Trylogie mają to do siebie, że zazwyczaj sequel mierzy się z tzw. \”klątwą drugiego tomu\”, zaś trzeci musi uratować wszystko, co zepsuł poprzednik. W przypadku serii Eriki Johansen nie trzeba martwić się o żadną z części historii. Dwójka intrygowała niespodziewanymi zwrotami akcji, zaś \”Losom Tearlingu\” naprawdę niewiele zabrakło do bardzo dobrego finału. Dlaczego? Kelsea zaryzykowała…


