„Tak go poznałam, tak go zobaczyłam po raz pierwszy i (jak sądziłam) ostatni”.
Spróbuję w pełni wyrazić, jak szalenie spodobała mi się przygoda czytelnicza. Wspaniale pobudziła wyobraźnię, swobodnie uwolniła ciepłe emocje, przyjemnie wprowadziła w stan czytelniczej hipnozy. Powieść, której każda strona dostarczała mnóstwo nieszablonowych doznań. Wczytywałam się w każdy akapit z ogromnym zainteresowaniem. Zachwycałam się stylem narracji. Natychmiast przekonałam się do głównych bohaterów. Weszłam w świat czegoś, co jest fenomenalnie tajemnicze, zwodnicze w odkrywaniu prawdy, iluzoryczne w prezentacji zdarzeń. Dotykałam czegoś nienamacalnego, a przy tym czułam, że rzeczywistość wymyka mi się pojmowaniu. Jakże to wszystko rozgrzewało do snucia interpretacji, bawienia się w domysły, wysuwania przypuszczeń. Jednocześnie silnie odbierałam emocje bohaterów, patrząc na nich indywidualnie i razem. Kobieta i mężczyzna, dwa światy przecięte na moment wspólną ścieżką, na błysk czasu, maleńki fragment nieskończoności mocno nasycony uczuciami i doznaniami.
Miałam nieodparte wrażenie, że wiele z elementów i pomysłów „Kochanka bez stałego adresu”, a przede wszystkim niesamowitego klimatu, zostało zaczerpniętych przy tworzeniu filmu „Joe Black”, który należy do moich ulubionych produkcji na dużym ekranie. Coś spoza życia staje się nauczycielem życia, oprowadza po tym, co w nim ma wyjątkowe znaczenie, przybliża historię miejsca, które w szczególny sposób ukształtowało swój wizerunek. I kolejny aspekt powieści, który mocno na mnie oddziaływał, to obraz cudownej Wenecji, tej oczywistej, znanej ze szlaków obleganych przez turystów, i tej nieznanej szerszej publiczności. Bogactwo drogocennych zabytków, unikalna forma egzystencji miasta wysp, kanałów i mostów, niezwykła przeszłość sześciu dzielnic, niezaprzeczalny duch trwania pomimo pogodowych i środowiskowych zagrożeń.
Odkrywanie całego obrazu Wenecji stało się przywilejem, dostępnym jedynie z racji niezwykłej znajomości i bliskości. Miasto kochanków tłem i równoprawnym uczestnikiem opowieści. Trudno mi było nie wpaść w melancholijny nastrój, refleksje na temat tego, co łączy ludzi, co stanowi o jakości życia, czym tak naprawdę jest przemijanie i trwanie, samotność i bliskość, tęsknota i nadzieja. Delikatnie, dyskretnie, wrażliwie, ale jednocześnie wytwornie, elegancko i okazale, nadzwyczajnie pysznie i z fantazją. W takich książkach zakochuję się, takich poszukuję.
Izabela Pycio
Autor: Carlo Fruttero, Franco Lucentini
Tłumaczenie: Barbara Sosnowska
Tytuł: Kochanek bez stałego adresu
Tytuł oryginalny: L’ amante senza fissa dimora
Wydawnictwo: NSB
Wydanie: I
Data wydania: 2024-06-12
Kategoria: sensacja
ISBN: 9788373929128
Liczba stron: 254






