Duzeka.pl

Katalog

Film A-Z

OPIS PRODUKTU

15.11.2017, 15:21
  • reżyseria Henry Joost, Ariel Schulman
  • gatunek thriller
  • produkcja USA
  • obsada Dave Franco, Emma Roberts, Juliette Lewis
  • premiera 2 września 2016 (Polska)

OCENA

Nerve
Pulsujący niepokojącą energią wizjonerski thriller, który odkrywa pokusy i niebezpieczeństwa świata rządzonego przez media społecznościowe.   Masz odwagę wejść do gry? A może wolisz tylko patrzeć?  

NERVE zaczyna się od prostego pytania: jesteś Graczem czy Widzem? Z pozoru to niewinna gra online, polegająca na podejmowaniu wyzwań rzucanych przez Widzów. Jednak stawka szybko rośnie, a z nią ryzyko, które trzeba podjąć, by wygrać?czyli przeżyć.  

VEE ma już dość życia w cieniu swej kochającej popularność przyjaciółki Sydney. Pewnej nocy postanawia wyrwać się ze swego poukładanego świata i wyrusza do Nowego Jorku, by wziąć udział w Nerve. Gra zaczyna się od prostych zadań: trzeba pocałować przystojnego nieznajomego, a potem wraz z nim ukraść coś z luksusowego domu towarowego. Zabawa się rozkręca. Vee i jej nowy przyjaciel Ian zyskują coraz większą popularność wśród Widzów, którzy prześcigają się w podbijaniu stawki i wymyślaniu coraz bardziej niebezpiecznych zadań. Wkrótce jednak Vee zdaje sobie sprawę, że stała się obiektem manipulacji. Jej internetowe konta zostają zhakowane, karty kredytowe zablokowane, a ona sama staje się więźniem Nerve. To już nie zabawa, a walka o życie na oczach milionów anonimowych Widzów.


RECENZJA
TO NIE JEST GRA

Mało kto pamięta dziś w Polsce o "Niebieskim Wielorybie" - i słusznie. Sępy medialne odleciały, niekompetentne osoby publiczne przestały wprowadzać ludzi w błąd, więc idiotyczna moda szybko zaczęła wygasać i odpowiednie służby mogły zająć się zwalczaniem problemu. Niestety, to nie pierwsza i nie ostatnia taka aberracja, bo podobne wariactwa wpadają ludziom do głowy co jakiś czas. Zmieniają się tylko środki. W bieżący kontekst doskonale wstrzelił się film "Nerve", podsycając społeczną panikę.


To media rozdmuchały patologię "Niebieskiego Wieloryba". Wykreowały obraz jakiegoś powszechnego zjawiska społecznego, choć w istocie - na szczęście - była to moda raczej marginalna, niechlubny ewenement, anomalia. Nie wiem, czy piszący o tym idiotyzmie dziennikarze zdawali sobie sprawę, że poprzez (prze)nazwanie i kolektywne gromkie trąbienie o "Niebieskim Wielorybie", w dużej mierze właśnie oni poniekąd odpowiedzialni byli za powołanie tegoż durnego fenomenu do życia w zbiorowej świadomości. Wyolbrzymianie statystyk popularności i odmienianie dziwnej nazwy przez wszelkie przypadki w prasie i innych źródłach mających czelność określać się mianem mediów informacyjnych - to wszystko nie było w zasadzie przestrzeganiem przed, lecz wilczą przysługą, darmową reklamą dla ogłupiającej mini-mody.Dziś, z perspektywy czasu, można pozwolić sobie na jakiś komentarz, zastanowić się nad przyczynami narodzin tego typu dziwactw. I można spróbować je zrozumieć, poszukać wyjaśnień, bez wszechobecnych newsów stosujących poetykę szoku i mieszających porządki. Pół roku temu, kiedy o sprawie było głośno, tylko parę osób zwróciło uwagę na bezmyślnie powielane, krzywdzące uproszczenia, w których do jednego worka wrzucano np. "Niebieskiego Wieloryba" oraz gry komputerowe, media społecznościowe itd. Chciano znaleźć kozła ofiarnego, to znaleziono, nawet kilka. Bo przecież łatwiej jest zwalić winę na cokolwiek, niż choć chwilkę zastanowić się nad samym zjawiskiem.


Na tak zbudowany grunt, w atmosferze siania paniki, trafił "Nerve" w chwili premiery filmu na DVD. Wcześniej, w czasie wyświetlania w kinach, błyskawicznie wszedł i wypadł z repertuaru właściwie bez echa. I w sumie mnie to nie dziwi.


Film Henry'ego Joosta i Ariela Schulmana to próba efektownego prześlizgnięcia się po paru modnych tematach współczesności. Są tu i atrakcyjne zabawy formą filmową, polegające na przepracowaniu i zaadaptowaniu estetyki mediów społecznościowych, i nawiązania do idiotycznych zabaw w stylu wspomnianego "Niebieskiego Wieloryba", i cała masa innych "nośnych" akcentów. To zrozumiałe, że twórcy chcieli uszczknąć kawałek tortu, póki ten jeszcze się nie zepsuł i, o dziwo, nie został wciąż całkowicie zjedzony przez innych. Kino świadomie bazujące na bieżących trendach jest zresztą potrzebne - tym bardziej, kiedy stają się one zarówno tegoż kina tematem, jak i inspiracją dla filmowej formy.


Teoretycznie tak właśnie jest w przypadku "Nerve", którego oprawa zdaje się odpowiadać tematyce - to zrealizowany z młodzieżową energią film o młodzieży. I, jako taki, mógłby stanowić doskonały komentarz do pewnych aspektów życia określonego pokolenia. Joost i Schulman mają zresztą na koncie kilka wspólnych projektów, które pomogły im wypracować własny styl, tak pod względem estetycznym, jak i tematycznym. Kręcąc razem trzecią i czwartą część "Paranormal Activity" oraz filmową wersję dokumentu "Catfish" nauczyli się zabaw obrazem, ale i budowania dramaturgii opowiadanej historii. Zwłaszcza przy okazji realizacji rzeczonego filmu dokumentalnego, dali się też poznać jako spostrzegawczy obserwatorzy życia młodych ludzi w świecie głęboko zmediatyzowanym i usieciowionym. Ewidentnie więc "Nerve" stanowi naturalną konsekwencję podążania obraną przez twórców ścieżką, jest swoistym następstwem ich dotychczasowych wyborów artystycznych.


W praktyce jednak najnowszy film Joosta i Schulmana okazuje się efekciarską, acz płytką przypowiastką o tym, jaki to świat aplikacji i nowych mediów jest niebezpieczny, a młodzież głupia i żądna poklasku. Nie byłoby w tej krytyce nic złego, gdyby twórcy zdecydowali się skupić na jakichś pojedynczych problemach i rzetelnie je naświetlić, np. budując thriller o tragedii będącej następstwem uzależnienia od "lajków", albo komedię/dramat/komediodramat o "problemach pierwszego świata" millenialsów. Zamiast tego, postanowili oni jednak sięgnąć po tak koszmarnie przerysowany scenariusz, że aż przykro ogląda się liczne fajne pomysły w nim utopione.


Historia skupia się na Vee (w tej roli Emma Roberts), młodej dziewczynie znużonej życiem w cieniu swojej popularnej przyjaciółki Sydney (Emily Meade). Szansy na zmianę upatruje w tytułowej tajemniczej ?grze?, w której postanawia wziąć udział, polegającej na realizowaniu w prawdziwym świecie serii podsyłanych zadań, dokumentowaniu całego przebiegu i udostępnianiu materiałów on-line, do wglądu anonimowej społeczności skupionej wokół tejże "gry". Podczas wykonywania pierwszego polecenia dziewczyna poznaje Iana (Dave Franco), z którym razem szybko zyskują zainteresowanie wśród widzów i pną się w rankingach "Nerve". Z czasem jednak kolejne misje stają się coraz bardziej niebezpieczne, a środowisko użytkowników - toksyczne.


Trąci miejskimi legendami albo clickbaitowymi nagłówkami o zagrożeniach związanych z wirtualnymi znajomościami? Trąci, i to mocno. Tak mocno, że trudno było mi oglądać ten film bez poczucia zażenowania i irytacji wynikającej z obawy, że wielu naiwnych widzów, zwłaszcza tych z nieufnością podchodzących do Internetu, potraktuje fabułę "Nerve" jako odbicie współczesnej rzeczywistości. Co gorsza, podobną paranoję stymulować mogą niektóre wypowiedzi autorów czy aktorów zaangażowanych w projekt, chcących chyba uzasadnić, jaki to ich film jest ważny i potrzebny.


Abstrahując od potencjalnej szkodliwości "Nerve", tudzież domniemanego cynizmu jego twórców, trzeba przyznać, że ogląda się go w zasadzie z przyjemnością. To względnie sprawnie poprowadzona historia, opowiedziana w sposób dynamiczny i atrakcyjny, trzymająca w napięciu i raczej niepozwalająca się znudzić. Półtorej godziny wypełnione akcją i zróżnicowanymi pomysłami, stopniowo podnoszącymi dramaturgię aż do eskalacji w finale. Brakuje w tym wprawdzie jakiejś finezji czy warsztatowej precyzji, ale różne niedostatki przysłonięte zostają choć częściowo ciekawymi zabiegami, miksującymi język filmu z poetyką mediów społecznościowych i innych graficznych interfejsów wszechobecnych w dzisiejszej rzeczywistości. Nie mniej współczesna jest też ścieżka dźwiękowa, zbudowana w dużej mierze na utworach Roba Simonsena, przywodzących głównie skojarzenia z retro feelingiem synthpopu i współczesnym indie w elektronicznych klimatach. Miło słucha się i podczas, i po seansie, ale żeby coś wpadało na dłużej w ucho, to już niekoniecznie.


Aktorsko film prezentuje się co najwyżej przyzwoicie. W obsadzie wskazać można głównie gwiazdki młodego pokolenia, wśród których pojawił się m.in. amerykański raper/aktor Machine Gun Kelly grający jednego z uczestników "Nerve". Na planie nie zabrakło i uznanej gwiazdy z nieco dłuższym stażem, w postaci Juliette Lewis wcielającej się w Nancy, matkę protagonistki. Jeśli chodzi natomiast o odtwórców głównych ról, to Dave Franco po raz kolejny operuje przede wszystkim swoim chłopięcym wdziękiem śmieszka, zaś Emma Roberts urzeka dziewczęcym urokiem niewiniątka próbującego ową niewinność zatuszować. Swoją drogą, ta ostatnia wydaje się najjaśniejszym punktem filmu, bo pomimo całego efekciarstwa i dość banalnej fabuły "Nerve", jej postać wypada wiarygodnie i z ciekawością obserwuje się jej rozwój w toku wydarzeń.


Film Joosta i Schulmana kontrastuje mocno z wyrażanymi przy różnych okazjach deklaracjami tego reżyserskiego duetu, zgodnie z którymi panowie świadomi są neutralności Internetu i związanych z nim narzędzi. W "Nerve" daje się wyczuć bowiem żerowanie na lękach współczesnych technofobów, sceptyków negujących wszystko, co związane z młodym pokoleniem i komunikacją zapośredniczoną sieciowo. Kino komentujące dzisiejszą rzeczywistość jest potrzebne, ale dobrze by było, gdyby ów komentarz nie operował poetyką szoku i tanią sensacją, jakże typowymi dla pseudopublicystyki wszelkiej maści. Tabloidyzację kultury zostawmy brukowcom i internetowym pieniaczom, a opiniotwórczą siłę kinematografii fajnie byłoby spożytkować w bardziej wartościowy sposób.


Kamil Jędrasiak

FILM

Komentarze

  • Artykuły
  • Wywiady
  • Inne

Amal Clooney wreszcie jest w ciąży?

Zmiana kształtów żony George'a Clooneya może wskazywać na to, że na... »

Wyprasowana twarz Madonny na okładce

59-letnia Madonna mimo upływu czasu nie rezygnuje z wizerunku młodziutk... »

Oficjalna sesja laureatów Złotych Globów!

W niedzielny wieczór, w hotelu Beverly Hilton w Beverly Hills po raz 74.... »

Nasze     Patronaty

Eksplozje króla Kaszub
Przygotujcie się zatem na najgorsze - na bezdech i na osłupienie!

Biega
    na blogach

McClellan Brian ? Jesienna Republika. Trylogia magów prochowych t.3
Trzeci i ostatni tom trylogii Magów prochowych doczekał się wreszcie swojej kolejki do czytania.  Po lekturze tomu drugiego zastanawiałam się, czy autor zdoła mnie
Królestwo Książek
Darmowe książki dla Blogerek! (i Blogerów)
Cześć! Wiem, że może to zabrzmieć jak kiczowata reklama, ale akcja z pewnością taka nie jest.Dzielę się wiadomością ze wszystkimi Blogerkami
Kobietnik
"Taki kot pomaluje każdy płot" - zwierzęcy bohaterowie podbijają nasze serca!:)
Sympatyczny zwierzak na okładce nie tylko fizjonomię ma uroczą - jest też istotką o złotym sercu, niezwykle empatyczną, pomysłową, działającą
Książkowa mania
BOOK TOUR: "Co mnie zmieniło na zawsze" - Amber Smith
Cześć, dziś kolejna książka, przeczytana w ramach Book Tour. Organizatorką jest autorka bloga "Wyznania uzależnionej od..książek"     Eden j
Mercy In Your eyes
Doodle Fusion: Planeta Bazgrołów
Stres to niestety nieodłączny element naszego życia. Towarzyszy nam niemal każdego dnia czy to w pracy, szkole, czy w domu. Można sobie z nim radzić na wiele ró
Elle Kennedy: Podbój
Autor: Elle KennedyTytuł: PodbójSeria: Off-Campus #3Stron: 448Wydawca: Zysk i S-kaBeztroska swoboda studencka powoli dobiega końca. Bohaterowie serii Off-Campus stopniowo docieraj
Zwiedzam wszechświat
Zapowiedzi marcowe [2017]
Luty minął jak z bicza strzelił, przyszła pora na marcowe zapowiedzi wydawnicze.Również i tym razem nie powala ilość nowości, które mnie w jaki
Redaktor na tropie
Mariusz Czubaj ?Martwe popołudnie?
Myślcie, a będzie Wam dane Żyjemy w czasach świętej trójcy. Ta trójca to media, biznes i polityka. Zacznę od sprostowania. I czepiania się. Choć
Kobietnik
"Tajemnicze kolorowanki" - kolorowanie i "wartości dodane";)
Pani naszej pierwszoklasistki stara się urozmaicać lekcje na wszelkie sposoby - wiadomo, że niesztampowe zadania przykuwają uwagę, wciągają, intrygują. Gdy zada
Angus Watson "Czas żelaza"
Zazwyczaj dzielę książki na trzy kategorie. Pierwszą stanowią dzieła, które przywracają czytelnikom wiarę w istnienie dobrej literatury. W szeregi drugie
Redaktor na tropie
Marcin Ciszewski ?Wiatr?
Nasza zima zła To miał być sylwester inny niż wszystkie, spędzony w surowych warunkach w schronisku na Kasprowym Wierchu, będącym mekką wszystkich szanują
Fascynacja książką
"Piąta pora roku" Nora K. Jemisin
Kiedy "Piąta pora roku" trafiła w moje ręce, od razu miałam ochotę ją przeczytać. W zależności od nastroju lubię sięgać po różne
Nałogowy Książkoholik
FELIETON: Wcale nas nie znacie!
źródłoPrzeglądając różnego rodzaju strony internetowe i czytając komentarze co poniektórych osób i nie ukrywajmy, że chodzi mi tu gł
Kobietnik
"Taki kot pomaluje każdy płot" - zwierzęcy bohaterowie podbijają nasze serca!:)
Sympatyczny zwierzak na okładce nie tylko fizjonomię ma uroczą - jest też istotką o złotym sercu, niezwykle empatyczną, pomysłową, działającą
Po drugiej stronie... książki
"Harry Potter i Kamień Filozoficzny", wersja ilustrowana
Dziś recenzja trochę nietypowa, bo zdjęciowa. Jestem pewna, że wielu z Was, tak jak i ja z niecierpliwością wyczekiwało tej daty: 21//22 października, premiera
Zwiedzam wszechświat
"Mnich"
Autor: Matthew Gregory LewisTytuł: "Mnich"Wydawnictwo: Vesper, 2016Ilość stron: 457Okładka: miękka ze skrzydełkamiW II połowie XVIII wieku ludzką wyobraźni
Przedpremierowo: Co mnie zmieniło na zawsze [patronat]
Agresja. Brutalność. Przemoc na tle seksualnym.  GWAŁT. Niewiele jest książek młodzieżowych, które  podejmowałyby się próby przedst
Fascynacja książką
"Brama piekieł" Bill Schutt, J.R. Finch
Rozpoczął się listopad. Miesiąc raczej smutny, szary, ponury. Mniej więcej taką atmosferę daje się wyczuć podczas lektury "Bramy piekieł", chociaż
Kobietnik
"Królestwo Liter" - takie pisanie jest miłe niesłychanie:)
O dziwo Starsza jest najpilniejszą uczennicą, mimo że jeszcze w przedszkolu deklarowała ze łzami w oczach: "Ja nie chcę do sioły, nigdy nie pójdę do sio&
Zostań najbogatszym Ojcem Chrzestnym - recenzja gry Kasa i Spluwy
Gry imprezowe goszczą u nas często. Bardzo cenimy sobie tytuły w których może zasiąść więcej niż  osób, gdyż mamy wielu znajomych l
facebook