Nie pamiętam dokładnie swojej pierwszej rozgrywki szachowej. Mam w głowie jedynie strzępki wspomnień. Pięcio- czy sześcioletnia ja, piętro przedszkola, niewielka sala, szachownica, stary zegar z przyciskami i intensywnie wyperfumowana, ufarbowana na blond starsza pani z błyskiem w oku tłumacząca działanie poszczególnych figur. A może wcale nie była blondynką, nie była starsza, nie pachniała tak intensywnie?…


