 |


 |  | | KONKURS |
|  | | PREMIERA |
|  | | KONCERT |
|  | | KONKURS |
|  | » Wieści: Film
 | Zakochany żołnierz pokonał "Avatara"
 rednacz | 08. lutego 2010 |  | Zakończyło się panowanie filmu "Avatar" w amerykańskim box office. Produkcją, której udało się zdetronizować niepokonane przez siedem tygodni dzieło Jamesa Camerona, jest dramat "Wciąż ją kocham".
Film w reżyserii Lasse Hallströma stanowi ekranizację powieści Nicholasa Sparksa. Bohaterem książki jest młody żołnierz, który podczas pobytu na przepustce zakochuje się w pewnej studentce. Młodzi decydują się na ślub, jednak dzieląca ich odległość i długa rozłąka powoli niszczą ich związek. W obrazie wystąpili Channing Tatum i Amanda Seyfried. Debiutujący w zestawieniu projekt zarobił przez weekend ponad 32 miliony dolarów. Kolejnym debiutantem tego tygodnia jest thriller "Pozdrowienia z Paryża" z Johnem Travoltą i Jonathanem Rhys Meyersem w rolach głównych. Film w reżyserii Pierre'a Morela przedstawia historię młodego pracownika ambasady w Paryżu, który nawiązuje współpracę z pewnym agentem. Stosując niezbyt dyplomatyczne metody dwaj panowie próbują powstrzymać atak terrorystyczny. Obraz uplasował się na trzeciej pozycji box office z sumą 8 milionów dolarów na koncie. Trzecią i ostatnią nowością zestawienia jest dramat "Szalone serce". Jego bohaterem jest Bad Blake, muzyk country, który nie ma szczęścia w miłości i lubi zaglądać do kieliszka. Jego życie nabiera barw, gdy poznaje pewną interesującą dziennikarkę. Bad staje się też mentorem dla młodego muzyka, Tommy'ego Sweeta. W filmie wystąpili m.in. Jeff Bridges, Maggie Gyllenhaal i Colin Farrell. Przez weekend obraz zarobił prawie 3,5 miliona dolarów i zajął ósmą lokatę notowania.
Oto top 10 amerykańskiego box office: 1. "Wciąż ją kocham" - 32,4 miliona dolarów 2. "Avatar" - 23,6 miliona dolarów 3. "Pozdrowienia z Paryża" - 8,12 miliona dolarów 4. "Edge of Darkness" - 7 milionów dolarów 5. "Dobra wróżka" - 6,5 miliona dolarów 6. "Pewnego razu w Rzymie" - 5,5 miliona dolarów 7. "Księga ocalenia" - 4,83 miliona dolarów 8. "Szalone serce" - 3,65 miliona dolarów 9. "Legion" - 3,4 miliona dolarów 10. "Sherlock Holmes" - 2,63 miliona dolarów |
» Przejdź do działu Film
» Wieści: Książka
 | Życie trudne, lecz nie nudne - autobiografia Władysława Bartoszewskiego
 rednacz | 08. lutego 2010 |  | "Życie trudne, lecz nie nudne" - taki tytuł nosi najobszerniejszy z dotąd wydanych tom autobiograficznych wspomnień Władysława Bartoszewskiego. Książka, wydana z okazji przypadających 19 lutego 88 urodzin Władysława Bartoszewskiego, dziś trafia do księgarń.
Władysław Bartoszewski, więzień Oświęcimia, świadek upadku Powstania Warszawskiego, który sześć lat spędził w komunistycznych więzieniach, mówi o sobie, że jest optymistą. „Czy było łatwo? Nie. Ale w jakim moralnym, historycznym lub społecznym kodeksie jest powiedziane, że życie człowieka, narodu, a nawet ludzkiego gatunku ma być łatwe? Otóż życie nie musi być łatwe. Gorzej, jeśli jest nudne” - powiedział Bartoszewski w jednym z wywiadów. W nowej książce Bartoszewski opowiada o okresie swego życia od dzieciństwa po początek lat 80. Andrzej Friszke, który pomagał Bartoszewskiemu uporządkować wspomnienia, pisze w przedmowie do książki, że rozmowy przeprowadzał według pewnego planu, posuwając się chronologicznie od czasów dzieciństwa i wczesnej młodości w przedwojennej Warszawie, poprzez wspomnienie września, potem opisanie warunków niemieckiej okupacji, straszne doświadczenie Oświęcimia. „Dalej były równolegle rozwijające się wątki prac w podziemiu: komórka więzienna Delegatury Rządu, Front Odrodzenia Polski, Biuro Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK, Rada Pomocy Żydom. Potem Powstanie Warszawskie, trudny okres popowstaniowy, zderzenie z nową rzeczywistością powojenną. I tak dalej. Poprzez PSL, więzienie, aż do lat sześćdziesiątych. Miałem wrażenie, że powstał zapis będący kopalnią wiedzy i unikalną opowieścią o niezwykłych doświadczeniach” - pisze Friszke. Władysław Bartoszewski, pisarz i historyk dziejów najnowszych, ekspert od stosunków polsko-niemieckich i polsko-żydowskich, urodził się w 1922 r. w Warszawie. Podczas II wojny światowej należał do AK, brał udział w Powstaniu Warszawskim i był więźniem Oświęcimia (od września 1940 r. do kwietnia 1941 r.) oraz współzałożycielem Rady Pomocy Żydom „Żegota”. Po wojnie był współpracownikiem Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce, a także członkiem PSL „Mikołajczykowskiego”. Ponad sześć lat spędził w komunistycznych więzieniach, od 1957 r. był współpracownikiem, potem członkiem redakcji „Tygodnika Powszechnego”. W 1980 r. współtworzył Komitet Obrony Prześladowanych za Przekonania przy KK NSZZ „Solidarność”. W czasie stanu wojennego został internowany - w Jaworzu wybrano go starszym obozu. Władysław Bartoszewski był wykładowcą nauk politycznych na uniwersytetach w Monachium, Eichstaett i Augsburgu (1983-90). W uznaniu jego zasług jerozolimski Instytut Pamięci Holokaustu (Yad Vashem) uhonorował go w 1963 r. tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Od listopada 2007 Bartoszewski pełni funkcję sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnika ds. relacji międzynarodowych. |
 | Druga porażka Google'a
 rednacz | 08. lutego 2010 |  | Internetowy gigant jest coraz dalej uruchomienia globalnej czytelni Google Books. Departament Sprawiedliwości obawia się, że firma zdominuje rynek książki.
Przed pięcioma laty Google zawarł z amerykańskimi pisarzami i wydawcami kontrowersyjną ugodę, która pozwalałaby mu na stworzenie wielkich cyfrowych zbiorów światowej literatury. Najpierw oprotestowały ją środowiska literackie i europejscy wydawcy. Teraz barierę postawił amerykański Departament Sprawiedliwości, który uznał, że warunki ugody dają firmie Google zbyt duże przywileje, godzące w zasady konkurencji. Jednym słowem, według sędziów, internetowy gigant mógłby zyskać pozycję monopolisty na cyfrowym rynku książki, gdzie miałby możliwość nie tylko dystrybucji i sprzedaży książek, ale wykorzystywania ich w „różnorodnych formatach”. Być może na opinię Departamentu Sprawiedliwości wpłynęły naciski największego w USA internetowego sklepu Amazon, który kilka dni temu skierował pismo do nowojorskiego sądu zajmującego się sprawą Google Books. Przedstawiciele Amazon wyrazili obawę, że ugoda w obecnym kształcie „mogłaby prowadzić do monopolizacji”. Opinia Departamentu Sprawiedliwości to drugi cios dla Google'a. Jesienią zeszłego roku firma, pod wpływem protestów i zapytań różnych instytucji i środowisk w USA oraz Europie, wycofała się z części zapisów pierwotnej ugody i zaproponowała nową wersję. Ustępstwa nie pomogły, bo właśnie tę nową ugodę zakwestionował Departament Sprawiedliwości. Szczególne obawy budzi stosowana w prawie amerykańskim, a niezgodna z przepisami i tradycją europejską tzw. klauzula opt out. Ugoda automatycznie objęłaby wszystkich światowych autorów, których książki dostępne są na rynku amerykańskim i zostały już przez firmę Google zeskanowane (zdaniem Polskiej Izby Książki chodzi o miliony książek, także polskich). Jedynym sposobem na wyłączenie swych dzieł z ugody, a więc uniemożliwienie Googlowi wykorzystywania ich, było wysłanie specjalnego formularza. Protesty wydawców europejskich budzi m.in. kwestia opłat za wykorzystanie tzw. książek osieroconych, czyli takich, w przypadku których trudno ustalić właścicieli praw autorskich i materialnych. Mowa o milionach tytułów. Europejscy wydawcy obawiali się także, że Google będzie miał dość silną pozycję, by dyktować niekorzystne stawki za wykorzystanie tytułów w sieci. Sprawę jednocześnie badał amerykański urząd antymoopolowy i także zgłaszał zastrzeżenia do ugody. |
 | "Invictus...": ludzie stają się lepsi
 rednacz | 06. lutego 2010 |  | Niebawem w księgarniach ukaże się książka Johna Carlina "Invictus. Igrając z wrogiem", wraz z książką w polskich kinach pojawi się 26 lutego film "Invictus" w reżyserii Clinta Eastwooda.
"Ta wspaniała książka opisuje metodyczną, niewiarygodną kampanię na rzecz pojednania pełnych żalu czarnych i pełnych obaw białych mieszkańców RPA. Miało w tym pomóc wydarzenie sportowe – mecz rugby. Są tu sceny, które wywołują łzy wzruszenia... Jeśli Invictus nie byłby tak świetnie napisaną książką, bez wątpienia jego tom znalazłby się wśród poradników biznesowych i innych pozycji, które królują na listach bestsellerów biznesowych i występowałby jako poradnik o byciu liderem i sprawianiu, że ludzie stają się lepsi... Nie czekajcie na film", napisał Bill Keller w "The New York Times Book Review". Rok 1994. Nelson Mandela został właśnie wybrany na prezydenta nowej RPA. Pomimo upadku apartheidu kraj nadal jest głęboko podzielony, rasowo i ekonomicznie. Aby zjednoczyć swój lud, Nelson Mandela wymyśla odważny, ale ryzykowny plan: chce przekonać ludzi do poparcia narodowej reprezentacji rugby - Springboks - w ich walce o Puchar Świata, którego finał ma się odbyć w RPA za rok. Nie jest to łatwe zadanie, biorąc pod uwagę, że w tamtym okresie większość czarnych obywateli ciągle uważała rugby za rasistowski sport, który kojarzył się z afrykanerami, i zdecydowanie bardziej wolała piłkę nożną. |
» Przejdź do działu Książka
» Wieści: Muzyka
 | Lindsay Lohan nie będzie pracować z Ne-Yo
 rednacz | 08. lutego 2010 |  | Lindsay Lohan zrezygnowała z planowanej współpracy z Ne-Yo.
Piosenkarz, który pracował z Lohan nad jej singlem "Bossy", miał ponownie spotkać się z nią w studio podczas pracy nad jej trzecim albumem, ale jak wyjawił w wywiadzie dla portalu Poptart, od tamtej pory nie miał z nią kontaktu. - Trochę pracowaliśmy ze sobą, a później straciliśmy kontakt i nic z tego nie wyszło. Lindsay, kiedy będziesz gotowa, po prostu daj mi znać - mówi Ne-Yo zapewniając, że chętnie nawiąże ponowną współpracę z aktorką, jeżeli zdecyduje się ona na powrót do śpiewania. Lohan pracuje obecnie nad swoją trzecią płytą, która prawdopodobnie będzie nosić tytuł "Spirit In The Dark". |
» Przejdź do działu Muzyka
» Wieści: Gry
 | Squeenix cieszy się zyskami
 rednacz | 08. lutego 2010 |  | Square Enix opublikowało raport zestawiający wyniki finansowe firmy za pierwsze 3 kwartały roku podatkowego 2009. Zanotowano same wzrosty.
Podobnie jak Konami, tak i Square Enix postanowiło opublikować swoje wyniki finansowe za pierwsze 3 kwartały roku podatkowego 2009. Trzeba przyznać, że od kwietnia do grudnia firma radziła sobie wyjątkowo dobrze. W okresie tym japoński producent gier wideo zanotował bowiem aż 67-procentowy skok wartości przychodu operacyjnego (do poziomu 21,414 mld jenów, czyli 239,4 mln USD). Natomiast na polu sprzedaży zanotowano wzrost o 30% procent, do 135 mld jenów (1,5 mld USD). Zysk firmy z samych tylko gier również wzrósł. W 2008 roku Square Enix zarobiło na tym segmencie rynku 9,3 mld jenów (104 mln USD), a w 2009 18 mld jenów (201,2 mln USD). Jak widać, jest to zmiana o prawie 50%. Finansiści SE są na tyle optymistycznie nastawieni po tych wynikach, że nadal trzymają się oni wcześniejszych prognoz na cały rok fiskalny 2009 (kończący się 31 marca 2010). Przypomnijmy - studio planuje osiągnąć poziom sprzedaży i przychodu operacyjnego równy odpowiednio 180 mld jenów (2mld USD; wzrost o 32% względem 2008) oraz 25 mld jenów (279,5 mln USD; wzrost o 103% względem roku poprzedniego). Czemu Square Enix zawdzięcza tak dobrą passę? W 2009 spod ich skrzydeł wyszły takie hity jak Batman: Arkham Asylum (ponad 3 mln sprzedanych egz.), Dragon Quest IX: Sentinels of the Starry Skies (ponad 4,1 mln egz.), Dragon Quest VI: Realms of Reverie (0,9 mln egz.), Kingdom Hearts 358/2 Days (1,8 mln egz.) oraz oczywiście Final Fantasy XIII (w samej Japonii sprzedano dotąd 1,9 mln egz.). |
 | Twórcy FIFY 11 słuchają graczy
 rednacz | 08. lutego 2010 |  | Pracownicy oddziału EA Sports, zajmującego się serią FIFA są zbyt dużymi paranoikami, by dopuścić do obniżenia standardów - zaświadcza Peter Moore. Udział w tworzeniu nowej odsłony mają też fani.
Powstanie kolejnej części FIFY jest pewne jak to, że 1 stycznia rozpoczyna się Nowy Rok. Peter Moore (foto) zapewnia, że zespół poświęcony serii - nawet mimo licznych sukcesów - nigdy nie jest usatysfakcjonowany i zawsze próbuje poprawić poszczególne elementy. "Oni chcą ciągle wprowadzać innowacje, bardzo krytycznie patrzą na swoją pracę. Kiedy mówię, że są paranoikami, to właśnie to mam na myśli" - mówi szef EA Sports. Dużą rolę w powstaniu kolejnej części FIFA, opatrzonej najprawdopodobniej numerem "11", będą mieli sami gracze. "Zespół bardzo uważnie przysłuchuje się głosom fanów" - zapewnia Moore. "Oni zdają sobie sprawę, że zawsze jest coś, co można poprawić. Sami przyznają, że mogli się znacznie lepiej spisać tworząc tryb menedżerski. I to właśnie planują ulepszyć w nowej FIFIE". |
 | Battlefield: Bad Company 2 w realiach II wojny światowej?
 rednacz | 08. lutego 2010 |  | Nie tylko w czasach współczesnych, lecz także w realiach II wojny światowej rozgrywa się akcja nowego Battlefielda. Co konkretnie przygotowali twórcy?
W grze Battlefield: Bad Company 2 znajduje się poziom, którego akcja rozgrywa się... w czasach II wojny światowej na japońskiej wyspie o bliżej nieokreślonej nazwie. Dopiero później zostaniemy przeniesieni do czasów współczesnych – ujawniła organizacja ESRB, zajmująca się klasyfikowaniem gier komputerowych. Nie da się ukryć, że jest to dość zaskakująca wiadomość. Przypominamy, że testy wersji beta Battlefield: Bad Company 2 na konsolę PlayStation 3 już za nami, a posiadacze komputerów osobistych mogą wyłapywać błędy w przedpremierowym wydaniu do 25 lutego, natomiast właściciele platformy Xbox 360 otrzymali możliwość zapoznania się z demem gry, które jest dostępne w ofercie Xbox Live Marketplace. To właśnie z wersji demo pochodzi poniższy, bardzo interesujący, materiał wideo. Battlefield: Bad Company 2 zostanie wydany 4 marca. Szykuje się produkt nietuzinkowy - w pierwszej recenzji, opublikowanej przez magazyn GameInformer, otrzymał 96 procent. |
» Przejdź do działu Gry
» Wieści: SF&F
 | Trwa szturm na rynek domowej rozrywki
 rednacz | 07. lutego 2010 |  | Gry komputerowe od dawna czerpią z nich inspirację. Filmy i książki wydają się przy nich nie dość absorbujące... O czym mowa? Oczywiście o szturmujących polski rynek domowej rozrywki grach fabularnych, w których uczestnicy wcielają się w wykreowane, fantastyczne postaci i aktywnie uczestniczą w spektakularnych przygodach! Gracze prowadzą swoich bohaterów w sposób całkowicie interaktywny - decydują o ich poczynaniach nie oglądając się na żadne ograniczenia. Takiej swobody nie zapewnia absolutnie żadna, nawet najbardziej rozbudowana gra komputerowa. Film można jedynie oglądać i analizować, tymczasem przygodę przeżywa się na bieżąco - uczestnicząc w niej bezpośrednio jako jeden z bohaterów. Nawet doskonale napisana książka pozostaje tylko obiektem konsumpcji, natomiast gry fabularne motywują do przejęcia inicjatywy i do wzięcia udziału w akcji!
Słowo klucz w przypadku gier fabularnych to z pewnością WYOBRAŹNIA. Nie potrzeba drogich systemów kina domowego lub wypasionych kart graficznych, by cieszyć się obfitością kreowanego świata. Wystarczy dobre towarzystwo, podręcznik z zasadami, garść kości i wygodny kąt, by wszyscy mogli wygodnie zasiąść podczas wspólnego kreowania opowieści. To naprawdę takie proste! Co więcej, każdy system dopasowuje się do poziomu uczestników. Nikt nie potrafi oprzeć się pokusie aktywnego uczestniczenia w scenariuszu. W gry fabularne bawi się młodzież, ale przede wszystkim mnóstwo osób dorosłych. Istnieją nawet systemy dedykowane specjalnie dla ludzi pełnoletnich, mających stalowe nerwy i chcących przeżywać przygody w brutalnych fantastycznych światach.
Przykładem takiego systemu może być gra fabularna ROBOTICA: KULT TECHNOLOGII, której premiera nadchodzi wielkimi krokami. Akcja gry toczy się w odległej przyszłości, w czasie trwającej apokalipsy. Na Ziemi panuje stale narastający chaos. Skażenie środowiska nieustannie się nasila. Cyberprzestrzeń jest opanowana przez potężne, autonomiczne wirusy. Resztki ludzkości współegzystują z samoświadomymi robotami. Zło, które pozostawiły po sobie korporacje przed ewakuacją do pozaziemskich kolonii, wciąż daje o sobie znać. Czy los bohaterów jest już przesądzony, czy też zdołają oni przetrwać? Jest tylko jeden sposób, aby się o tym przekonać!
Gry fabularne są doskonałą alternatywą dla bycia zaledwie biernym obserwatorem treści filmowych lub książkowych. Zapewne już wkrótce staną się synonimem umiejętności mądrego zagospodarowania wolnego czasu. Człowiek jako istota społeczna na pewno przestanie zachłystywać się Internetem oraz multimediami i wróci do bezpośredniego kontaktu z innymi ludźmi. Pierwsze tego objawy są już bardzo wyraźnie widoczne. Nie trzeba być jasnowidzem, by grom fabularnym wróżyć ogromny sukces.
Oficjalna strona gry ROBOTICA: KULT TECHNOLOGII - www.roboticarpg.pl |
 | "Światło" w księgarniach
 rednacz | 06. lutego 2010 |  | Pod rozjarzonym nie do wytrzymania Traktem Kefahuchiego - potężnym, nieprzewidywalnym oceanem promieniującej energii w głębi galaktyki, na jałowej powierzchni asteroidy leżą trzy przedmioty: porzucony statek kosmiczny, coś, co wygląda jak kościane kostki do gry oraz ludzki szkielet. Co oznaczają i czym są - tę tajemnicę rozwikłuje Światło, oszałamiający powrót M. Johna Harrisona na pełen wyobraźni teren fantastyki naukowej.
Powieść tworzą trzy przeplatające się wątki narracyjne - jeden współczesny, dwa osadzone w innych częściach galaktyki w roku 2400. Tu i teraz mamy Michaela Kearneya - kiedyś jego udziałem będzie odkrycie, które umożliwi loty międzygwiezdne, ale dziś jest udręczoną postacią stawiającą czoło dziwnej i zapewne obcej istocie znanej jako Shrander. W przyszłości zaś występuje Seria Mau Genlicher, pilotka statku kosmicznego Biała kotka, zintegrowana z nim chirurgicznie i biologicznie, oraz Ed Chianese, włóczykij i poszukiwacz sensacji, obecnie żyjący na marginesie Nowego Wenusportu; wygląda na to, że wszyscy na świecie chcą odebrać od niego długi...
M. John Harrison wreszcie bierze na warsztat mechanikę kwantową. Światło to pierwsza klasyka kwantowego stulecia, zapętlone opowieści z przyszłości, powiązane kwantowymi egzotykami i ludzkim uporem. Piękno pomysłów Harrisona, zwięzłych jak Hemingway, inteligentnych do szpiku kości i dziwnie krzepiących, dąży do nieskończoności. - Stephen Baxter
M. John Harrison udowadnia to, w co wątpią jeszcze tylko osobnicy upośledzeni powagą - że fantastyka może być najwyższych lotów literaturą. Światło kładzie na łopatki większość współczesnej beletrystyki. To wspaniała książka. - China Miéville
„Światło” ukazało się 5 lutego 2010 r. nakładem Wydawnictwa Mag.
 |
» Przejdź do działu SF&F
» Wieści: Kultura
 | Peja komentuje decyzję prokuratury
 rednacz | 05. lutego 2010 |  | Raper Peja na swojej stronie internetowej zamieścił komentarz do decyzji Prokuratury Rejonowej w Lesznie o odmowie wszczęcia postępowania ws. z zawiadomienia Ryszarda Nowaka.
W tekście zamieszczonym przez artystę czytamy: "Z zadowoleniem przyjąłem wiadomość o decyzji Prokuratury Rejonowej w Lesznie o odmowie wszczęcia postępowania karnego z zawiadomienia Ryszarda Nowaka, dotyczącego rzekomego nawoływania przeze mnie do przemocy w tekście utworu »997«. O ile treść decyzji Prokuratury była dla mnie oczywista, o tyle ze zdziwieniem przyjąłem jej uzasadnienie. Oświadczam, że podczas koncertu w Lesznie nie wykonywałem utworu »997«, a zawiadamiający o przestępstwie Ryszard Nowak, w ramach swojej kuriozalnej krucjaty przeciwko mojej osobie nie po raz pierwszy i pewnie nie po raz ostatni podał nieprawdziwe informacje, wprowadzając w błąd organy ścigania i opinię publiczną. Zarówno zawiadomienie złożone przez Ryszarda Nowaka w sprawie wykonania piosenki »997« na koncercie w Lesznie, jak i inne składane przez Niego zawiadomienia oparte są na nieprawdziwych informacjach, podawanych z resztą celowo i z wyrachowaniem. Inny utwór, w którym według Nowaka miałem pochwalać popełnianie przestępstw nie był sygnowany moim pseudonimem artystycznym. Prokuratura winna była przede wszystkim sprawdzić, czy w ogóle utwór »997« został podczas koncertu w Lesznie wykonany. Gdyby ta podstawowa okoliczność była w ogóle badana, uzasadnieniem decyzji Prokuratury byłoby po prostu to, że czyn, o jakim zawiadomił Ryszard Nowak nie został popełniony. Utwór »997« został napisany w roku 1995. Choć wielokrotnie wspominałem w wywiadach, że tak jak każdy człowiek dojrzewałem i obecnie z perspektywy trzydziestolatka oceniam rzeczywistość w niektórych sprawach inaczej niż kilkanaście lat temu, to nie mogę pozostawić bez komentarza sytuacji, w której wykonawca utworu staje przed groźbą odpowiedzialności karnej z powodu tekstu zdarza się chyba po raz pierwszy od ponad 20 lat. W utworze »997« mówiłem językiem dosadnym, wręcz wulgarnym o problemach społecznych: korupcji i brutalności Policji, był to język ulicy, mój język. Język, w jakim w tamtym czasie potrafiłem pisać o tych problemach i otaczającej nas rzeczywistości. Choć przez te kilkanaście lat od powstania piosenki »997« zmieniły się niektóre moje poglądy, technika i warsztat artystyczny, nie zmieniło się jedno. Nie zgadzam się na to, by w skutek szkodliwej działalności Pana Nowaka nie tylko ja, ale także jakikolwiek inny artysta w Polsce, stanął przed groźbą pociągnięcia go do odpowiedzialności karnej za tekst piosenki, formę lub treść jakiegokolwiek innego utworu artystycznego. Tak jak nie zgadzam się na to, by groźba odpowiedzialności karnej zawisła nad kimkolwiek innym ze względu na jego poglądy, chociażby były sprzeczne z poglądami Ryszarda Nowaka. Jak już napisałem Ryszard Nowak prowadzi krucjatę przeciwko Ryszardowi Andrzejewskiemu, jednak w chwili działania Nowaka powodują zaangażowanie organów ścigania z powodu tekstu piosenki, działania te przestają być już śmieszne a stają się groźne" |
 | Terry Pratchett za sądami pozwalającymi na eutanazję
 rednacz | 01. lutego 2010 |  | Brytyjski pisarz Terry Pratchett chory na Alzheimera proponuje powołanie trybunałów, które dawałyby ludziom nieuleczalnie chorym prawne zezwolenie na wspomagane samobójstwo. Ma na ten temat wygłosić wykład w poniedziałek wieczorem w Royal College of Physicians.
We fragmentach wykładu pt. „Uścisnąć dłoń śmierci” przekazanych przez światowe agencje, Pratchett twierdzi, że nadchodzi czas, by zalegalizować wspomagane samobójstwo. "Wydaje mi się sensowne, byśmy zwracali się ku profesji lekarskiej, która przez stulecia pomagała nam żyć dłużej i zdrowiej, aby pomagała nam umrzeć spokojnie pośród naszych bliskich, w naszym własnym domu, bez długiego pobytu w poczekalni Boga" - postuluje pisarz. Pratchett proponuje, by w skład trybunałów wchodził specjalista od prawa rodzinnego oraz lekarz znający się na przewlekłych śmiertelnych chorobach. Niezbędne jest upewnienie się - zaznacza - że osoba, która chce popełnić samobójstwo, jest zdrowa na umyśle i nie znajduje się pod presją innych. 75 proc. Brytyjczyków popiera prawo zezwalające na wspomagane samobójstwo - wynika z sondażu ośrodka YouGov przeprowadzonego z udziałem 2053 osób, opublikowanego w dzienniku „Daily Telegraph”. Sprzeciwiająca się eutanazji i promująca opiekę paliatywną brytyjska organizacja Care Not Killing opowiada się natomiast za całościowym zakazem wspomaganego samobójstwa, by nie ryzykować nadużyć, których ofiarą mogliby paść ludzie starsi, chorzy i niepełnosprawni. - Argumentowanie, że jeśli jesteś śmiertelnie chory, to przysługuje ci słabsza ochrona prawna, niż nam pozostałym, jest wysoce dyskryminujące, jak i niebezpieczne - powiedział szef organizacji dr Peter Saunders, cytowany przez portal BBC News. Zgodnie z wytycznymi prokuratorskimi ogłoszonymi we wrześniu zeszłego roku, w Wielkiej Brytanii urząd prokuratorski ma swobodę decydowania, czy ścigać krewnych, którzy dopomogli osobie śmiertelnie chorej w dokonaniu wspomaganego samobójstwa - na przykład w klinice w Szwajcarii, gdzie eutanazja nie jest karana. Jednocześnie eutanazja nadal jest formalnie zakazana przez brytyjskie prawo. |
» Przejdź do działu Kultura
|  |