Z niemieckimi kryminałami jakoś mi nie po drodze, siedzą we mnie uprzedzenia, czy może to po prostu nie moja bajka, ale jakoś mało który przypada mi do gustu, a już żeby zachwycił, ale Ola tak zachwalała akurat tę serię Herrmann, że postanowiłam zaprzeć się, a nie dać się, a jako że upały wprawdzie trochę maleją…


