Dziki Zachód… miejsce rozpalające umysły tysięcy Europejczyków. Legendarne eldorado, pełne złota, żyznych pól, wielkich pastwisk, czyli tego wszystkiego, o czym najubożsi mieszkańcy europejskich wsi mogli tylko pomarzyć. Nic więc dziwnego, że przez Atlantyk płynęły setki przepełnionych statków z emigrantami, a przez amerykańską prerię ciągnęły karawany wozów z dorobkiem życia.
O tym, że w Ameryce Północnej nie zabrakło Polaków, uczyliśmy się w szkole, bo przecież, gdy Polska zniknęła z map Europy wielu działaczy niepodległościowych, a potem powstańców kolejnych zrywów narodowych musiało opuścić kraj. Nie była to jednak emigracja ekonomiczna, a polityczna. Dopiero później zaczęli wyjeżdżać i ci, którym brakowało chleba.
Emigracja ekonomiczna dotyczyła także Górnego Śląska, choć tu pobudki wyjazdu bywały wielowymiarowe: z jednej strony faktycznie marzono o lepszym, bogatszym życiu, z drugiej nie bez znaczenia był coraz większy ucisk ze strony władz pruskich.
Książka „Miasteczko Panna Maria” przenosi nas do śląskiego osadnictwa w Ameryce Północnej. Autorka z dziennikarską rzetelnością przedstawia czytelnikowi genezę tego procesu. Opowiada o pierwszym śląskim misjonarzu: księdzu Moczygembie, który po przyjeździe do Teksasu zaczyna słać listy do rodziny i znajomych, zachęcając do wyjazdu ze Śląska i osiedlaniu się w Teksasie. Poznajemy losy śląskich pionierów, ich zmagania z Indianami i nieprzyjaznymi warunkami geograficznymi. Razem z autorką przechadzamy się po pierwszych osadach: Pannie Marii, San Antonio, Czestohowie i Kosciusko.
Autorka dociera do materiałów archiwalnych, rozmawia z potomkami pierwszych osadników.
Nie poprzestaje tylko na pokazaniu historii, interesuje ją także teraźniejszość teksańskich Ślązaków, ludzi, którzy czują się już bardziej Amerykanami, Teksańczykami niż Polakami lub Ślązakami. Wielu z nich niewiele wie o kraju przodków, nie porozumiewa się po polsku, z resztą ich przodkowie mówili językiem śląskim, do tego bez niemieckich naleciałości, które pojawiają się później, a to oznacza, że język dziadków różni się znacznie jednakowo od współczesnego języka polskiego czy śląskiego.
Książka wciągnęła mnie bardziej niż niejedna powieść, bo też losy ludzi, którzy porzucili swoją wieś, by szukać szczęścia w całkiem innym odmiennym geograficznie i kulturowo terenie są fascynujące. A istniejące do dziś ślady dziewiętnastowiecznej śląskiej emigracji rozpalają moją wyobraźnię.
Polecam miłośnikom literatury faktu, westernów i dobrej książki.
Anna Kruczkowska
Autor: Ewa Winnicka
Tytuł: Miasteczko Panna Maria. Ślązacy na Dzikim Zachodzie
Wydawnictwo: Czarne
Wydanie: pierwsze
Data wydania: 2024-05-15
Kategoria: reportaż
ISBN: 9788381918572
Liczba stron: 260





