Rynek wydawniczy ostatnimi czasy został niemalże zdominowany różnymi alternatywami książek, dokładniej mówiąc publikacjami mającymi na celu zabicie nudy. Monotonne godziny w pracy, nie masz co robić, sięgasz po taką książę beze sensu i działasz. Czy pomysł dobry? Jakież są moje wrażenia po obcowaniu z czymś takim? I nie, to nie jest książka do zniszczenia, tutaj…


