„Jeżynowy Lis. Tajemnica Krańca Świata” to jedna z tych książek, przy których naprawdę łatwo przepaść. Wystarczy kilka stron, trochę walijskich wrzosowisk, splątane jeżynowe zarośla, tajemniczy lis i już człowiek ma ochotę odłożyć codzienność na bok. Najlepiej razem z telefonem, obowiązkami i całym tym dorosłym zamieszaniem.
O czym jest książka?
Portia przyjeżdża na wakacje do swoich ciotek, gdzieś w zielonym sercu Walii. Spodziewa się raczej spokojnego pobytu na łonie natury, może odrobiny nudy, może kilku dziwactw, bo już same ciotki i ich dom od początku zapowiadają się dość nietypowo.
Wszystko zmienia się, gdy dziewczynka spotyka tajemniczego lisa. Zwierzę wydaje się zbyt inteligentne, oswojone i zdecydowanie zbyt ważne, by uznać je za zwykłego mieszkańca okolicy. Szybko okazuje się, że w pobliżu Afallon kryje się przejście do świata, o którym wiedzą tylko nieliczni. Świata pełnego magii, elfów, pradawnych legend i niebezpieczeństw, które wcale nie wyglądają jak miła wakacyjna przygoda.
Moja opinia i przemyślenia
Książka ma niesamowity klimat. Autorka stworzyła świat, który naprawdę działa na wyobraźnię. Plastyczny, baśniowy, zielony, pachnący lasem, wrzosowiskami i czymś bardzo starym, ukrytym tuż pod powierzchnią codzienności. Podobało mi się, że magia nie wyskakuje tu nagle jak królik z kapelusza. Ona raczej sączy się powoli. Przez zarośla, dziwne zachowanie dorosłych, obecność lisa, poczucie, że za zwyczajnym krajobrazem kryje się drugi, znacznie bardziej niepokojący świat.
Ogromnie podobało mi się też to, że książka sprawdzi się zarówno dla młodszych czytelników, jak i dla dorosłych. Szczególnie tych, którzy lubią wracać do baśniowych, klasycznych klimatów. Naprawdę nie lubię się nudzić, kiedy na dobranoc czytam coś dzieciom. Czytana na głos wypada świetnie. Ma rytm, ma napięcie, ma momenty, przy których dzieci naprawdę chcą wiedzieć, co będzie dalej. U nas kończenie rozdziału w „rozsądnym miejscu” właściwie nie wchodziło w grę, bo zawsze pojawiało się jeszcze kawałek, a to chyba jedna z najlepszych rekomendacji.
Nie mogę też nie wspomnieć o zakończeniu. Jest otwarte, zostawia apetyt na więcej i bardzo wyraźnie daje do zrozumienia, że ta przygoda dopiero się rozkręca. Nie miałam poczucia niedosytu w złym sensie. Raczej miłe oczekiwanie. Takie przebieranie nóżkami za kolejnym tomem.
Podsumowanie
„Jeżynowy Lis. Tajemnica Krańca Świata” to piękna, baśniowa, otulająca historia. Taka do czytania pod kocem, na głos, najlepiej bez planów na szybkie odłożenie książki, ponieważ z tym może być trudno.




