
Koło Annie unosi się zapach słodyczy z jej cukierni, ale też magii i perfekcjonizmu. Nic nie może być oddane przypadkowi, wszystko musi mieć swoje miejsce i czas. Być idealne. I różowe.
Zmęczyła mnie ta książka. Swą powolnością, rozwlekaniem pewnych rzeczy i ogólną atmosferę. Być może nie trafiła w dobry czas w moim życiu, bo ostatnio wszystko pędzi, ale nie potrafiła mnie też zatrzymać w tym pędzie.
I to nie tak, że książka jest zła. Ma piękne przesłanie a historia jest naprawdę ciekawa. Mówi bardzo dużo o wymaganiach stawianych samemu sobie, które często nijak się mają do tego, czego oczekuje od nas otoczenie. O spełnianiu własnych, często mocno wygórowanych ambicji, bez patrzenia na swe dobro. Taka właśnie jest Annie, a raczej Andromeda. U niej wszystko musi być dopięte na ostatni guzik, dopilnowane osobiście, wybłyszczone, okraszone zawsze dobrym słowem i uśmiechem.
Kiedy w jej życiu pojawia się Maeve na idealnie różowym świecie pojawi się równocześnie kilka pęknięć, początkowo przygładzanych lukrem. Ale pojawienie się Hala już wszystko próbuje zburzyć i poukładać na nowo. To budzi w Annnie strach przed opuszczeniem gardy. Przecież ona nie musi prosić o pomoc, wszystko sama ogarnia, sama zrobi… A na koniec zostanie sama. Dostrzegłszy to otwiera się na inne opcje, staje się bardziej elastyczna i skłonna do zmian.
Podoba mi się zderzenie Annie i Maeve – to istny kocioł z magiczną miksturą, która troszkę wymknęła się spod kontroli. I miałam nadzieję, że nastolatka rozrusza trochę swą mentorkę, ale niestety, moje nadzieje okazały się płonne. A przynajmniej dla mnie stało się to niewystarczająco.
Również Hal wnosi powiew świeżości do chatki w lesie i wpływa na obie kobiety, pomagając im zmienić siebie, troszkę zwolnić i spokornieć. I choć magia ciągle krąży wokół nich, nie zawsze z dobrymi zamiarami, to właśnie magia tego, co dzieje się między trójką bohaterów jest najważniejsza. Pod jej wpływem i oczywiście pod wpływem wydarzeń, każdy z nich się zmienia.
Doceniam pomysł na takie słodkie i urocze historie, naprawdę. Potrzebujemy miłości, ciepła, dobroci i opanowania w tym pędzącym wciąż na przód świecie. I na pewno będzie to idealna lektura dla tych, którzy szukają wytchnienia po długim dniu. Na pewno odnajdą to w tej lekturze. Wraz z przesłaniem o tym, że to nie perfekcjonizm jest najważniejszy, a znalezienie prawdziwych siebie. Wiem jednak, że osobiście nie wrócę do tej historii.
Warto wspomnieć, że pomimo tego, że jest to drugi tom, można go czytać bez znajomości Rewitched, gdyż wydarzenia tu opisane mają miejsce wcześniej.
Tytuł: Uncharmed
Tytuł oryginalny: Uncharmed
Seria i nr tomu: Rewitched, tom 2
Wydawnictwo: StoryLight
Wydanie: I (wydanie polskie)
Data wydania: 2026-04-22
Kategoria: fantasy / literatura obyczajowa (cozy fantasy)
ISBN: 978-83-68352-82-5
Liczba stron: 448





