Rok temu Aura zniknęła. Jej ubrania leżały na piasku na brzegu morza, lecz jej samej nie odnaleziono. Jej zniknięcie rozbiło rodzinę, Esther czuła, jakby również ona zniknęła z oczu pogrążonym w żałobie rodzicom, więc wyjechała. Kiedy po roku znów się z nimi spotkała, pokazali jej pamiętnik siostry, by poznała jej historię, ruszyła jej śladami i spróbowała zrozumieć, dlaczego Aura chciała zniknąć. Czy przepełniona złością dziewczyna zdecyduje się wyruszyć w podróż wyznaczaną tekstami i posągami kobiet, które z jakiegoś powodu były ważne dla jej siostry?
„Siedem skór Esther Wilding” to druga książka o stracie siostry, po „Gdy powrócą kanarki”, która czytałam w ostatnim czasie. Choć to zupełnie różne historie, inaczej się je czytało, to częścią wspólną było poczucie winy: że jedna siostra żyje, podczas gdy druga już nie. Esther wiedziała, że nie zrobiła czegoś, co w jej mniemaniu mogło powstrzymać jej Aurę przed zniknięciem. Napędzał ją gniew. Na siebie, że nie zrobiła wszystkiego, co mogła. I na siostrę, że Esther jej nie wystarczała, że zostawiła ich wszystkich.
To nie tylko opowieść o żałobie, ale także o kobiecej sile i odkrywaniu swojej historii, poczuciu tożsamości. Przodkinie Esther i Aury pochodziły z Danii. Potem jedna z sióstr wyruszyła w wielką podróż, by osiedlić się na drugim krańcu świata, w Tasmanii. Aura odbyła podróż w przeciwnym kierunku zaraz po studiach, a kiedy wróciła była już zupełnie inną osobą. Teraz jej młodsza siostra miała pójść w jej ślady, zobaczyć to, co ona zobaczyła, próbować zrozumieć, co ją tak zmieniło, co odebrało jej chęć do życia.
Esther nie była łatwą do polubienia bohaterką. Popełniała wiele błędów, ulegała słabościom.
Początkowa niechęć do dziewczyny skutkowała tylko krótkimi sesjami czytania. Jednak stopniowo, historia wciągała mnie coraz bardziej, czytałam coraz więcej, zaczynałam rozumieć lęki i opór Esther, próby odwlekania w czasie moment poznania kolejnych odpowiedzi. Bo któraś z nich mogła boleć. Dziewczyna stopniowo dowiadywała się coraz więcej o swojej siostrze, dowiadując się też więcej o sobie, odkrywając na nowo zdarzenia z ich wspólnej przeszłości. Podążając śladami pamiętnika Aury, dociera do posągów kobiet związanych z wodą. Kobiet z legend, które walczyły o siebie w świecie. Legend o wodzie i morzu, które były żywiołem jej siostry. Podróż od Tasmanii przez Kopenhagę na Wyspy Owcze zmieniły jej siostrę. I teraz zmieniały także Esther.
Biorąc pod uwagę trudny dla mnie początek, książka okazała się bardzo dobra i angażująca, a wspaniałe opisy Wysp Owczych aż kusiły, żeby zobaczyć je kiedyś na żywo. „Siedem skór Esther Wilding” niczym siedem stadium żałoby pozwoliło bohaterce zrozumieć, co czuje i czego chce od życia.
Jagoda Miśkiewicz-Kura
Autor: Holly Ringland
Tłumaczenie: Ewa Penksyk-Kluczkowska
Tytuł: Siedem skór Esther Wilding
Tytuł oryginalny: The Seven Skins of Esther Wilding
Wydawnictwo: Marginesy
Wydanie: 1
Data wydania: 202-07-02
Kategoria: literatura piękna
ISBN: 9788368367614
Liczba stron: 600






