Wyobraźcie
sobie uśmiechniętego, choć niekoniecznie młodego, o sympatycznej
powierzchowności i ciepłym spojrzeniu mężczyznę z czterdziestką
na karku. Miły pan, jak na pierwszy rzut oka spodziewać się można,
zamiast rozsławiać wizerunek wykształconego i spełnionego
biznesmena, popularyzującego profil własnej firmy, po godzinach zaś
spędzonych w pracy, z zaangażowaniem oddającego się opiece
gromadki swoich ukochanych dzieci, prowadzi tylko i wyłącznie
malutką budkę z pieczywem.
Niewielka
piekarnia to bowiem rodzinne dziedzictwo, które mężczyzna, po
śmierci ojca, kontynuuje od lat z ukochaną matką. W ofercie
rodzinnego sklepiku znajduje się świeżutkie, pachnące
dzieciństwem tradycyjne pieczywo, a także kolorowe, smakowite i
finezyjne ciasta i ciasteczka.
Leszek,
bo tak nazywa się nasz nietypowy bohater, zamiast szerzyć wszem i
wobec powszechną ideę pościgu za fortuną i karierą, spokojnie
przesiaduje za kontuarem, sprzedając słodkie wypieki i biernie
obserwując swoich klientów. Choć wbrew pozorom Leszek wcale nie
pozostaje niezaangażowanym pionkiem, biernie spoglądającym na
życie swoich klientów, mężczyzna bowiem zawsze otwarcie
interesuje się swoimi podopiecznymi, z uśmiechem pytając o ich
samopoczucie i humor.
Nieprzypadkowo
mężczyzna zostaje więc wplątany w losy trzech zupełnie obcych
sobie kobiet: Ireny, Mireli i Ady, które na pozór dzieli wszystko,
w rzeczywistości zaś łączy niekoniecznie satysfakcjonujące i
łatwe położenie, w którym wszystkie panie niespodziewanie się
znalazły. Wrodzona życzliwość i empatia Leszka, w połączeniu z
pogłębiającą się z dnia na dzień samotnością i potrzebą
bliskości sprawia, iż mężczyzna zostaje powiernikiem trzech
kobiet.
Pewnego
dnia Leszek spotyka Cygankę, która wbrew jego woli, opowiada o jego
przeznaczeniu. Przeznaczeniu, które zdaje się mieć niemały wpływ
na życie jego rodziny, przyjaciół i klientów, regularnie
odwiedzających rodzinną piekarnię. Czy mężczyzna dostrzeże
korzyści płynące z jego ukrytego talentu? Czy w prawdziwym życiu
faktycznie bez zobowiązań prowadzić można igraszki z losem? W
końcu czy człowiek nie pozostaje czasem tylko bezwolnym pionkiem,
poddającym się biernie przeznaczeniu?
?Igraszki
z losem? to moje pierwsze, choć z pewnością nie ostatnie
spotkanie z twórczością Agaty Kołakowskiej. Autorka
bestsellerowych powieści stworzyła i tym razem opowieść
sympatyczną, ciepłą i nietypową, od której nie sposób się
oderwać, bowiem stanowi gwarancję optymistycznej, rozgrzewającej
serca czytelników lektury. Cała historia jest o tyle
nieszablonowa, bowiem oferuje całą paletę barwnych, choć wcale
nieprzejaskrawionych osobowości, których wyboiste ścieżki życia
krzyżują się w samym sercu rodzinnej piekarenki.
Nakreślone
sylwetki nie prezentują typowych cech, do jakich zdążyli
przyzwyczaić się czytelnicy. Leszek nie jest standardowym
podstarzałym kawalerem, synkiem nadopiekuńczej mamusi, który
biernie poddaje się woli apodyktycznego rodzica. Mężczyzna sam
decyduje o swoim losie, zawsze jednak z troską angażując się w
życie swoich bliskich. Postać Leszka to bezsprzecznie najlepiej
zarysowana postać, która swoim zachowaniem reprezentuje wszystkie
te cnoty, których wspólnie, próżno doszukiwać się w innych.
Wrażliwość, empatia i otwartość na drugiego człowieka
sprawiają, że główny bohater powieści z miejsca zyskuje sympatię
czytelnika.
Ważnym
elementem powieści jest również widoczne przesłanie, które
poddaje w wątpliwość rolę człowieka, jako kreatora własnego
życia. Morał całej opowieści skłania się raczej ku twierdzeniu,
iż zadaniem każdego z nas jest bierne reagowanie na następujące
po sobie zmiany, w końcu tytułowe igraszki z przekornym losem nie
zawsze wychodzą wszystkim na dobre. Powieść Agaty Kołakowskiej,
malowana pięknym i sugestywnym językiem, to liryczna, choć
niepozbawiona humoru opowieść o wyboistych ścieżkach ludzkiego
życia, którą czyta się z największą przyjemnością i którą z
czystym sumieniem Wam polecam.
Joanna Jagieła


