Książkę przeczytałam wczoraj. Wciągnęła mnie w swój świat na całe sobotnie przedpołudnie. Gdybym od razu po skończeniu lektury zabrała się za pisanie recenzji, wyglądałaby ona tak: Zaszokowana. Roztrzęsiona. Zauroczona. Rozbita. Zaczarowana. Z niedosytem. Rozgoryczona. Pragnąca więcej. Zła. Z natłokiem myśli w głowie. No cóż. Moje wrażenia zawierałby się tylko w takiej formie, bo, uwierzcie, naprawdę…


