“Hex” zapowiadała się na niepozorną lekturę grozy, bo nie raz spotkałam się z motywami klątwy ciążącej nad niewielkim miasteczkiem czy też postacią przerażającej wiedźmy. Krótko mówiąc, jestem prawdziwym wyjadaczem gatunku horroru, a jednak Thomasowi Heuveltowi udało się wywołać we mnie niebywały dyskomfort i faktyczny niepokój. Powiem więcej: chyba żadna książka nie przyprawiła mnie o takie…


