Podczas ostatnich dni złapała mnie ostra faza na prozę Edyty Świętek, wyczytywałam z półek, co tylko było. Po wciągającej dylogii, a jeszcze wcześniej po genialnej sadze o Nowej Hucie, autorka miała bardzo wysoko postawioną poprzeczkę. Nie są to debiuty, bo okazuje się, że pisarka na rynku jest znana, a jej powieści są wznawiane. Na półce…


