W prozie Tadeusza Dołęgi Mostowicza zakochałam się już dawno temu. Opowieść o profesorze Wilczurze była tak wciągająca, że swego czasu zaczytywałam się tą książką w autobusie, warcząc na zagadujących przystojnych chłopaków, bo wolałam wiedzieć co będzie dalej. Chciałabym powiedzieć, że tego żałuję, ale tak naprawdę do dziś wolę pyszną lekturę od przyziemnej gadki-szmatki. Gdy zobaczyłam,…


