Poznaję, że się starzeję, po tym, że czytuję poezję. Kiedyś była dla mnie synonimem nudy, jakbym odszyfrowywała, tajny telegram a stawką było ocalenie przed zbombardowaniem cywilnej wioski, albo zdana matura, albo coś również ważnego. Długo nie mogłam patrzeć na wiersze, zamiast rytmu, melodii, metafor próbowałam zgadnąć, co autor miał na myśli, co było w jego…


