W tej historii pojawia się co prawda księgarnia, a recepta na poprawę życia zdaje się wisieć w powietrzu, a mimo to nie jest to typowy koreański comfort book – i myślę, że to dobrze. Zbyt wiele powieści o magicznych sklepikach z gadającymi kotami już przeczytałam: i choć czasem i taka opowieść jest mi potrzebna i czytałam je z przyjemnością, tym razem z ulgą zorientowałam się, że nie ma tu żadnych czarodziejskich zwierząt, a księgarnia jest prawdziwa i nie znika po tym, jak wychodzi z niej klient. „Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda” Lee Do-Woo to powieść realistyczna, słodko-gorzka i taka, no, po prostu życiowa, choć nie jestem fanką tego określenia. Mam tu na myśli to, że taka historia rzeczywiście mogłaby się wydarzyć. Może czujemy tak dlatego, że pisarka zaczerpnęła sporo inspiracji ze swojego życia.
Hae-wŏn wraca z Seulu do rodzinnego miasteczka. Jej życie nie potoczyło się tak, jak chciała i ma poczucie porażki: praca w szkole nie dawała jej satysfakcji, nie miała cierpliwości do nieposłusznych uczniów, a przez swój delikatny i spokojny charakter nie potrafiła się odnaleźć w nauczycielskim środowisku. W życiu osobistym też nic nie układało się po jej myśli… Powrót w rodzinne strony był więc kapitulacją, ucieczką i sposobnością, by na chwilę przystanąć i zastanowić się, co kobieta chce dalej robić ze swoim życiem. Na miejscu okazało się, że pensjonat, który od lat prowadzi jej ciotka, już właściwie nie działa i nie przyjmuje gości, a staruszka mocno podupadła na zdrowiu. Hae-wŏn trafia do małej księgarni – miejsca, w którym ludzie spotykają się, by rozmawiać o książkach, marzeniach i życiu. Księgarnię prowadzi cichy, introwertyczny Ŭn-sŏp – ich ponowne spotkanie po latach daje kobiecie więcej, niż myślała. W Księgarni Goodnight jest cicho i spokojnie, a światło pali się czasem do późnych godzin nocnych. To właściciel siedzi w fotelu z książką lub pisze coś po cichu na swoim prywatnym blogu, nie mogąc spać i wysyłając wiadomości do innych nocnych marków. Czy miłość może się zdarzyć tak po prostu? Po cichu, bez wielkich fajerwerków? Historia Hae-wŏn i Ŭn-sŏpa daje nadzieję, że tak.
Hae-wŏn czuła się trochę rozczarowana. Chciała być użyteczna i wyremontować Orzechowy Dom dla swojej ciotki, ale Myŏng-yŏ nie wyglądała na zadowoloną z tego powodu. Wręcz przeciwnie – wydawała się mieć coś przeciwko, co sprawiało, że Hae-wŏn również było niemiło. Ktoś niby cały czas jest taki sam, ale gdy spędzi się dużo czasu z dala od niego, trudno powiedzieć, czy to dalej ta sama osoba. Czy to samo może dotyczyć również rodziny?
„Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda” opowiada losy Hae-wŏn od momentu, gdy wróciła do rodzinnego miasteczka. Kobieta przekonuje się, że pod jej nieobecność dużo się zmieniło: ciotka, która kiedyś z sukcesami prowadziła mały pensjonat, nie ma już zdrowia i energii, by dalej to robić, budynek stoi niezamieszkany i zaniedbany. Relacje między dwiema kobietami po latach również wyglądają inaczej i trudno im ponownie dzielić wspólną przestrzeń. Są jak dwa niedopasowane puzzle, których nie można połączyć. Choć młoda kobieta chce dobrze, ciotka odgradza się od niej i chowa w swojej skorupie, trudno jej się bowiem przyznać do stanu, w jakim się znajduje. Hae-wŏn odnajduje spokój i cel w pracy w księgarni Ŭn-sŏpa. A uczucie? Cóż, rodzi się po cichu i w swoim tempie.
Jego miłość… jest jak płatki śniegu, pomyślała. Kiedy spadają jeden po drugim, są tak lekkie, że nie czujesz ich ciężaru, a potem, kiedy się gromadzą, pokrywają wioski i sprawiają, że zawalają się dachy. Ciężar, od którego trudno uciec.
Podoba mi się fakt, że akcja książki toczy się niespiesznie, dając również czytelnikowi czas na wyciszenie i refleksję. To opowieść, która skupia się na relacjach międzyludzkich, liczy się tu przyjaźń, miłość, oddanie, troska i bycie dla drugiej osoby. Lee Do-Woo pokazuje, że proste rzeczy jak czas spędzany razem, wsparcie i nie mniej ważne kojące otoczenie książek są czasem wszystkim, czego nam potrzeba, by zacząć zmieniać swoje życie na lepsze. Nic nie zadzieje się samo, ale o ile łatwiej przeprowadza się życiowe rewolucje z życzliwą grupą wsparcia przy boku! Ta książka to hymn na rzecz bliskości, kojąca, ale nie mamiąca łatwymi rozwiązaniami, dająca do myślenia, ale nie przytłaczająca problemami. Dobrze skonstruowani bohaterowie, również drugoplanowi, sprawiają, że z przyjemnością wraca się do odłożonej lektury, by dowiedzieć się, co u nich słychać i jak sobie poradzili. Zalecam czytać w spokojnym otoczeniu, z kubkiem gorącej herbaty lub kawy.
Karolina Sosnowska
Autor: Lee Do-Woo
Tłumaczenie: Choi Jeong-in i Filip Danecki
Tytuł: Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda
Tytuł oryginalny: 날씨가 좋으면 찾아가겠어요
Wydawnictwo: W.A.B.
Wydanie: pierwsze
Data wydania: 2026-02-11
Kategoria: literatura piękna
ISBN: 9788384258071
Liczba stron: 416





