Stosunkowo
rzadko sięgam po ten gatunek literacki, Ursula Le Guin jest jego
mistrzynią, gwiazdą. Słyszałam sporo zachwytów, nawet swego
czasu nabyłam Zimiomorze,
które już ponad rok czeka na to aż się zlituję. Najnowsze
wznowienie opowieści autorki, jest solidną księgą, o klimatycznej
okładce, solidnej wadze i małych literach. Dla mnie miało
specyficzny klimat, że czytywałam je na dobranoc przez kilka
tygodni, bo chociaż te opowieści, nie zawsze kojarzą się z bajką
do poduszki to jednak jakoś mnie uspokajały i zapraszały do
fikcyjnych krain.
Cykl
o świecie Hain, jak się dowiedziałam, nazywany również Ekumena,
opowiada o przybyszach z planety Hain, któ?zy kolonizują,
podbijają planety, po czym wylatuje
im to z głowy.
Niniejszy zbiór opowiadań, to historia tego, jak mieszkańcy
podbitych planet wybudzają się niejako z letargu i zaczynają się
jednoczyć, tworząc ostatecznie ową Ekumenę.
Każde z opowiadań jest autonomiczne, można je czytać w dowolnej
kolejności i na wyrywki. Dostajemy porywające historie, możemy się
bawić w odkrywanie aluzji, chociaż w moim odczuciu lektura wcale
nie jest zawsze lekka i przyjemna.
Sięgając
po tę książkę nie wiedziałam, że jest to aż taka klasyka.
Widziałam książkę o ciekawej okładce i byłam przekonana, że
poczytam lekką, miłą i przyjemną opowiastkę. Po pierwsze jednak,
byłam nieco skrępowana nowym gatunkiem, ja nie czytam takich
książek, więc nie wiem na co zwracać uwagę, w końcu jednak
uznałam, że takie skrupuły to mogę sobie w buty wsadzić i muszę
po prostu czytać, a nie zastanawiać się, co ja później o tej
książce powiem. Tym bardziej, że pomimo skrupułów od pierwszego
opowiadania wsiąkłam w te historie. Po drugie problematyka
poruszana w książce, z pozoru tylko może uchodzić za miłą,
lekką i przyjemną. Jak każda książka, która odnosi się do
polityki, lub zawiera polityczne aluzje, jednak jest książką
cięższą, wymaga refleksji, przemyślenia pewnych spraw.
Ursula
Le Guin stworzyła porywającą opowieść i fantastycznie
skonstruowanych światach. Mamy różne gatunki, różne miejsca, a
pomimo, że to wszystko jest wymyślone, mamy problemy, dramaty
wyjęte z naszego świata, które są na tyle uniwersalne, że pasują
wszędzie. Nie wiem, czy fantastyka, Since fiction to na pewno moje
klimaty, na szczęście mam jeszcze Ziemiomorze
aby się przekonać, czy uwielbiam autorkę, bo po lekturze tej
książce jestem zaintrygowana i bardzo na plus.
Miłośnicy
pięknych książek, takich bibliofilskich wydań też będą
zachwyceni, ta książka po prostu cieszy oko, jest przepięknie
wydana i razem z Zimiomorzem
tworzą piękny, piękny zestaw na półce!


