego pięknego kwiatu w wąskim wazonie, stojącym na stole w salonie. Jednak od pewnego czasu, kiedy przyjeżdżał do niej w odwiedziny dorosły syn, Izumi, ten kwiat był zwiędnięty, woda w wazonie pełna glonów. Do tego mieszkanie w nieładzie, a matka jakby nieobecna podczas rozmowy. Okazuje się, że to pierwsze objawy mocno postępującej choroby Alzheimera. Z rozdziału na rozdział poznajemy jednak nie tylko niemoc matki, która przestaje radzić sobie z wykonywaniem nawet najprostszych codziennych czynności, ale która musi zapisać na kartce wszystko, co o sobie pamięta.
Dla Izumiego jego matka była zawsze wojowniczką, która wychowywała go samotnie i stawiała czoła wszystkiemu i wszystkim, mimo że przez dwanaście miesięcy po prostu odeszła i zostawiła go pod opieką swojej babci. Ta rana się nie zamknęła i choć może się to wydawać dziwne, to właśnie w chorobie Alzheimera jej matki Izumi będzie w stanie uleczyć tę ranę porzucenia.
Historia choroby staje się osnową, wokół której tkamy inne: tą o porzucenia syna dla miłości, tą o poświęceniu, o samotności, o pracy ponad siły, braku męskiego wzoru ojca, wreszcie założeniu własnej rodziny. Być może Izumi zbyt późno zauważa palącą chorobę matki. Całą jego energię pochłania praca na pełen etat w wytwórni płytowej i zbliżające się narodziny pierwszego dziecka. Kiedy jednak zostaje zdiagnozowana choroba Alzheimera, ogarnia go poczucie winy. Czy teraz gdy jej matka traci pamięć o swoim życiu, naprawdę będzie w stanie go poznać? Czy da się jeszcze scalić ich malutką, dwuosobową rodzinę? Tyle pytań, tak mało czasu, by poznać odpowiedź, bo choroba postępuje w ekspresowym tempie.
Ta powieść to arcydzieło, poruszające i rozdzierające serce. Nienagannie napisana i sugestywna. Znajdziemy tu liczne retrospekcje i nawet pamiętnik. To powieść o zapominaniu, ale nie tylko spowodowanym chorobą, lecz także brakiem spostrzegawczości i uważności. Chora kobieta potrafi pamiętać takie szczegóły, które umknęły Izumiemu, jak choćby połowiczne fajerwerki. Podobnie jak dzieje się to z każdym z nas, kiedy przestajemy zwracać uwagę na szczegóły naszego życia i otaczających nas osób. Tylko nawet jeśli wspomnienia znikną, emocje pozostaną.
„Może stawanie się dorosłym polega właśnie na traceniu różnych rzeczy”.
Monika Kilijańska






